Apel Benedykta XVI

Benedykt XVI zaapelował w Brazylii o taką formację wiernych, która będzie uwzględniać naukę społeczną Kościoła

O budzeniu nadziei wśród braci?

Wzmożone wysiłki katolików na rzecz budowania dobra wspólnego, przygotowanie do tworzenia rozwiązań strukturalnych zgodnych z zasadą solidarności i miłości społecznej, budowanie na fundamencie promocji osoby ludzkiej „osi solidarności” z ubogimi i opuszczonymi – Brazylia i Ameryka Łacińska wezwane do poważnego zaangażowania w budowę pokoju i nadziei dla wszystkich. W trakcie swej podróży apostolskiej w dniach 9-13 maja Papież wyznaczył kierunki. Ale to od mieszkańców tego regionu zależy, czy – jako uczniowie i misjonarze Chrystusa – uczynią go bardziej ludzkim, bardziej sprawiedliwym.


Jeden z istotnych wątków nauczania Ojca Świętego w Brazylii dotykał kwestii ubóstwa, materialnego i duchowego – w kontekście odpowiedzialności wierzących w Chrystusa. W przemówieniu inaugurującym obrady 5. Konferencji Generalnej Episkopatu Ameryki Łacińskiej i Karaibów w Aparecidzie (CELAM) Ojciec Święty przedstawił szeroką paletę problemów, z którymi zmagają się ludzie w tym regionie świata i wobec których stoi też Kościół. Wśród charakterystycznych cech latynoamerykańskiej pobożności ludowej wymienił widzenie Boga „bliskiego ubogim i tym, którzy cierpią”. Wyciągając wnioski z diagnozy aktualnej sytuacji społecznej, Benedykt XVI zaznaczył między innymi, że „liberalna gospodarka w niektórych krajach Ameryki Łacińskiej musi pamiętać o równości, ponieważ przybywa warstw społecznych coraz bardziej doświadczanych ogromnym ubóstwem czy wręcz ograbianych z własnych dóbr naturalnych”. Zadanie Kościoła to przypominanie wiernym żyjącym w tym obszarze świata, że ich powołaniem jest bycie uczniami i misjonarzami Chrystusa, przejawiające się w odpowiedzialnym dawaniu świadectwa, w budzeniu nadziei wśród braci. – Opcja preferencyjna na rzecz ubogich wynika z wiary chrystologicznej w tego Boga, który stał się ubogi dla nas, aby ubogacić nas swoim ubóstwem – zauważył Papież, apelując o formację wiernych uwzględniającą naukę społeczną Kościoła i prowadzenie „katechezy społecznej”. Krzewienie „kultury życia”, propagowanie wizji prawdziwego rozwoju wśród pragnących „pełni życia” narodów Ameryki Łacińskiej i Karaibów to niezbędne warunki dla uwolnienia od nędzy, groźby głodu, drastycznych różnic społecznych. – Dla formacji ucznia i wspierania misjonarza w jego wielkim zadaniu Kościół oferuje im, oprócz Chleba Słowa, Chleb Eucharystii – mówił Papież. – Tylko z Eucharystii wyrośnie cywilizacja miłości, która odmieni Amerykę Łacińską i Karaiby, aby były one nie tylko Kontynentem Nadziei, ale też Kontynentem Miłości – nauczał. Ojciec Święty zauważył, że sprawiedliwy ład społeczny nie jest możliwy bez sprawiedliwych struktur, których nie wypracowały ideologie: ani marksizm, ani kapitalizm. – System marksistowski tam, gdzie doszedł do władzy, pozostawił po sobie nie tylko ponure dziedzictwo zniszczenia gospodarczego i ekologicznego, ale także bolesne zniszczenie ducha. To samo widzimy na Zachodzie, gdzie stale wzrasta przepaść między biednymi a bogatymi i dochodzi do niepokojącej degradacji ludzkiej godności przez narkotyki, alkohol i złudne miraże szczęścia – powiedział Benedykt XVI. Jak wskazał, podstawą sprawiedliwych struktur społecznych jest konsensus wokół wartości podstawowych, którymi należy się kierować „nawet wbrew interesowi osobistemu”. Jest to możliwe tylko w społeczeństwie, w którym obecny jest Bóg. – Struktur sprawiedliwych należy szukać i wypracowywać je w świetle wartości podstawowych, z całym zaangażowaniem rozumu politycznego, gospodarczego i społecznego – podkreślił Ojciec Święty. Kościół nie angażuje się politycznie w sposób bezpośredni, ale „jest obrońcą sprawiedliwości i ubogich właśnie dlatego, że nie utożsamia się z politykami ani z interesami partyjnymi”. Odpowiedzialność w życiu politycznym spoczywa na katolikach świeckich, którzy „winni być obecni w formowaniu niezbędnych konsensusów i w przeciwstawianiu się niesprawiedliwości”. – Życie chrześcijańskie nie wyraża się jedynie w cnotach osobistych, ale także w cnotach społecznych i politycznych – wskazał Papież.


Cywilizacja śmieci


Obrazek z faweli Hatsudá, jednej z rozlicznych dzielnic nędzy w najbogatszym mieście Brazylii, 17-milionowym Sao Paulo. Tuż przy autostradzie rząd pokracznych, lichych baraczków, skleconych z dykty, blachy, kawałków drewna i z czego tam jeszcze, z nielegalnie podłączonym prądem, bez adresu; niektóre mają po kilka pięter. Prosto z szosy wejście na teren faweli. Uliczką płyną cuchnące ścieki, tuż przy nich, pod okiem dwóch mam i starszych sióstr, bawi się gromadka maluchów, niektóre w wyraźnie za dużych ubraniach, zakatarzone. Jest gwarno. Grają na gołej ziemi, biegają, często boso, po chwili większość nie odstępuje gości. Chętnie podają ręce. Ich rodzice przybyli tu z północy, gdzie mieli za mało ziemi, aby się utrzymać – jak mówią: w poszukiwaniu lepszego życia. W miejscu po japońskiej fabryce rolek postawili swoje siedziby. – Na północy miałem dom wart tysiąc reali i ziemię, ten tutaj wart jest pięćset reali – szacuje ojciec dwojga dzieci, z przekonaniem patrząc na chwiejne ściany z małymi kratkami zamiast okien. – Ale kto to kupi? – pyta. Jego sąsiad najwyraźniej ma więcej nadziei, wywiesił tabliczkę: „Dom na sprzedaż”. Wszystkie oszczędności naszego rozmówcy poszły kilka lat temu na podróż do Sao Paulo. – A teraz chcą wyburzyć naszą fawelę, bo będą tu coś budować. Albo ją „nieznani sprawcy” podpalą. Dokąd pójdziemy? – zastanawia się. Z czego żyją? Większość mieszkańców Hatsudá od rana do wieczora zbiera śmieci, najczęściej nie mają żadnego zawodu ani wykształcenia. Dorośli zapewniają, że dzieci nie pracują. Pomagają tylko – zbierać śmieci. Niektóre, jak Ramón, z wielką wprawą czyszczą buty. Jeden z najzamożniejszych mężczyzn w okolicy jest pomocnikiem murarza, pracuje dorywczo. Zaprasza na kawę. W dwa lata wybudował składający się z dwóch izb domek dla siebie i żony, na święta wysyła pieniądze rodzinie z północy, gdzie uważany jest za człowieka sukcesu; wydał córkę za mąż. Jego dom – co jest tu rzadkością – ma adres. Ktoś inny, dzięki pomocy kolegi, wyrabia środki czyszczące na potrzeby faweli. Z jednego zakupionego litra produkuje sto litrów detergentów. Daje powąchać, zapach jest dobry. Po uliczkach kręci się też wielu ludzi, co do których nie sposób ustalić, czym właściwie się zajmują, są jednak uprzejmi.


Kiedy pokażecie Papieżowi te zdjęcia?


W ciągu domostw znajduje się kaplica, na co dzień zamknięta na łańcuch. Raz w miesiącu ksiądz odprawia Mszę Świętą, przychodzi kilkadziesiąt osób. Kaplicą opiekuje się koordynatorka, zadowolona, że może mieszkać w tej dzielnicy, bo jest tu „bardzo dobrze” jej rodzinie. Przekonuje, że w poprzednim miejscu było „sto razy gorzej” – jeśli ktoś potrafi to sobie wyobrazić. Zdejmuje łańcuch. Wewnątrz – na starej lodówce – znajduje się figura Matki Bożej z Aparecidy. Polski misjonarz pracujący w Brazylii rozpoczyna „Zdrowaś Maryjo”. Dzieci się włączają. Zaraz potem upewniają się, kiedy ich zdjęcia dotrą do Papieża – bo to dla nich najważniejsze. Wyrażają zachwyt, że spotkały kogoś, kto widział go z bliska. Ostatecznie są zadowolone, że będą sławne w Polsce, gdziekolwiek by to nie było. Pięcioletnia Lena nalega, żeby pójść do jej przyjaciółki. A jeśli dziecko zachoruje? – Trzeba iść z nim do szpitala – mówi matka ośmiorga. – Wiadomo, że tu nikt nie przyjdzie – dodaje. Na środku między rzędami chat, wprost na ubitej ziemi, chłopiec studiuje podręcznik – niedługo pojedzie do szkoły. Nauka prowadzona jest w systemie 3-zmianowym. Niektóre firmy z Sao Paulo zabierają dzieci z faweli po lekcjach do swoich siedzib, by tam mogły odrobić zadania domowe pod okiem kogoś dorosłego. Pomaga Kościół, od ponad 20 lat prowadząc systematyczne działania w ramach Duszpasterstwa Dzieci, np. wydając odżywki dla najmłodszych (do 6. roku życia), organizując czas wolny, opiekując się matkami spodziewającymi się narodzin dziecka. Rodzice deklarują, że wiążą z edukacją duże nadzieje, że to przyszłość. Dzieci są do szkoły dowożone, otrzymują ubrania i pomoc. – Ta pomoc jest nieskuteczna, mimo że płynie z wielu źródeł – uważa Teresa, pracownik szkoły, do której uczęszczają dzieci z Hatsudá, oglądając świeżo zrobione zdjęcia. – Znam tego chłopca – pokazuje palcem. – To Daniel. Zupełnie nie da się go upilnować. Jak większość dzieci z faweli jest niezdyscyplinowany, zawsze w ruchu – opowiada. W porównaniu z dziećmi z rodzin dobrze sytuowanych? – Skądże! W tej szkole są dzieci chyba tylko takie – mówi Teresa. Jakie? – Stamtąd. Klasa średnia posyła dzieci do szkół prywatnych – wyjaśnia. – Zresztą tak jest może lepiej. Te dzieci nie znają gier komputerowych, konsoli, nie oglądają telewizji – to jest inny świat – dodaje. Jej zdaniem, pomoc kierowaną do mieszkańców dzielnic nędzy trzeba skoordynować.


Bądźcie apostołami Miłości


Solidarność z ubogimi ma w Kościele trwały fundament. W homilii na otwarcie 5. Konferencji Generalnej Episkopatu Ameryki Łacińskiej i Karaibów w brazylijskim sanktuarium narodowym w Aparecidzie, której wysłuchało prawie 250 tys. osób uczestniczących w Eucharystii, Benedykt XVI wezwał do niesienia światu miłości Chrystusa, która zawsze była nadzieją dla świata. – Nie jakaś ideologia polityczna, nie ruch społeczny, nie ustrój gospodarczy; to wiara w Boga-Miłość, wcielonego, zmarłego i zmartwychwstałego w Jezusie Chrystusie, prawdziwy fundament tej nadziei, która przyniosła tak wiele wspaniałych owoców, począwszy od czasów pierwszej ewangelizacji aż do dzisiaj, jak to poświadcza zastęp świętych i błogosławionych, których Duch wzbudził we wszystkich zakątkach kontynentu – powiedział Ojciec Święty. – Bądźcie wiernymi uczniami, aby być odważnymi i skutecznymi misjonarzami – zaapelował. Wierzący są wezwani, aby dzielić „radości i nadzieje, bóle i udręki współczesnej ludzkości, zwłaszcza najuboższych i cierpiących”. O cennej i pożądanej służbie potrzebującym wspomniał Papież także w trakcie modlitwy różańcowej z brazylijskim duchowieństwem w bazylice Matki Bożej Niepokalanej w Aparecidzie, w ostatnim dniu swojej podróży apostolskiej. Zakonnicom i zakonnikom dziękował za świadectwo, jakie dają o miłości do Boga i ludzi, przyczyniając się do budowania bardziej sprawiedliwego, ludzkiego, chrześcijańskiego społeczeństwa. – Ta miłość bez reszty, całkowita, ostateczna, bezwarunkowa i namiętna wyraża się w milczeniu, kontemplacji, modlitwie i w najróżniejszych działaniach, które podejmujecie w swych rodzinach zakonnych na rzecz ludzkości, głównie najuboższych i opuszczonych. Wszystko to wzbudza w sercu młodych pragnienie bliższego i radykalnego naśladowania Chrystusa Pana oraz ofiarowania życia na świadectwo przed mężczyznami i kobietami naszych czasów, że Bóg jest Miłością i że warto dać się porwać i ulec, aby poświęcić się całkowicie Jemu – stwierdził Benedykt XVI. Nie sposób zapomnieć spotkania Benedykta XVI z młodzieżą zmagającą się z problemem ubóstwa duchowego – uzależnienia od narkotyków, alkoholu i innych nałogów. Odbyło się ono w założonym przez franciszkanina Hansa Stapela w 1979 r. ośrodku resocjalizacyjnym Fazenda da Esperan?a. Na Farmę Nadziei przybyli również reprezentanci młodych mieszkających w brazylijskich fawelach. Przyjęty z najwyższą radością Papież dodawał wsparcia i odwagi pacjentom, byłym pacjentom z różnych krajów świata oraz ich rodzinom i wolontariuszom, słuchał poruszających świadectw wyzwalania z uzależnień. W obliczu statystyk stawiających Brazylię i Amerykę Łacińską wśród rejonów o największej liczbie narkomanów Benedykt XVI potępił zło czynione przez handlarzy narkotyków i wezwał uczestników terapii: – Za sprawą instytucji, która was przyjmuje, Pan pozwolił, byście doświadczyli fizycznego i duchowego wyleczenia o życiowym znaczeniu dla was i dla waszych rodzin. W następstwie tego społeczeństwo spodziewa się, że będziecie umieli szerzyć to cenne dobro zdrowia wśród przyjaciół i członków całej wspólnoty. Musicie być ambasadorami nadziei! Proces leczenia w Fazenda da Esperan?a obejmuje nie tylko opiekę medyczną, psychologiczną i pedagogiczną, ale także pracę fizyczną i asystencję duchową. Dzięki temu jest skuteczny i umożliwia zarówno powrót do społeczeństwa, jak i odnalezienie Boga. – Bardzo wielu osobom, szczególnie młodym, udało się już uwolnić od uzależnień chemicznych i od alkoholu oraz odzyskać sens życia – stwierdził z uznaniem Ojciec Święty. Tuż przed tym spotkaniem zwrócił uwagę na to, że problem uzależnień związany jest z szerzeniem się w społeczeństwie mentalności konsumpcyjnej, życia w całkowitym oderwaniu od Boga, bez „właściwego poczucia nadziei”. Zwracając się do sióstr klarysek w kaplicy Fazenda da Esperan?a, Papież powiedział: – Na tej Farmie Nadziei łączą się modlitwy klarysek oraz ciężka praca medycyny i ergoterapii, by zwyciężyć więzienie i zerwać okowy narkotyków, z których powodu cierpią umiłowane dzieci Boże.


Ubodzy – uprzywilejowani adresaci Ewangelii


Popadanie w uzależnienia to tylko jeden z wielu przejawów zagubienia współczesnego człowieka. Wiele innych przykładów (atakowanie małżeństwa i rodziny oraz godności osoby ludzkiej, usprawiedliwianie zbrodni przeciwko życiu) podał Benedykt XVI brazylijskim biskupom zebranym 11 maja w katedrze Wniebowzięcia NMP i św. Pawła w Sao Paulo, polecając docieranie do ludzi z szeroką misją ewangelizacyjną. – Jeśli napotkane osoby żyją w ubóstwie, należy pomóc im, jak czyniły to pierwsze wspólnoty chrześcijańskie, okazując im solidarność, aby czuły się prawdziwie kochane. Ubodzy z przedmieść czy ze wsi muszą czuć bliskość Kościoła, zarówno w pomocy w najpilniejszych potrzebach, jak i w obronie ich praw i wspólnego wspierania społeczeństwa opartego na sprawiedliwości i pokoju. Ubodzy są uprzywilejowanymi adresatami Ewangelii – podkreślił Papież. – Nie jest bynajmniej nowością stwierdzenie, że kraj wasz żyje w warunkach historycznego braku rozwoju społecznego, którego skrajnymi śladami są wielki zastęp Brazylijczyków żyjących w warunkach ubóstwa i nierówność w podziale dochodu narodowego, która osiągnęła bardzo wysoki poziom – mówił. To hierarchia Kościoła odpowiedzialna jest za promowanie nowych, zgodnych z duchem chrześcijańskim rozwiązań, które wskazuje nauczanie społeczne Kościoła, wychodzące zawsze od godności człowieka. Benedykt XVI zobowiązał biskupów do formowania polityków, przedsiębiorców oraz wszystkich członków społeczeństwa, aby kierując się uczciwością, prawdą i dobrem wspólnym, „potrafili nadać ludzkie i solidarne oblicze gospodarce”. W świecie skażonym hedonizmem, pogonią za własną przyjemnością wzorem służby ubogim jest pierwszy brazylijski święty – Antonio od św. Anny Galvao OFM, znany jako Frei Galvao. W homilii wygłoszonej 11 maja podczas Mszy św. kanonizacyjnej w Sao Paulo jego przykład Ojciec Święty uznał za znaczący „ze względu na jego gotowość służenia ludowi, gdy tylko go o to proszono”. Święty ten miał w całym kraju opinię „szafarza miłosierdzia”; troszczył się zwłaszcza o biednych i chorych. Od młodzieży Brazylii i Ameryki Łacińskiej Papież oczekuje niestrudzonego zaangażowania na rzecz solidarności. – Nigdy nie możemy mówić „wystarczy”, ponieważ miłość Boga jest nieskończona, a Pan prosi nas czy raczej wymaga, byśmy otworzyli nasze serca, aby było w nich coraz więcej miłości, dobroci, zrozumienia dla naszych bliźnich i dla problemów, które dotyczą nie tylko współżycia ludzkiego, ale też skutecznego zachowania i ochrony środowiska naturalnego – apelował w drugim dniu pielgrzymki na wypełnionym po brzegi stadionie Paulo Machado de Carvalho w Sao Paulo. Benedykt XVI tłumaczył nękanym rozmaitymi lękami młodym, dlaczego tylko życie przeżywane z wiarą, entuzjazmem, nadzieją i odpowiedzialnością za dobro wspólne nie będzie zmarnowane. Wyraził życzenie, aby byli „protagonistami społeczeństwa sprawiedliwszego i bardziej braterskiego – wypełniając swe obowiązki wobec państwa: przestrzegając jego praw; nie pozwalając, aby kierowała [nimi] nienawiść i przemoc; próbując być przykładem chrześcijańskiego postępowania w środowisku zawodowym i społecznym, wyróżniając się uczciwością w stosunkach społecznych i zawodowych”. Czy cel papieskiej pielgrzymki został osiągnięty, czas pokaże. W przemówieniu powitalnym Ojciec Święty podkreślił, że zależy mu na tym, by w Brazylii zrodziły się nowe inicjatywy kościelne, które przyniosą Ameryce Łacińskiej, gdzie katolicy stanowią większość, „odnowiony zapał i bodźce misyjne”. – Nie ulega wątpliwości, że solidarność będzie słowem pełnym treści, gdy żywotne siły społeczeństwa, każda we własnym zakresie, zaangażują się w sposób poważny w budowę przyszłości pokoju i nadziei dla wszystkich – powiedział Benedykt XVI, prosząc o uczynienie z prawdy o osobie ludzkiej „osi solidarności”, zwłaszcza z wykluczonymi.

Jolanta Tomczak

Zdjęcie Marek Borawski

Fragmenty przemówień Ojca Świętego cytowane za KAI

drukuj