„Aby i oni stanowili jedno w nas”


List pasterski księdza biskupa Antoniego Dydycza, ordynariusza drohiczyńskiego, na VII niedzielę wielkanocną – wezwanie do modlitwy o świętość kapłanów

Drodzy Bracia w kapłaństwie,

Kochani Diecezjanie!

1. Ewangelia z siódmej niedzieli wielkanocnej powraca do ostatniej wieczerzy i przypomina nam Modlitwę Arcykapłańską Pana Jezusa, jakby podkreślając, że wierność tym treściom, jakie pozostawił nam Syn Boży, jest najlepszą gwarancją naszego uczestnictwa w chwale Jego Wniebowstąpienia. W modlitwie tej na szczególną uwagę zasługuje prośba o jedność. Oto „Jezus podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: „Ojcze Święty, proszę nie tylko za nimi, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w nas, aby świat uwierzył, żeś Tyś Mnie posłał””.

W dalszej części tej modlitwy Chrystus Pan przypomina, że „objawił” nam imię swego Ojca, a uczynił to po to, aby miłość ofiarowana przez Stwórcę trwała w nas. Wtedy zaś będzie miejsce w naszych sercach i umysłach na przyjęcie Jego Osoby z całym bogactwem życia i nauczania.

Jedność stanowi także swoisty punkt wyjścia do tego, żebyśmy włączyli się w zbawcze dzieło Jezusa, aby spełniły się Boże zamiary. Przed nami bowiem jest perspektywa życia wiecznego.


2.
W nawiązaniu do słów i myśli Modlitwy Arcykapłańskiej wypada skierować naszą uwagę na potrzebę modlitwy o jedność. Jest coś zastanawiającego, że Syn Boży z taką mocą wyraża to gorące pragnienie, aby jedność zachowali Apostołowie i żeby w tej jedności uczestniczyli wszyscy, którzy kiedykolwiek przyjmą orędzie ewangeliczne. W ten sposób Pan Jezus swoją troską obejmuje nas wszystkich i tych, którzy przyjdą po nas.

A skoro jest tak, to wypada zastanowić się nad tym, czy i w jakiej mierze jesteśmy wierni Chrystusowemu wezwaniu, zwłaszcza że zbliża się 25 maja, kolejna rocznica śmierci pierwszego Biskupa Drohiczyńskiego – Władysława Jędruszuka, połączona od początku z Dniem modlitw o świętość Kapłanów. Takie życzenie wyraził Sługa Boży Jan Paweł II w Wielki Czwartek roku 1995. Cały Kościół powinien pamiętać o tej intencji. My zaś, modląc się o świętość kapłanów, jednocześnie wspominamy jednego z nich, naszego Biskupa, którego posługiwanie dobrze pamiętamy.

Wszystkich kapłanów zapraszam do Drohiczyna w dniu 25 maja na godzinę 10.00, aby w zjednoczeniu z Chrystusem w Jego Słowie i Eucharystii ponowić i umocnić naszą wierność oraz zaufanie, modląc się o osobistą świętość, wyznając słabości, braki i zaniedbania.

Jednocześnie z gorącą prośbą zwracam się do wszystkich Diecezjan, aby wzięli udział we Mszy św. i w Nabożeństwie majowym, modląc się również o świętość nas, kapłanów.

W tej naszej modlitwie nie może zabraknąć ducha wdzięczności za to, że możemy cieszyć się obecnością i posługą kapłanów. Słowa podzięki kierujmy do Pana Jezusa za Jego stałą troskę o to. Wdzięczność ta stanowi dla nas dodatkowe zobowiązanie, abyśmy całym sercem podjęli papieski apel o modlitwę w intencji nowych powołań kapłańskich i zakonnych, gdyż nie możemy zapominać o tych, którzy podążają za nami.


3.
W tym roku dobrze będzie, kiedy nasza modlitwa o świętość stanie się modlitwą o jedność wszystkich katolików ze swoimi kapłanami. I nie jest to jakieś życzenie oderwane od życia i naszej wiary. Ma ono swoje oparcie w Piśmie Świętym. Świadczy o tym fragment Ewangelii przytoczony na początku.

W naszych czasach również zdarzają się sytuacje, że diabeł robi wszystko, aby skłócić ludzi pomiędzy sobą, a nierzadko i wiernych ze swoimi duszpasterzami. Jest to coś niesłychanie bolesnego. I muszę tu wyznać przed całą Diecezją, że dla mnie nie ma nic boleśniejszego, jak spotkanie się z agresją, zupełnie nie do wytłumaczenia w stosunku do duchownych. Na szczęście zdarza się to rzadko. Niemniej jednak daje o sobie znać. W świetle tego lepiej można zrozumieć, dlaczego Chrystus Pan przed swoim odejściem z tego świata z taką mocą nawołuje i modli się o jedność pomiędzy tymi, którzy przyjmą Jego naukę!

Zastanówmy się nad tym. Nie rzucajmy zbyt łatwo oskarżeniami. Nie powielajmy różnych pomówień, gdyż to nie przystoi wierzącym w Chrystusa. A jeżeli mamy jakieś zastrzeżenia lub uwagi, to przedstawmy je ze spokojem i z miłością w duchu jedności.


4.
Nie możemy naśladować tych, którzy nie mogli znieść słów św. Szczepana, gdy mówił: „Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga”. To im wystarczyło, aby chwycić za kamienie i pozbawić życia Świętego Diakona. Są rzeczywiście ludzie, którzy boją się zetknięcia z prawdą i miłością. Świadczy o tym List do Diogeneta, pochodzący z przełomu drugiego i trzeciego wieku po narodzeniu Chrystusa. Diogenet był poganinem. Mieszkał w Aleksandrii położonej we współczesnym Egipcie. Autor ubolewa nad trudną sytuacją chrześcijan, chociaż zachowuje spokój i wiarę w zwycięstwo prawdy.

Czytamy tam, że „Chrześcijanie nie różnią się od innych ani miejscem zamieszkania, ani językiem, ani strojem. […] Mieszkają każdy we własnej ojczyźnie […]. Przyjmują wszystkie obowiązki. […] Kochają wszystkich ludzi, a wszyscy ich prześladują. […] Pogardzają nimi, a oni w pogardzie tej znajdują chwałę. […] Obrażają ich, a oni okazują wszystkim szacunek. Czynią dobrze, a karani są jak zbrodniarze. […] Żydzi walczą z nimi jak z obcymi. Grecy ich prześladują, a ci, którzy ich nienawidzą, nie umieją powiedzieć, jaka jest przyczyna tej nienawiści”.

List ten powstał, jak z treści wynika, w środowisku żydowskim i greckim. W tych bowiem społecznościach chrześcijaństwo najszybciej się rozwijało w pierwszych wiekach. Natomiast bardzo zastanawiające jest to podsumowanie pomówień i wrogości względem wyznawców Chrystusa. Ono brzmi niesłychanie współcześnie, gdyż i teraz zdarza się, że ci, którzy „nienawidzą, nie umieją powiedzieć, jaka jest przyczyna tej nienawiści”.

5. Jeżeli jednak takie zachowania dawały o sobie znać wśród wrogów Kościoła, to czym wytłumaczyć coś podobnego, gdy pojawia się wśród tych, którzy uważają się za katolików? Trzeba się nad tym zastanowić! Trzeba przy takiej okazji zapytać o własną tożsamość! Trzeba, jak to zaznacza Benedykt XVI i do czego nawoływał Jan Paweł II – jasno i wyraźnie określić się, kim jestem. Co pozostało we mnie z ewangelicznego przekazu? Nie można służyć „dwóm panom”, zwłaszcza że najmocniejsze słowa kierował Pan Jezus w stosunku do tych, których nie stać było na wewnętrzną szczerość, na wyraźne opowiedzenie się za Prawdą, za Ewangelią.

Są to sprawy wyjątkowo ważne, również w życiu naszych wspólnot parafialnych. Mają także zastosowanie w odniesieniu do naszego nastawienia względem duszpasterzy. Są oni różni, jak wszyscy ludzie. Ale to dzięki nim Chrystus przychodzi na ziemię. To przecież oni często muszą znosić samotność, abyśmy my mogli cieszyć się obecnością Syna Bożego. Oni też muszą się borykać z takimi czy innymi słabościami. I czy mogą wtedy liczyć na wsparcie, na modlitwę, na życzliwe słowo?!

Czy mogą spodziewać się z naszej strony przejawów jedności, jak do tego nawołuje Pan Jezus? A co z miłością w tego rodzaju okolicznościach?

A przecież to w Drohiczynie Jan Paweł II dziękował Panu Jezusowi, że „Czyni z nas nowy Lud Boży, Kościół, w którym wszyscy winni miłować Chrystusa i w Nim miłować się nawzajem”.


6.
Ukochani Diecezjanie, jakże łatwo można napuścić jednego człowieka przeciw drugiemu! Jakże łatwo zjawiają się na naszych wargach pomówienia pochodzące z niepewnego źródła! Piszę o tym, gdyż doświadczyłem tego wiele razy. Piszę o tym z zaufaniem. Jestem nadal mimo wszystko głęboko przekonany, że w naszej Diecezji duch jedności jest silny. Są tysiące oznak świadczących o miłości. O jedno wszakże proszę: pamiętajcie o wilkach, które chętnie zakradają się w przebraniu. Pamiętajcie o diable, który potrafi ubrać się w ornat.

I bądźmy jedno. Przez naszą Diecezję, od parafii do parafii pielgrzymuje Matka Najświętsza w znaku fatimskim. Prośmy Ją o dobrych, o świętych kapłanów. Prośmy Ją również o to, abyśmy chętnie brali z Niej przykład, jak należy żyć i postępować w duchu jedności i z miłością. My zaś, kapłani, błagajmy Maryję, aby nam pomagała zawsze stać wiernie przy Jej Synu, Jezusie Chrystusie, w pełnej jedności i z całą miłością. Jest to nam niezbędne, gdyż każdy z nas może powtórzyć za kapłanem i poetą:

Własnego kapłaństwa się boję,

własnego kapłaństwa się lękam

i przed kapłaństwem w proch padam

i przed kapłaństwem klękam

(ks. J. Twardowski).

A z naszych ust niech często płyną słowa modlitwy:

„Boże!

Zaradź niedowiarstwu memu

Widząc kapłana nie potrafię zrozumieć

Tajemnicy sakramentalnej mocy,

która chleb i wino w Najświętsze Ciało i Krew przemienia”

(Cz. Miłosz).

Ale to niech w nas nie budzi lęku. Zjednoczeni w Chrystusowej miłości chętnie podejmujmy zaproszenie Syna Bożego, aby iść za Nim i głosić Ewangelię. Zapatrzeni zaś w przykład Matki Najświętszej – korzystajmy z obecności kapłana, jak Ona potrafiła to czynić dzień po dniu, wpatrując się w swojego Syna, Najwyższego Kapłana. I niech On, razem z Ojcem i w Duchu Świętym, błogosławi nam wszystkim. Amen.

+ Antoni P. Dydycz

Biskup Drohiczyński
drukuj