A bomba demograficzna tyka
Demografowie w Niemczech od dawna biją na alarm, że niemieckie
społeczeństwo się starzeje, rodzi się coraz mniej dzieci, a w piramidzie
wiekowej ubywa młodych ludzi, którzy mogliby założyć rodziny i mieć dzieci. Mówi
się wręcz o tym, że Niemcy się starzeją i powoli wymierają. Najbardziej na
skutki ujemnego przyrostu narażona jest niemiecka ściana wschodnia.
Najnowsze wyniki badań demograficznych przedstawiła Fundacja Bertelsmanna, z
których wynika, że w Niemczech rodzi się coraz mniej dzieci i niebezpiecznie
kurczy się grupa wiekowa ludzi (22-35 lat), którzy zakładają rodziny i mają
potomstwo. W roku 2006 w tej grupie wiekowej żyło w Niemczech prawie 13,8 mln
osób (16,8 proc. społeczeństwa), natomiast w roku 2025 będzie ich już tylko 12,6
mln (będą stanowić 15,7 proc. mieszkańców Niemiec). To oznacza, że za piętnaście
lat urodzi się w związku z tym dużo mniej dzieci. Szczególny ubytek ludzi
młodych występuje i będzie występował we wschodnich landach. Na przykład w
powiecie Becker Randow (Meklemburgia-Przedmorze) liczba osób w wieku 22-35 lat
zmniejszy się w ciągu najbliższych piętnastu lat aż o 10 proc., a liczba
narodzin dzieci zmaleje o ponad połowę.
Ponadto Federalny Urząd Statystyczny poinformował wczoraj o bardzo pozytywnym, z
jednej strony, zjawisku, a mianowicie – o wydłużaniu się długości życia
przeciętnego Niemca. Teraz mężczyźni żyją średnio 77,4 lat, a kobiety 82,5. W
Niemczech 89,2 proc. mężczyzn i 94,1 proc. kobiet dożywa 60 lat, a ponad połowa
z nich osiągnie wiek 80 (mężczyźni) i 85 lat (kobiety). Jeszcze w roku 2006
połowę ludności stanowili ludzie młodsi niż 42-latkowie, natomiast w roku 2025
ich liczba zmaleje, a większość mieszkańców będą stanowiły osoby powyżej 47.
roku życia. W landach wschodnich ponad połowa mieszkańców będzie miała więcej
niż 53 lata. W całym kraju do 2025 roku liczba ludzi powyżej 80 r.ż. zwiększy
się aż o 70 proc. i osiągnie średnio 9 proc. całej populacji, a we wschodnich
landach w niektórych miejscach nawet przekroczy 15 procent. Piramida wiekowa w
Niemczech jest coraz mniej korzystna ze społecznego i gospodarczego punktu
widzenia, ponieważ u naszych zachodnich sąsiadów notuje się ujemny przyrost
naturalny. Jeżeli w najbliższej przyszłości młode rodziny niemieckie nie zaczną
wychowywać minimum dwojga lub trojga dzieci, to sytuacja za kilkanaście lat
całkowicie wymknie się spod kontroli. Warto zaznaczyć, że kłopoty demograficzne
bardziej dotykają rodowitych Niemców niż imigrantów. Wśród Turków czy przybyszów
z Afryki akurat przyrost naturalny jest wysoki.
W latach 50. czterech czynnych niemieckich pracowników wypracowywało jedną
emeryturę, dzisiaj na taką samą pracuje już tylko dwóch. Za mniej więcej 30 lat
na jedno świadczenie będzie musiała pracować jedna osoba. W ciągu
kilkudziesięciu lat dług z powodu dopłat z budżetu do rent i emerytur sięgnął
1,5 biliona euro i będą go musiały spłacać następne pokolenia. Ponadto w
Niemczech mówi się o znacznym zwiększeniu składek na ubezpieczenie społeczne.
Waldemar Maszewski, Hamburg
