12 miast we wspólnej sprawie
Elbląg, Jelenia Góra, Katowice, Koszalin, Kościerzyna, Malbork,
Opole, Piotrków Trybunalski, Rzeszów, Suwałki, Wejherowo, Zielona Góra.
Jak Polska długa i szeroka, od Wejherowa po Katowice i od Suwałk po Jelenią
Górę dziesiątki tysięcy katolików w 12 marszach protestowało w minioną sobotę i
niedzielę przeciwko totalitarnym zapędom rządu Donalda Tuska dążącego do
marginalizacji Telewizji Trwam i rozpętującego antykościelną kampanię
przypominającą mroczne czasy gomułkowszczyzny. O tym, jak powszechne jest
oburzenie na dyskryminujące katolików posunięcia rządu, może świadczyć fakt, że
aż cztery Marsze w obronie Telewizji Trwam odbyły się na Wybrzeżu Gdańskim, w
tym dwa w sercu Kaszub – w Wejherowie i Kościerzynie, a więc w mateczniku partii
Tuska!
– Nie widzę w tym niczego dziwnego, gdyż już w pierwszych słowach hymnu
kaszubskiego jest mowa o Bogu jako naszym fundamencie – uważa Jan Klawiter,
radny sejmiku pomorskiego i członek Stowarzyszenia Kaszubsko-Pomorskiego, który
uczestniczył w Marszu w obronie Telewizji Trwam w Wejherowie.
Rzeszów mówi "stop laicyzacji"
Dwie najpotężniejsze demonstracje przeszły w sobotę ulicami Katowic i
Rzeszowa. Choć Polska Agencja Prasowa i "Gazeta Wyborcza" informowały, że w
pierwszym z tych miast w marszu uczestniczyło 2 tys. osób, a w drugim 3 tys.,
organizatorzy podają znacznie wyższe liczby.
– Była to największa od wielu lat manifestacja w Katowicach i – co ważne –
zebrały się na niej praktycznie wszystkie środowiska patriotyczne z naszego
terenu – powiedział nam Piotr Pietrarz, katowicki radny PiS i szef katowickiego
klubu "Gazety Polskiej" uczestniczący w marszu. Zdziwiony wiadomością, że PAP
oszacowała uczestników na 2 tys., wylicza: – Jeżeli ksiądz proboszcz powiedział,
że w zapełnionej po brzegi katedrze jest 6 tys. osób, a przecież kolejne tysiące
dołączyły po wyjściu z katedry, to z całą pewnością było nas nie 2 tys., tylko
wielokrotność tej liczby.
Również senator Kazimierz Jaworski (PiS), jeden z głównych organizatorów
marszu rzeszowskiego, podważa wyliczenia PAP i "GW". – Według danych policyjnych
i naszych służb porządkowych, w marszu przeszło blisko 6 tys. osób – zapewnia.
Marsz w Rzeszowie otwierała młodzież niosąca duże styropianowe litery
układające się w hasło "Stop laicyzacji". Tuż za nią powiewał okazały
transparent w barwach narodowych z napisem "Polonia semper fidelis". Po obu jego
stronach niesiono portrety Ojca Świętego Benedykta XVI i ks. abp. Józefa
Michalika, metropolity przemyskiego i przewodniczącego Konferencji Episkopatu
Polski, ostatnio publicznie znieważonego przez lewackiego skandalistę Janusza
Palikota, bliskiego przyjaciela urzędującego prezydenta Bronisława
Komorowskiego. Liczne transparenty wyrażały poparcie i solidarność dla
pozbawionej miejsca na multipleksie cyfrowym Telewizji Trwam.
– Jest to haniebne wykorzystywanie złego prawa – uważa senator Kazimierz
Jaworski. – Myślę, że po tych marszach, po milionach podpisów, po tej modlitwie
ogólnonarodowej Telewizja Trwam otrzyma miejsce na multipleksie.
Przemarsz ulicami Sobieskiego, Targową, Mickiewicza na rynek rzeszowski
poprzedziła Msza św. w kościele Ojców Bernardynów, gdzie ks. infułat Stanisław
Mac, emerytowany proboszcz parafii katedralnej, w patriotycznym kazaniu
przypomniał wielowiekowy ścisły związek Kościoła z Narodem, dzięki czemu możliwe
było przetrwanie Polski w czasie zaborów, wojny i dwóch okupacji – niemieckiej i
sowieckiej.
– Kościół nigdy nie opuścił, nie zdradził swojego Narodu, dlatego dziwne
jest, że (…) po kilkunastu latach względnej wolności nad naszą Ojczyzną i
Kościołem gromadzą się chmury – mówił ks. Stanisław Mac. – My, Polacy, którzy w
90 proc. jesteśmy katolikami, jesteśmy zaniepokojeni tym szczuciem na Kościół
katolicki.
Jako jeden z przejawów nagonki na Kościół kaznodzieja wskazał próbę
pozbawienia katolików możliwości korzystania z jedynej katolickiej telewizji.
Kapłan apelował, aby Polska obudziła się i pokojowymi masowymi protestami
wymusiła na władzy miejsce na multipleksie dla Telewizji Trwam.
By nie robili wody z mózgu
Z katedry Chrystusa Króla w Katowicach wielotysięczna rzesza katolików z
przewodnim transparentem "Wolność słowa to Ojczyzna" ulicami miasta przeszła w
deszczu pod pomnik Powstańców Śląskich – świadectwo bohaterskich zmagań o
przynależność Śląska do Polski.
– Ostatni raz protestowałem wiele lat temu. Myślałem, że to się skończyło.
Teraz musiałem przyjść tu, aby zaprotestować przeciwko cenzurze, przeciwko temu,
że jestem permanentnie obrażany, a moje poglądy są non stop wyszydzane – nie
krył irytacji uczestniczący w marszu Marcin Szmukier, prawnik.
W marszu wzięły udział całe rodziny, jak choćby państwo Izabela i Mirosław ze
Świętochłowic, którzy przyjechali z gromadką dzieci w nadziei, że jednak szef
KRRiT zmieni decyzję i Telewizja Trwam znajdzie się na multipleksie cyfrowym. –
Nasze dzieci wiedzą, po co tu przyjechały, od małego je uczymy, że Bóg, honor,
Ojczyzna i patriotyzm to najwyższe wartości – podkreśla pani Izabela.
Katowicki marsz, podobnie jak dziesiątki innych na terenie całej Polski,
zgromadził członków Rodziny Radia Maryja oraz innych ruchów i stowarzyszeń
katolickich, ruchu "Solidarni 2010", klubów "Gazety Polskiej", związkowców
"Solidarności", polityków głównie PiS i Solidarnej Polski, samorządowców oraz
rzesze wiernych. Wielu uczestników wygłosiło przemówienia, a w Katowicach chyba
największe brawa zebrała Jadwiga Chmielowska, legenda śląskiej "Solidarności",
która mimo trzech zawałów nazajutrz po marszu, 15 kwietnia, rozpoczęła
solidarnościowy strajk głodowy w obronie nauczania historii w polskiej szkole.
– Tylko człowiek mający dostęp do informacji jest w stanie świadomie
podejmować decyzje – stwierdziła pani Jadwiga. – W tej chwili walczymy o to, by
media były wolne, by dziennikarze mogli wykonywać zawód, a nie być PR-owcami,
żeby nie byli posłusznym narzędziem do robienia Narodowi wody z mózgu. (…)
Jest hańbą, że w Polsce 22 lata po przemianach muszą iść marsze w obronie
wolności mediów katolickich. Telewizja Trwam jest dla nas nie tylko medium
katolickim, jest dla nas "Radiem Wolna Europa teraz" – mówiła zmuszana owacjami
do przerw.
Podobne marsze, choć na nieco mniejszą skalę, odbyły się w miniony weekend
dosłownie w całej Polsce. Marsz w Zielonej Górze poprzedziła Msza św. w kościele
pw. Najświętszego Zbawiciela. – "Milczenie jest złotem", ale w przypadku tego, z
czym mamy do czynienia wobec Telewizji Trwam, chyba uzasadnione jest
stwierdzenie, że milczenie jest ogromnym zaniedbaniem, z którego wcześniej czy
później będziemy się musieli rozliczyć przed Panem Bogiem. Bo jest to forma
akceptacji niesprawiedliwości, dyskryminacji, nierównego traktowania tych,
którzy wierzą w Boga i chcą, aby ich wiara była żywa i apostolska – mówił
ordynariusz zielonogórski ks. bp Stefan Regmunt podczas Eucharystii.
Następnie kilkutysięczny pochód przeszedł pod ratusz, gdzie Kazimierz
Łatwiński, radny miejski PiS, odczytał petycję do KRRiT o zaprzestanie
dyskryminacyjnych praktyk wobec Telewizji Trwam złożoną już do Rady Miasta
Zielonej Góry. Łatwiński ma nadzieję, że radni Zielonej Góry dołączą do
kilkudziesięciu innych polskich samorządów, przyjmując to oświadczenie na
najbliższej sesji rady.
W Koszalinie marsz w obronie toruńskiej stacji odbył się w sobotę po Mszy św.
w intencji Ojczyzny i wolnych mediów odprawionej w kościele Ducha Świętego.
Rozpoczął się on od odśpiewania hymnu narodowego. "Mazurek Dąbrowskiego",
"Rota", "Boże, coś Polskę" towarzyszyły chyba wszystkim manifestacjom przeciwko
antykatolickiej polityce rządu. Rzesze wiernych nie tylko z Koszalina, ale z
całej diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej w skupieniu i przy śpiewie pieśni
religijnych przeszły przez centrum miasta i ul. Zwycięstwa i dotarły pod pomnik
bł. Jana Pawła II przy koszalińskiej katedrze.
W Opolu niedzielny marsz w obronie wolnych mediów i Telewizji Trwam
poprzedziła modlitwa różańcowa na placu przed katedrą opolską. Marsz ruszył przy
śpiewie pieśni "Bogurodzica" i dotarł na plac Wolności, gdzie pod pomnikiem
Żołnierzy Niezłomnych wygłoszono przemówienia i podpisano petycję do KRRiT o
przyznanie Telewizji Trwam miejsca na multipleksie cyfrowym. W marszu
uczestniczyli katolicy z całego regionu, m.in. z Prudnika, Nysy i Brzegu.
Podobny przebieg miały marsze jeszcze w wielu innych polskich miastach,
takich jak Piotrków Trybunalski, Jelenia Góra czy Suwałki. Szczególne nasilenie
protestów przeciwko dyskryminującej katolików polityce rządu nastąpiło na
Wybrzeżu, a zwłaszcza na Pomorzu Gdańskim. Wczoraj Marsze w obronie Telewizji
Trwam odbyły się w Elblągu, Malborku i sercu Kaszub – w Wejherowie i
Kościerzynie.
– Zdaniem prof. Mieczysława Ryby, kierownika Katedry Systemów Politycznych
XIX i XX wieku w KUL, samorządowca z Lublina, który jako pierwszy w Polsce
zainicjował akcję podejmowania uchwał protestacyjnych w sprawie Telewizji Trwam
przez lokalne władze samorządowe, przetaczające się przez polskie miasta marsze
w obronie jedynej katolickiej telewizji są faktycznie obroną wolności w Polsce,
gdyż tak jak za czasów komunistycznych i zaborów szczególnie wyraźnie widać
dziś, jak bliski jest związek między Kościołem i wolnością Polski.
– Fundamentem każdej wolności w sferze życia publicznego jest wolność
religijna, a dzisiaj nie da się duszpasterzować w sposób pełny bez dostępu do
mediów – uważa prof. Ryba. – Czyli bez wolności słowa w przestrzeni religijnej
nie ma w ogóle wolności słowa jako takiej, a jeśli nie ma wolności słowa, to nie
ma też wolności politycznej. To wszystko jest ze sobą powiązane. Bez prawdy w
życiu publicznym wolność jest iluzją.
Adam Kruczek
