Samorządy zapłacą za pytania na prawo jazdy
Nawet 600 tys. zł w skali roku może wynieść danina, jaką samorządy będą składać na rzecz funkcjonowania komisji, układającej pytania egzaminacyjne na prawo jazdy – mówią posłowie PiS-u.
Sytuację mogła zmienić zgłoszona przez nich poprawka – jednak Sejm odrzucił ją, a w całości przyjął projekt nowelizacji ustawy o kierujących pojazdami.
Ustawa przywraca m.in. odpowiedzialność merytoryczną ministra nadzorującego transport za treści zawarte w pytaniach egzaminacyjnych. Pytania testowe będzie układać specjalna komisja. Jednak koszty jej funkcjonowania opłacą Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego.
To przykład antysamorządowego działania – ocenił z mównicy sejmu poseł Bogdan Rzońca.
– Minister do spraw transportu będzie zbierał od Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego opłaty za przeprowadzenie egzaminu państwowego teoretycznego na prawo jazdy. Uzbiera 600 tys. złotych rocznie. Stąd moje pytanie: po co te pieniądze komisji? Po co te 600 tys. złotych? Czy będą za te pieniądze zwiedzać kraj i układać pytania? Przecież sam pan minister przyznał, że jest 2600 pytań. Dlaczego więc nakładamy na WORD-y kolejny podatek – haracz – wiedząc o tym, że wszystkie Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego po bałaganie wprowadzonym przez ustawę ze stycznia 2013 roku, są na deficycie. Rząd jeszcze każe im płacić 1,5 proc. do budżetu państwa za teoretyczną część egzaminu na prawo jazdy – powiedziałposeł Bogdan Rzońca.
Według rządu 1,5 proc. z opłat za egzamin teoretyczny ma pomóc w pracach komisji weryfikacyjnej i nie przyniesie uszczerbku w finansach WORD-ów.
Uchwalona nowelizacja ustawy przewiduje również ułatwienia dla kierowców motocykli z automatyczną skrzynią biegów o pojemności do 125 cm sześciennych. Z egzaminu na taki pojazd zwolniona będzie osoba, która ma prawo jazdy kat. B przynajmniej od 3 lat.
RIRM
