fot. PAP/Marcin Obara

M. Kurzejewski w TV Trwam o cenach paliw na stacjach: Skoro rząd Donalda Tuska stać na to, żeby płacić około trzech miliardów złotych rocznie na TVP w likwidacji, to powinno być ich stać, żeby ulżyć Polakom

Skoro rząd Donalda Tuska stać na to, żeby płacić około trzech miliardów złotych rocznie na Telewizję Polską w likwidacji, na propagandę, której nikt kompletnie nie ogląda, to tym bardziej powinno być ich stać, żeby ulżyć Polakom, którzy muszą płacić tak wysokie ceny za paliwo – powiedział Mateusz Kurzejewski, wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości, rzecznik kampanii kandydata na premiera prof. Przemysława Czarnka, w środowym programie „Polski Punkt Widzenia” na antenie TV Trwam.

Rząd trzyma w sejmowej zamrażarce projekt ustawy przygotowany przez Prawo i Sprawiedliwość. Sam jednak pozwala na to, żeby ceny paliw na stacjach paliw przekraczały obecnie odpowiednio 8 i 9 złotych za litr. Opozycja podkreśla, że im nie chodzi o politykę, tylko o życie zwykłych obywateli.

– Większość z nas korzysta albo z samochodu, tankując swoje auta albo widzi wzrastające koszty paliwa i za chwilę będzie widzieć we wszystkich usługach czy też towarach kupowanych w sklepach. Upolityczniać to niestety stara się obecnie rządząca koalicja, stawiając swego rodzaju szantaż panu prezydentowi Karolowi Nawrockiemu w kwestii ustawy o nadmmiernych zyskach, która będzie po raz drugi procedowana. To jest ustawa, która miałaby działać wstecz i która spowodowałaby to, że koncerny wystąpią na drogę sądową. Procesy zapewne wygrają i będziemy zmuszeni płacić gigantyczne odszkodowania, które również odbiją się i w cenach paliw, i w cenach towarów, i w cenach usług, i w cenach codziennego życia – zaznaczył Mateusz Kurzejewski.

Gość TV Trwam zwrócił uwagę, że Orlen chce kupić część akcji Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

– Cena transakcji to miało być około 20 miliardów złotych z budżetu Orlenu. Nie po to, żeby dokapitalizować Polską Grupę Zbrojeniową, tylko po to, żeby utrzymać płynność budżetową bankrutującego państwa Donalda Tuska. Mówię o tym, dlatego że w samym Orlenie jest mnóstwo pieniędzy, które mogłyby być użyte do tego, żeby wprowadzić jakieś programy osłonowe. Po to, żeby Polacy przestali płacić horrendalne ceny przy dystrybutorach, które będą cały czas wzrastały w związku z ciągłymi napięciami na Bliskim Wschodzie. Uszkodzenie rurociągu, który omija cieśninę Ormuz, powoduje, że ceny paliw będą systematycznie szły w górę. I teraz jesteśmy przerażeni już tymi ośmioma złotymi za 95-tkę, dziewięcioma złotymi za diesla. A to jest dopiero początek. Perspektywa 10 złotych za 95-tkę jest jak najbardziej realna w perspektywie najbliższych kilku tygodni – podkreślił wicerzecznik PiS.

Dodał, że Orlen mógłby zupełnie inaczej wykorzystać pieniądze, które miałyby być przekazane na udziały w PGZ.

W projekcie ustawy, który przygotowaliśmy, który złożyliśmy do laski marszałkowskiej, koszt mrożenia cen paliw do końca roku wyliczyliśmy na około pięć miliardów złotych. Tak naprawdę z perspektywy zwykłego Polaka to są astronomiczne pieniądze. Natomiast z perspektywy budżetu państwa to nie jest aż tak wielki wydatek, a to jest w tej chwili wydatek, który jest niezbędny. Niezbędny do tego, żeby postawić na nogi, w zasadzie utrzymać, uratować polską gospodarkę. Skoro rząd Donalda Tuska stać na to, żeby płacić około trzech miliardów złotych rocznie na Telewizję Polską w likwidacji, na propagandę, której nikt kompletnie nie ogląda, to tym bardziej powinno być ich stać, żeby ulżyć Polakom, którzy muszą płacić tak wysokie ceny za paliwo – wyjaśnił.

Wicerzecznik PiS odniósł się również do ustawy przygotowanej przez koalicję rządową i do sporu, jaki na tym tle pojawił się na linii premier-prezydent.

– Jaki jest sens przedstawiania do laski marszałkowskiej kolejny raz tej samej ustawy i jednocześnie narzucania takiej narracji, że albo pan prezydent to podpisze, albo ceny w dystrybutorach będą cały czas wysokie i będą cały czas szły w górę? To jest szantaż i to jest demagogia. To jest po prostu propaganda i oczywiście zdaję sobie sprawę, że zaraz ruszy machina propagandowa w lewicowo-liberalnych mediach wspierających obecny rząd, która będzie obwiniała pana prezydenta Karola Nawrockiego, a być może również Prawo i Sprawiedliwość za to, że ta ustawa nie weszła w życie. A ja jeszcze raz podkreślam, 5 miliardów złotych na mrożenie cen paliw z perspektywy budżetowej to nie są ogromne wydatki, a to jest obowiązek rządu, żeby w jakiś sposób zareagować – podkreślił Mateusz Kurzejewski.

radiomaryja.pl

drukuj