fot. PAP/Maciej Kulczyński

Dwa lata po powodzi – wielu mieszkańców nadal walczy o powrót do normalności

Mijają dwa lata od katastrofalnej powodzi z września 2024 roku. Wielu mieszkańców Dolnego Śląska i Opolszczyzny nadal walczy o powrót do normalności.

Zniszczone domy, drogi i mosty, zerwane tamy i wiele miejscowości, które z dnia na dzień znalazły się pod wodą – dwa lata temu południe Polski zmagało się z jedną z najpoważniejszych powodzi ostatnich lat. Zginęło wtedy dziewięć osób. Tysiące straciły dorobek życia.

– Jeżeli człowiek nie przeżyje tego na własnej skórze, to nie zrozumie. Dosłownie w ciągu sekundy straciliśmy cały dorobek życia – mówiła pani Anna.

Ale odbudowa tego, co zniszczyła woda, to nie wszystko. Wciąż pozostaje pytanie najważniejsze dla mieszkańców: czy region jest dziś lepiej chroniony przed kolejną powodzią?

– To będzie zależało od tego, czy zostaną wybudowane zbiorniki, w jakiej konfiguracji, w jaki sposób będziemy bezpieczni na tym terenie – zauważyła pani Agnieszka.

Dlatego istotna jest renaturyzacja dolin.

– Ewidentnie potrzebujemy działań w zakresie renaturyzacji rzek i odtwarzania retencji krajobrazowej na obszarach leśnych i na obszarach łąkowych – zaznaczył Krzysztof Smolnicki z Fundacji Ekorozwoju.

Do dziś życie w regionach popowodziowych nie wróciło do stanu sprzed katastrofy. Dopiero teraz zapadła decyzja w sprawie tamy w Stroniu Śląskim. Zostanie rozebrana, a w jej miejscu ma powstać nowa zapora. Problem w tym, że na jej budowę trzeba będzie poczekać około pięciu lat. Zastępca burmistrza Stronia Śląskiego, Lech Kawecki, wskazał także na potrzebę odbudowy waloru turystycznego.

– Myślimy już raczej o rozwoju naszej gminy, a szczególnie o zwiększeniu atrakcyjności turystycznej, ale też o poprawie komfortu i jakości życia naszych mieszkańców – podkreślił.

Jedną z wielu miejscowości dotkniętych tragedią jest także Lądek Zdrój. W odnowionym kościele pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny sprawowano we wtorek Mszę św. Jak wskazał miejscowy proboszcz, ks. kan. Aleksander Trojan, Eucharystia była wyrazem wdzięczności za każdą wyciągniętą pomocną dłoń.

– Nie zapominamy o cierpieniu i stratach, których doświadczyliśmy, ale jednocześnie pamiętamy o ogromie dobra, które wtedy do nas przyszło – dodał.

A każda pomoc to prawdziwy gest solidarnej życzliwości – wskazał pasterz diecezji świdnickiej, ks. bp Marek Mendyk.

– To wyciągnięta dłoń, otwarte serce i obecność przy drugim człowieku. Kiedy opadła wielka woda, przyszli z pomocą ludzie z różnych stron – akcentował duchowny.

W pomoc poszkodowanym przez żywioł od samego początku angażuje się Caritas. Na ten cel przekazała już 72 mln zł. Wsparcie otrzymało ponad 11 tys. gospodarstw domowych.

– Dzięki wsparciu wszystkich rodaków ofiarodawców, darczyńców tych indywidualnych, ale również różnych firm, przedsiębiorców to wsparcie było możliwe i to wsparcie docierało tutaj – wskazał ks. Janusz Majda, dyrektor Caritas Polska.

Dwa lata po kataklizmie Caritas – jak zapewnił jej dyrektor – wciąż jest obecna z pomocą na miejscu.

TV Trwam News

drukuj