fot. fb/Bazylika Mariacka w Gdańsku

W Gdańsku uczczono 80. rocznicę śmierci „Inki” i „Zagończyka”

Przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, IPN oraz rodzina oddali w piątek na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku hołd Danucie Siedzikównie „Ince” i Feliksowi Selmanowiczowi „Zagończykowi”. Obchody zorganizowano w 80. rocznicę ich śmierci oraz 10. rocznicę państwowego pogrzebu.

Podczas piątkowych uroczystości osobiste przemówienie wygłosiła Anna Tertel, wnuczka siostry „Inki”. Apelowała do zgromadzonych, by zapamiętali jej krewną nie tylko jako symbol z podręczników historii, ale przede wszystkim jako młodą dziewczynę, której brutalnie odebrano życie.

– Historyk powie nam, gdzie była i z kim walczyła. Rodzina pamięta człowieka, a ten nigdy nie składa się wyłącznie z wielkich czynów. Składa się także z drobiazgów: sposobu, w jaki się śmiał, tego, co lubił, z relacji z bliskimi. Pamiętajmy „Inkę” nie tylko jako sanitariuszkę, łączniczkę i żołnierza podziemia niepodległościowego, ale także jako młodą kobietę, której brutalnie odebrano życie – powiedziała Anna Tertel, przypominając wieloletnią walkę swojej babci o przywrócenie dobrego imienia „Inki”.

Zastępca prezesa IPN dr hab. Karol Polejowski zadeklarował w swoim wystąpieniu kontynuację poszukiwań bezimiennych miejsc pochówku kolejnych żołnierzy podziemia niepodległościowego.

– Praca Instytutu Pamięci Narodowej jest jeszcze daleka od zakończenia. Musimy odnaleźć dowódcę „Inki”, porucznika Zdzisława Badochę „Żelaznego”, a także ich towarzyszy broni – podkreślił wiceprezes IPN.

Doradca Prezydenta RP Jan Józef Kasprzyk, przekazując pozdrowienia od prezydenta Karola Nawrockiego, podkreślił bezkompromisową postawę poległych bohaterów.

– Należeli do pokolenia, dla którego niepodległość była absolutem. Inka w swoim krótkim grypsie przekazała nam testament tamtego pokolenia – w słowach „zachowałam się jak trzeba” jest wszystko: duma, honor i przywiązanie do najpiękniejszych wartości, których nawet w obliczu śmierci nie można zdradzić – powiedział Jan Józef Kasprzyk.

 

W uroczystościach uczestniczyli również m.in. działacze antykomunistyczni Joanna i Andrzej Gwiazdowie, żołnierze Wojska Polskiego, harcerze oraz mieszkańcy Gdańska.

Wydarzenia przy grobach „Inki” i „Zagończyka” poprzedziła Msza święta w Bazylice Mariackiej, skąd uczestnicy w uroczystym pochodzie – przechodząc m.in. ulicami Piwną, Szeroką, Hucisko i 3 Maja oraz zatrzymując się przy Areszcie Śledczym – udali się na Cmentarz Garnizonowy.

Danuta Siedzikówna, ps. Inka, urodziła się 3 września 1928 r. W wieku 15 lat złożyła przysięgę AK i odbyła szkolenie sanitarne, służyła m.in. w wileńskiej AK. W czerwcu 1946 r. została wysłana do Gdańska po zaopatrzenie medyczne. Tutaj aresztował ją Urząd Bezpieczeństwa. Po ciężkim śledztwie została skazana na karę śmierci. Wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 r.

Wraz z „Inką” zginął – również skazany na śmierć – Feliks Selmanowicz, ps. Zagończyk. Urodził się 6 czerwca 1904 r. w Wilnie. Jako ochotnik uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. W czasie II wojny był m.in. żołnierzem 3. oraz 5. Wileńskiej Brygady AK mjr. „Łupaszki”, gdzie pełnił funkcję zastępcy dowódcy plutonu. Został aresztowany w lipcu 1946 roku.

Miejsce pochówku „Inki” i „Zagończyka” długo pozostawało nieznane. Sądzono, że ich szczątki spoczywają na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku, gdzie pochowano wielu żołnierzy wyklętych zabitych lub zmarłych w pobliskim areszcie przy ul. Kurkowej.

1 marca 2015 r. w Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim IPN ogłosił, że badania genetyczne potwierdziły, iż kobiece szczątki należą do Danuty Siedzikówny. Z kolei w czerwcu 2016 r. IPN poinformował, że męskie szczątki znalezione obok pochówku „Inki” to szczątki „Zagończyka”.

Rodziny zadecydowały o wspólnym pochówku na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku. Uroczysty państwowy pogrzeb miał miejsce 28 sierpnia 2016 r., w 70. rocznicę wykonania wyroku na „Ince” i „Zagończyku”. Wówczas ppor. Feliks Selmanowicz został pośmiertnie awansowany na stopień podpułkownika, zaś Danuta Siedzikówna na stopień podporucznika.

PAP

drukuj