Prof. P. Grochmalski: Obecna sytuacja w rosyjskiej gospodarce i na rynku paliw przypomina kryzys, który doprowadził do upadku Związku Sowieckiego
Poprzez sztuczne regulacje, dopłacanie korporacjom, żeby sprzedawały z mniejszym zyskiem na rynku wewnętrznym, byle tylko utrzymać funkcjonalność państwa, to wszystko powoduje, że Rosjanie sięgają po bardzo dziwne metody, które głęboko mogą zdestabilizować gospodarkę. Ostatnia faza przed katastrofą Związku Sowieckiego była między innymi związana z potężnym tąpnięciem na rynkach paliwowych – mówił prof. Piotr Grochmalski, ekspert ds. obronności i bezpieczeństwa, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Sytuacja polityczno-militarna u naszej wschodniej granicy oraz na Bliskim Wschodzie pozostaje wyjątkowo dynamiczna. O kulisach zmian kadrowych w ukraińskim dowództwie, pogłębiającym się kryzysie gospodarczym w Rosji i Iranie, a także o wyzwaniach dla polskiego systemu bezpieczeństwa mówił w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja prof. Piotr Grochmalski.
Ekspert ds. obronności i bezpieczeństwa zwrócił uwagę na wewnętrzne zawirowania polityczne na Ukrainie oraz na postać byłego ministra transformacji cyfrowej, Mychajło Fiedorowa.
– U naszej wschodniej granicy nadal zachodzą bardzo dynamiczne zmiany. Wołodymyr Zełenski zaostrzył konflikt z Polską, co również ma swoje wewnętrzne odniesienie do kolejnych zawirowań. Przypomnijmy sobie ogromne protesty, jakie miały miejsce na Ukrainie, a które były związane z odsunięciem od władzy Mychajło Fiedorowa, byłego ministra obrony Ukrainy, a wcześniej długoletniego ministra transformacji cyfrowej. To był najmłodszy minister w rządzie Zełenskiego po zwycięstwie wyborach prezydenckich. Był to w zasadzie ostatni – z tej starej ekipy w otoczeniu Zełenskiego – człowiek, który cieszył się ogromnym uznaniem społecznym. To między innymi on doprowadził do tego, że w pierwszej fazie wojny, kiedy Rosja skutecznie zwyciężyła, jeżeli chodzi o paraliż systemu kierowania armią ukraińską, Fiedorow jako ówczesny minister transformacji cyfrowej nawiązał bezpośrednią współpracę z Elonem Muskiem i załatwił Starlinki, co uratowało system dowodzenia armii ukraińskiej i przełożyło się na późniejsze wydarzenia – wskazał prof. Piotr Grochmalski.
Jak zauważył gość Radia Maryja, w tle zmian kadrowych narastał spór dotyczący prowadzenia działań wojennych i relacji w dowództwie ukraińskim.
– Mychajło Fiedorow stracił kierowanie ministerstwem obrony, bo wszedł w konflikt z gen. Ołeksandrem Syrskim, głównodowodzącym siłami ukraińskimi, który był jednym z głównych twórców zatrzymania wojsk rosyjskich pod Kijowem. Natomiast odsunięcie Mychajło Fiedorowa od kierowania ministerstwem obrony spowodowało falę oburzenia i ludzie wyszli na ulicę, a konsekwencją tego, było, to że Zełenski próbował namówić Fiedorowa do powrotu do władzy – zaznaczył.
Ekspert odniósł się również do kwestii strat wśród ludności cywilnej, prostując pojawiające się w przestrzeni publicznej opinie.
– No nieprawdą jest taka myśl, która się pojawiła i która zdominowała w pewnym obszarze dyskusję w Polsce, że ta wojna nie jest taka krwawa, jeśli chodzi o ludność cywilną, bo więcej na Ukrainie ginie ludzi w wypadkach samochodowych niż w wyniku tej wojny. Nie, więcej ginie cywili w wojnie, bo jest to około 17 tysięcy, natomiast ilość ofiar wypadków po 2022 roku to w granicach 12-14 tysięcy – podkreślił prof. Piotr Grochmalski.
Dodatkowo Rosja zmaga się z poważnymi problemami zaopatrzeniowymi na okupowanych terytoriach, w tym na Krymie.
– Krym powoduje coraz większe problemy dla Rosji, ponieważ jest permanentny kryzys związany z benzyną i ropą, co spowodowało również konieczność przesuwania jednostek rosyjskich na terytorium Krymu, dlatego że one nie dostawały zasobów i zaopatrzenia, bo wszystko było niszczone w wyniku uderzeń dronami średniego zasięgu przez Ukraińców. To wszystko powoduje, że Krym jest w coraz trudniejszej sytuacji – zaznaczył gość audycji „Aktualności dnia”.
W opinii rozmówcy Radia Maryja, obecna sytuacja w rosyjskiej gospodarce i na rynku paliw przypomina kryzys, który doprowadził do upadku Związku Sowieckiego.
– Państwo gigantycznie bogate w ropę i gaz zaczyna mieć problemy z wewnętrznym rynkiem, bo brakuje benzyny i ropy. Poprzez sztuczne regulacje, dopłacanie korporacjom, żeby sprzedawały z mniejszym zyskiem na rynku wewnętrznym, byle tylko utrzymać funkcjonalność państwa, to wszystko powoduje, że Rosjanie sięgają po bardzo dziwne metody, które głęboko mogą zdestabilizować gospodarkę. Warto przypomnieć, że ostatnia faza przed katastrofą Związku Sowieckiego była między innymi związana z potężnym tąpnięciem na rynkach paliwowych, które spowodowało potężny spadek cen, gdyż Związek Sowiecki dostawał dwie trzecie zasobów ze sprzedaży ropy i gazu w formie twardej waluty, więc było to główne źródło dochodów Rosji – wskazał prof. Piotr Grochmalski.
Ekspert ds. obronności i bezpieczeństwa skomentował także napięcia kulminujące na Bliskim Wschodzie, w tym sytuację w Iranie oraz w rejonie Cieśniny Ormuz i Bab al-Mandab.
– Świat patrzy na cieśninę Ormuz i na kolejny dzień uderzeń amerykańskich w struktury, centra dowodzenia, systemy rakietowe oraz w całą infrastrukturę, która otacza cieśninę Ormuz i Zatokę Perską. Coraz więcej ekspertów mówi, że kosztem tej sytuacji i tego potężnego sporu, który bardzo potężnie w tej chwili rozdziera Iran od środka, jest to, że Iran zmierza prostą drogą do pogłębionej katastrofy gospodarczej i do przyspieszonej inflacji – wskazał politolog.
Gość Radia Maryja wskazał, że cieśnina Bab al-Mandab choć leży w Arabii Saudyjskiej, jest również zgrupowaniem kilku dużych baz wojskowych – amerykańskiej, japońskiej, chińskiej i francuskiej – więc wydarzenia na Bliskim Wschodzie skupiają uwagę nie tylko Stanów Zjednoczonych, Francji, Japonii, Chin, ale również powinny być obserwowane przez Polskę. Prof. Piotr Grochmalski zaznaczył, że kluczowe jest budowanie zdolności odstraszania i dążenie do stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Odniósł się również do polskich spraw obronnych, w tym do kwestii przekazania rakiet z systemu Patriot.
– Przypomnę, że Polska przekazała rakiety PAC-3 do systemów Patriot, które są elementem strategicznego Programu Wisła – programu obrony powietrznej i przeciwrakietowej. Więc wiemy, że był to krok wyjątkowo nieroztropny, zwłaszcza w tej sytuacji, kiedy Stany Zjednoczone podczas prowadzonych operacji wojskowych zwiększą zużycie pocisków Patriot, co jeszcze bardziej zwiększy skalę zapotrzebowania armii amerykańskiej na tego typu uzbrojenie. Według najnowszych danych potrzeba około 3 lat, aby uzupełnić stan posiadania armii amerykańskiej i przez ten czas, Polacy będą musieli czekać na swoją kolejkę do rakiet PAC-3 – ostrzegł prof. Piotr Grochmalski.
Całość audycji „Aktualności dnia” z udziałem prof. Piotra Grochmalskiego dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl



