
fot. https://pl.freepik.com/darmowe-zdjecie/rodzina-z-uroczym-malym-dzieckiem-ojciec-w-bialej-koszuli_10065088.htm#fromView=search&page=1&position=25&uuid=e91704f2-e7f1-4e1a-bc3c-57295ca45d8e&query=rodzice+dzieci
B. Socha w TV Trwam: Rzeczywista bezdzietność w Polsce jest bardziej wymuszona, niż jest to bezdzietność z wyboru
Mamy do czynienia z ogromnym postępem technologicznym, z wieloma zmianami, ale pewne rzeczy pozostają te same. To znaczy natura ludzka, pragnienia ludzi, również pragnienie posiadania potomstwa, ciągle jest, również w Polsce – mówiła Barbara Socha, przewodnicząca Rady Rodziny i Demografii przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej, w programie „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam i Radia Maryja. Zwróciła uwagę, że choć mamy bardzo trudną sytuację demograficzną, to „bezdzietność w Polsce, ta rzeczywista, to jest bezdzietność bardziej wymuszona niż taka bezdzietność z wyboru”.
Gość TV Trwam zwróciła uwagę, że nasza cywilizacja traci żywotność. Podkreśliła, że aby zrozumieć sytuację, należy przyjrzeć się strukturze naszej cywilizacji.
– Mamy do czynienia z ogromnym postępem technologicznym, z wieloma zmianami, ale pewne rzeczy pozostają te same. To znaczy natura ludzka, pragnienia ludzi, również pragnienie posiadania potomstwa, ciągle jest, również w Polsce. Mimo że mamy bardzo trudną sytuację demograficzną, to nie jesteśmy tutaj wyjątkiem na naszej planecie. Praktycznie we wszystkich krajach na świecie spada dzietność. W większości jest poniżej tak zwanego poziomu zastępowalności pokoleń. W Polsce jest o wiele, wiele poniżej, bo oscylujemy wokół współczynnika jeden, czyli średnio jedno dziecko, które przychodzi na świat wydane przez jedną kobietę (…). To jest dramatyczne tempo spadku. W większości krajów mamy do czynienia z podobnymi zjawiskami – zauważył Barbara Socha.
– Myślę, że te zmiany idą ze sobą razem. Jedne kwestie ekonomiczne wywołują zmiany kulturowe, zmiany kulturowe wywołują zmiany ekonomiczne. W gruncie rzeczy cały nasz system społeczno-ekonomiczny, w którym dzisiaj żyjemy, nie jest systemem, który sprzyja posiadaniu dzieci – dodała.
Przewodnicząca Rady Rodziny i Demografii przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej wskazała, że proces zmian, jaki miał wpływ na dzietność, zaczął się już 150 lat temu od wprowadzenie systemów emerytalnych na świecie.
– To był początek zmian, które doprowadziły do tego, że dzieci przestały być pewną naturalną konsekwencją dorosłego życia. Mówiąc tak bardzo brutalnie i patrząc na to czysto racjonalnie i ekonomicznie, do dobrego funkcjonowania dorosłych dzieci przestały być potrzebne (…). To przejście do społeczeństw przemysłowych, wprowadzenie systemów emerytalnych, upowszechnienie pracy dla kobiet, to wszystko spowodowało, że dzisiaj de facto z perspektywy jednostki, osoby dorosłej, dzieci nie są potrzebne, żeby dbać o swój dobrobyt. Wręcz przeciwnie. Jeżeli patrzymy na dzisiejsze społeczeństwa, to posiadanie dzieci, wychowywanie dzieci, szczególnie jeżeli to nie jest jedno dziecko, a dwoje, troje czy nawet więcej, wiąże się z ogromnymi kosztami – zaznaczyła.
Wyjaśniła, że są to koszty nie tylko bezpośrednie.
– To są też koszty, które ponosimy, szczególnie kobiety ponoszą te koszty jako mamy; koszty swojego czasu, które mogłyby zainwestować w to, co dzisiaj ceni nasze społeczeństwo, czyli aktywność zawodową, awanse, karierę zawodową, prestiż, podnoszenie swojego statusu społecznego. To wszystko wymaga pracy i czasu. I tutaj pojawia się czynnik konkurencji, to znaczy my, jako kobiety, codziennie w zasadzie podejmujemy decyzję o rezygnacji z pracy bądź rezygnacji z rodziny. Nasz czas jest taki sam jak wszystkich innych osób, również tych bezdzietnych, a my dzielimy go z trudem czasem między aktywność zawodową i rodzinną – podkreśliła Barbara Socha.
Zauważyła, że mierzymy się z tym globalnie.
– To, co kiedyś było w interesie jednostki, było też w interesie państwa. A dzisiaj interes państwa czy interes naszej wspólnoty jako całego społeczeństwa jest sprzeczny z indywidualnymi interesami poszczególnych osób – dodała.
Barbara Socha wskazała, że na dzietność wpływa również kryzys relacji.
– Z jednej strony możemy mówić o tym, że dzisiaj powszechność świata cyfrowego, to, że młodzi tak wsiąkają w internet, w media społecznościowe, który daje taką namiastkę realności, ale rzeczywiście nie jest światem realnym (…), to bardzo utrudnia budowanie relacji w rzeczywistości, w realu – wyjaśniła.
– Drugi, taki bardziej namacalny, to to, że mamy trochę różne ścieżki rozwoju młodych. To znaczy bardzo dużo mężczyzn w Polsce, którzy mieszkają w całej Polsce, ma mniejsze aspiracje co do zdobywania wyższego wykształcenia. Zgaduje to moja intuicja, nie mam na ten temat żadnych badań, ale myślę, że wynika to w dużej mierze z tego, że mężczyźni nie muszą wyjeżdżać z mniejszych czy średnich miejscowości do dużych miast, żeby znaleźć pracę i to pracę w miarę dobrze płatną na takim poziomie dla nich akceptowalnym. Kobiety mają trochę trudniej, jeśli chodzi o rynek pracy. Stąd myślę, jest dużo większy pęd do tego, by zdobywać wyższe wykształcenie, a to wiąże się z wyjazdem do dużego miasta i często później z pozostaniem w tym dużym mieście. Więc nawet fizycznie tym młodym ludziom trudno się spotkać – dodała.
Natomiast – jak zauważyła gość TV Trwam – jaskółką nadziei jest to, że osoby, które nie są w żadnych związkach, tych związków szukają.
– Poszukują relacji bardziej poważnych, mniej poważnych, ale generalnie bardzo niewielki odsetek młodych ludzi chce swoje życie budować samotnie i to jest pocieszające – akcentowała.
– Bezdzietność w Polsce, ta rzeczywista, to jest bezdzietność bardziej wymuszona niż taka bezdzietność z wyboru – dodała.
radiomaryja.pl



