M. Kękuś: Minimalna waloryzacja raczej nie ochroni gospodarstw emeryckich przed skutkami inflacji
Moim zdaniem taka minimalna waloryzacja raczej nie ochroni gospodarstw emeryckich przed skutkami inflacji, bo w niektórych obszarach wzrosty usług – szczególnie związanych z prowadzeniem gospodarstwa domowego – są zdecydowanie wyższe – powiedział Mariusz Kękuś, ekonomista, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Rząd pracuje nad waloryzacją rent i emerytur [czytaj więcej]. Według ekspertów tegoroczny proces podwyżek odzwierciedla minimalne tempo wzrostu wynagrodzeń i inflacji.
– Tak naprawdę to chroni przed średniorocznym wzrostem cen towarów i usług, natomiast wszystko zależy od tego kto, co kupuje, bo wzrost cen jest równomierny. Na przykład za ubiegły rok waloryzacja wynosiła 5,3 procent. Natomiast te wzrosty cen w niektórych towarach i usługach były zdecydowanie wyższe. Na przykład w 2025 roku ceny energii elektrycznej wzrosły ponad 13 proc., ceny gazu wzrosły ponad 10 proc., leki kilkanaście procent, śmieci, gdzie np. odbiór śmieci w takim mieście jak Kraków wzrosły nawet o 30 proc., więc to nie chroni, tylko i wyłącznie jest to średnioroczny wzrost cen towarów i usług, i na bazie tego dokonano waloryzacji. Konstrukcja jest taka, że jest to średnioroczny prognozowany na 2026 rok wzrost cen towarów i usług plus 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Z tego wychodzi nam właśnie ta najniższa możliwa stawka zaproponowana przez rząd, czyli 3,48 procent. Ta stawka idzie do Rady Dialogu Społecznego. Rada Dialogu Społecznego, czyli przedstawiciele strony społecznej i przedstawiciele pracodawców mają 30 dni na to, żeby przedstawić w tym zakresie opinię – przypomniał Mariusz Kękuś.
– Taka sama sytuacja jest w przypadku płacy minimalnej. Moim zdaniem taka minimalna waloryzacja raczej nie ochroni gospodarstw emeryckich przed skutkami inflacji, bo w niektórych obszarach wzrosty usług szczególnie związanych z prowadzeniem gospodarstwa domowego są zdecydowanie wyższe – dodał.
Gość Radia Maryja został zapytany również o to, jak wpłynie minimalny wzrost płacy minimalnej na rynek pracy.
– Niepokojące jest to, że coraz więcej osób na przestrzeni ostatnich lat ma minimalne wynagrodzenia. Jak sprawdzałem sobie na przykład w roku 2020, było to około 1,6 mln osób, dzisiaj to jest 3 mln osób. Co to oznacza? Tak naprawdę ten wzrost płacy minimalnej generalnie powoduje, że coraz więcej osób zarabia tą minimalną, czyli wynika z tego, że te osoby wpadają w tzw. szarą strefę i trzeba sobie zadać pytanie, ile ewentualnie jest tych osób, które na papierze, na umowie mają minimalną krajową, a tak naprawdę pracują powiedzmy w szarej strefie i częściowe zarobki dostają do kieszeni i czy takie osoby są. Bo na pewno jakaś szara strefa jest, ale jest też niepokojące to, że jest tych osób tak dużo więcej, bo zwiększyła się ilość osób na minimalnym wynagrodzeniu prawie drugie tyle i to jest niepokojące, bo to znaczy, że coraz więcej osób wpada w tą najniższą półkę, jeśli chodzi o wynagrodzenia – wskazał ekonomista.
Całą rozmowę z Mariuszem Kękusiem można dosłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



