Rząd znowu straszy atakiem Rosji na Europę i zamierza podpisać umowę obronną z Niemcami
Przed miesiącem premier Donald Tusk przekonywał, że Rosja może w ciągu kilku miesięcy nas zaatakować. Teraz o możliwej napaści mówi marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty. Z jednej strony rząd nie podejmuje nadzwyczajnych działań, a z drugiej jednocześnie podważa współpracę ze Stanami Zjednoczonymi.
Miesiąc temu premier Donald Tusk przekonywał, że rosyjski atak na Europę – być może na Polskę – jest możliwy w ciągu kilku miesięcy.
– Niestety nie jest to żadna rewelacja, w tym sensie, że tak, od dłuższego czasu dochodzą na nas sygnały, że Rosjanie przygotowują się do możliwych akcji czy prowokacji – powiedział Donald Tusk.
Teraz o ataku Rosji na Polskę mówił marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty. Postkomunista przekonywał, iż w tej sytuacji nie można krytykować Niemiec.
– A co będzie, nie daj Boże, jeżeli Rosjanie wejdą do Polski? Kto przyjmie milion polskich dzieci? Niemcy? No tak, bo są najbliżej. W związku z tym pytanie jest takie. Następna determinacja. Po co pluć na tych Niemców? – akcentował postkomunista Włodzimierz Czarzasty.
Mimo tych poważnych ostrzeżeń nie ma wojskowej mobilizacji, nie ma przygotowań szpitali i zabezpieczenia infrastruktury.
Rząd chce po prostu wywołać efekt flagi – zauważył prof. Mieczysław Ryba, historyk, politolog, wykładowca akademicki.
– To jest próba koncentracji opinii publicznej na Tusku i wskazywanie na rząd jako główny element, który nas przed Rosją obroni w sytuacji bardzo niskiego poparcia dla rządu, jakie dzisiaj mamy – zwrócił uwagę prof. Mieczysław Ryba.
W obliczu zagrożenia należy też zacieśniać współpracę z sojusznikami. Choć najważniejszym są Stany Zjednoczone, to premier Donald Tusk niejednokrotnie podważał lojalność Amerykanów, naigrywał się też z prezydenta USA, Donalda Trumpa.
– Mam na imię Donald. To nie moja wina. To nie ja wybierał swoje imię – „żartował” Donald Tusk.
Donald Tusk próbuje także budować alternatywne gwarancje bezpieczeństwa do NATO i USA. W ubiegłym roku podpisał traktat polsko-francuski. W przyszłym tygodniu rząd podpisze umowę obronną z Wielką Brytanią, a w przyszłym miesiącu z Niemcami.
– Wspólne ćwiczenia, współdziałanie, mobilność militarna, wypełnienie planów obronnych NATO, no to jest też nasze sojusznicze zadanie. Tego będzie dotyczyła ta umowa – zapowiedział wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, szef MON.
Opozycja skrytykowała zapowiadaną umowę i wezwała rządzących do poważnego traktowania kwestii bezpieczeństwa.
– Nawet gdyby Niemcy chciały zastąpić Stany Zjednoczone w Europie, to nie mają takiej siły, a ponadto byłoby to dla nas złe, historycznie rzecz biorąc – podsumował Mariusz Błaszczak, poseł PiS i były szef MON.
Opozycja podważa też decyzje rządu o wejściu do unijnego kredytu SAFE, który wzmocni niemiecką i francuską zbrojeniówkę. Wszystko kosztem umów z USA i Koreą Południową, których uzbrojenie jest bardziej zaawansowane, a czas oczekiwania na dostawy jest krótszy.
TV Trwam News



