fot. PAP/Łukasz Gągulski

Prezydent Krakowa przed zbliżającym się referendum nad jego odwołaniem nawołuje mieszkańców do bojkotu głosowania

Coraz bliżej referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa, Aleksandra Miszalskiego. Polityk Koalicji Obywatelskiej unika debat z inicjatorami głosowania i osobiście nawołuje do jego bojkotu.

Atmosfera w Krakowie gęstnieje z dnia na dzień. Już w przyszłą niedzielę, 24 maja, mieszkańcy miasta zdecydują o przyszłości prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Inicjatorzy referendum, po sukcesie przy zbiórce podpisów, liczą na powtórkę przy urnach. Trwają akcje mobilizujące krakowian.

Jan Hoffman, jeden z krakowskich radnych i współinicjator referendum, wezwał prezydenta Miszalskiego do debaty. Radny chciał wspólnego ustalenia miejsca, formuły dyskusji i niezależnego prowadzącego.

 „W ocenie inicjatorów referendum mieszkańcy Krakowa mają prawo usłyszeć jasne odpowiedzi w sprawach najważniejszych dla miasta: strefy czystego transportu czy kosztów decyzji podejmowanych przez magistrat” – podkreślił Jan Hoffman.

Problemów do rozwiązania w Krakowie jest wiele. Budżet Krakowa od kilku lat jest deficytowy. Miasto finansuje część wydatków emisją obligacji i pożyczkami. To wiąże się z rosnącymi kosztami energii czy usług komunalnych. Mimo to prezydent Miszalski odmówił mieszkańcom Krakowa debaty i propozycję nazwał „próbą wciągnięcia go do politycznego piekiełka”.

„Na debatach, które proponują politycy korzystają zazwyczaj tylko… politycy, a nie mieszkańcy Krakowa. Dlatego w dalszym ciągu będę rozmawiał z mieszkańcami Krakowa – prawdziwymi inicjatorami referendum – i nie skorzystam z zaproszenia” – oznajmił Aleksander Miszalski.  

To zwykłe tchórzostwo – skomentował poseł PiS z Krakowa, Andrzej Adamczyk.

– On się po prostu boi, ale za tym jego strachem jest jeszcze większy strach, bo jest strach partyjny, jego ugrupowania, Platformy Obywatelskiej, która boi się katastrofy wizerunkowej – wskazał Andrzej Adamczyk.

Według sondaży jest duża szansa na odwołanie prezydenta Krakowa, wobec czego Aleksander Miszalski wzywa do bojkotu referendum. W międzyczasie razem ze swoimi współpracownikami prowadzi akcje promocyjne miasta.

– Mamy sporo kompetentnych fachowców, ludzi, którym naprawdę zależy na tym mieście – przekonywał Aleksander Miszalski.

– To jest to miasto, do którego chętnie się przyjeżdża, chętnie się wraca, ale też to jest miasto, gdzie chce się po prostu żyć. Chętnie się tutaj żyje – zapewniała Ewa Kolasa z Urzędu Miasta Krakowa.

Tymczasem organizatorzy referendum w sprawie odwołania prezydenta Miszalskiego zebrali ponad 130 tysięcy podpisów w nieco ponad miesiąc. W ocenie politologa Aleksandra Kozickiego sytuacja w Krakowie jest ewenementem. Potencjalne odwołanie prezydenta Miszalskiego może być sygnałem dla innych prezydentów dużych miast w Polsce spod szyldu Koalicji Obywatelskiej.

– Być może będzie to przykład dla mieszkańców innych dużych miast, bo one mają wspólną specyfikę. Duże miasta są rządzone przez obóz liberalny. To są miasta, gdzie wydaje się, że wspólnotowość jest bardziej życzeniowa niż rzeczywista – podkreślił Aleksander Kozicki.

O swoją posadę może obawiać się m.in. prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk. Polityk związany z KO usłyszał oficjalny akt oskarżenia w związku z aferą Collegium Humanum. Z kolei prezydent łodzi, Hanna Zdanowska, jest coraz ostrzej krytykowana za politykę dotyczącą m.in. zadłużenia i jakości zarządzania miastem oraz faktu wyludniania się Łodzi.

TV Trwam News

drukuj