Pomorskie: od martwego wieloryba znalezionego na plaży pobrano próbki do badań
Próbki do badań DNA pobrano w niedzielę od martwego wieloryba odnalezionego na plaży na terenie rezerwatu przyrody Mewia Łacha w pobliżu miejscowości Mikoszewo (Pomorskie). Badania mają pomóc w jednoznacznym ustaleniu gatunku zwierzęcia.
„Pobraliśmy fragment ciała do badań DNA. Głównie chodzi o określenie w stu procentach, z jakim gatunkiem mamy do czynienia” – powiedział w niedzielę Jan Wilkanowski z Błękitnego Patrolu WWF.
Według wstępnych hipotez może to być przedstawiciel fiszbinowców – grupy waleni żywiących się planktonem i drobnymi rybami. Jak podkreślił Wilkanowski takie zwierzęta nie występują naturalnie w Bałtyku i trafiają tu jedynie przypadkowo, najczęściej przez Cieśniny Duńskie. Dodał, że jedynym gatunkiem waleni żyjącym w Bałtyku są morświny.
Podał, że ze względu na zaawansowany rozkład ciała nie można ocenić, co mogło być przyczyną śmierci tego ssaka.
„Nawet jeśli posiada jakieś uszkodzenia, nie da się określić, czy powstały przed śmiercią, czy już po niej” – wyjaśnił.
Pytany o możliwość przeprowadzenia sekcji zwłok zwierzęcia zaznaczył, że ewentualna decyzja w tej sprawie należy do właściwych organów i ekspertów.
O dalszym losie truchła zadecydują właściwe instytucje, w tym Stacja Morska w Helu, Urząd Morski w Gdyni oraz Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Sytuacja jest o tyle wyjątkowa, że martwe zwierzę leży zaledwie kilka metrów od ptasich gniazd, a obecnie trwa okres lęgowy.
Jak dodał Jan Wilkanowski, być może jeszcze w niedzielę zapadnie decyzja związana z przeniesieniem i zabezpieczeniem szczątków. Sama operacja usunięcia zwierzęcia najprawdopodobniej odbędzie się jednak dopiero po weekendzie.
„Z dużym prawdopodobieństwem wieloryb zostanie zabrany z plaży przez Urząd Morski. Trzeba to logistycznie dobrze przygotować, dlatego myślę, że działania rozpoczną się dopiero w poniedziałek” – zaznaczył.
Jak zapewniła w niedzielę rzecznik Urzędu Morskiego w Gdyni, Magdalena Kierzkowska, sytuacja jest na bieżąco monitorowana.
„Trwają uzgodnienia, co do dalszych działań” – dodała.
Służby przestrzegają przed wchodzeniem na teren rezerwatu, który objęty jest ścisłą ochroną przyrodniczą, szczególnie w okresie lęgowym ptaków. Dostęp do miejsca znaleziska jest niemożliwy dla osób postronnych, a wejście na ten teren wymaga specjalnych zezwoleń
„Pojawienie się człowieka w tym rejonie jest zakazane. Każda ingerencja może wyrządzić szkody w przyrodzie” – podkreślił Jan Wilkanowski.
Wieloryb został zauważony w sobotę na terenie rezerwatu Mewia Łacha przy ujściu Wisły przez strażnika pełniącego dyżur na tym obszarze. Ogromne zwierzę zaobserwowali także uczestnicy rejsów turystycznych organizowanych w celu obserwacji fok.
Martwe zwierzę, o długości około 5 metrów, mogło dryfować w Bałtyku od kilku tygodni, zanim zostało wyrzucone na brzeg.
PAP



