
fot. Autorstwa TUBS - Ten SVG Ta mapa zawiera elementy, które zostały zaczerpnięte lub zaadaptowane z tego Ta mapa:, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=15948053
Strajk pielęgniarek w Kalifornii i na Hawajach
Ponad 31 tysięcy pielęgniarek oraz innych pracowników medycznych rozpoczęło w poniedziałek strajk w placówkach należących do sieci Kaiser Permanente w Kalifornii i na Hawajach. Protest m.in. na tle płacowym objął ponad 20 szpitali oraz setki przychodni tej organizacji.
Kaiser Permanente to jeden z amerykańskich gigantów medycznych. Jest to organizacja typu non-profit, która łączy w sobie funkcję ubezpieczyciela i właściciela placówek medycznych. Zarządza własnymi szpitalami, zatrudnia lekarzy i zapewnia opiekę milionom pacjentów w ramach opłacanego u nich abonamentu.
Główną osią sporu Kaiser Permanente ze związkiem zawodowym UNAC/UHCP są normy zatrudnienia oraz płace. Związek alarmuje, że chroniczne braki kadrowe doprowadziły do krytycznej sytuacji – pacjenci zbyt długo czekają na pomoc, rośnie ryzyko błędów medycznych, a personel zmaga się z masowym wypaleniem zawodowym.
Zdaniem UNAC/UHCP władze sieci dążą do obniżek realnych wynagrodzeń oraz ograniczenia świadczeń zdrowotnych i emerytalnych.
– Wewnętrzne komunikaty Kaisera pokazują dokładnie, dlaczego strajkujemy. Zamiast rozwiązywać problem niebezpiecznych braków kadrowych i jakości opieki nad pacjentami, pracodawca wywiera presję na pracowników, by nie strajkowali. To jest zastraszanie – oceniła przewodnicząca UNAC/UHCP Charmaine Morales, cytowana przez stację ABC News.
Związek oskarża giganta o nieuczciwe praktyki, w tym celowe przeciąganie negocjacji, które trwają od maja 2025 roku. Sprawa trafiła już do Krajowej Rady ds. Stosunków Pracy (NLRB). W najnowszym raporcie związkowcy zwrócili też uwagę na ogromne nadwyżki finansowe organizacji, które ich zdaniem kłócą się z jej statusem non-profit, oraz na kontrowersyjne etycznie inwestycje kapitałowe.
Zarząd Kaiser Permanente stanowczo odrzuca oskarżenia. Przedstawiciele sieci nazwali akcję protestacyjną „niepotrzebną”, argumentując, że na stole leży „hojna oferta”. W oficjalnym komunikacie firma stwierdziła, że „strajk dotyczy wyłącznie płac” i został „zorganizowany tak, by zakłócać życie pacjentów”.
Mimo protestu sieć zapewnia, że szpitale pozostaną otwarte, ale pacjenci muszą się liczyć z utrudnieniami. Część planowych zabiegów została przełożona, a wizyty stacjonarne zamieniono na konsultacje zdalne. Strajk w Kalifornii i na Hawajach jest częścią szerszej fali niezadowolenia w amerykańskim sektorze medycznym. Podobne protesty trwają już m.in. w Nowym Jorku.
PAP


