300 tys. złotych na cenzurę historii Polski – dalsze kontrowersje wokół Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
W czerwcu ubiegłego roku z wystawy stałej Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku usunięte zostały ekspozycje dotyczące rtm. Witolda Pileckiego, świętego ojca Maksymiliana Marii Kolbego i rodziny Ulmów. Gdy skandal ujrzał światło dzienne, rozpoczęły się systematyczne protesty, a dyrekcja zapowiedziała przywrócenie usuniętych elementów wystawy. O efektach tego przywracania informuje w rozmowie z TV Trwam radny Gdańska, Aleksander Jankowski.
Zdawałoby się, że „przywrócić” oznacza: wstawić do Muzeum to, co zostało wcześniej usunięte.
– Okazuje się, że dyrektor dokonał przy okazji 38 czynności – głównie usuwania kolejnych ekspozycji, prawie 14 ekspozycji z wystawy – w tym wstawienia symbolicznego przedstawienia o. Maksymiliana Kolbe, rodziny Ulmów, Witolda Pileckiego za 280 tysięcy netto. Mamy ponad 300 tysięcy brutto na de facto fanaberie pana dyrektora, bo mógł to zrobić o wiele taniej, wstawiając to, co usunął. Pan dyrektor za polskie pieniądze dokonuje cenzury polskiej historii i całkowicie zmienia narrację dla wizytujących Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku (…). Możemy przypuszczać, że dla osobistej vendetty na jednym z byłych dyrektorów Muzeum, panu prezydencie Karolu Nawrockim, czy dla własnej fanaberii stwierdził, że roztrwoni pieniądze polskiego podatnika, by splugawić dobre imię polskich bohaterów – zaznaczył Aleksander Jankowski, radny miasta Gdańska.
Przywrócenie wystawy z postaciami Witolda Pileckiego, św. o. Maksymiliana Kolbego oraz rodziny Ulmów to efekt protestu Polaków. Sprzeciw społeczeństwa nie ustanie jednak – jak podkreślił radny – dopóki nie powrócą pełne opisy historyczne na ekspozycji o naszych bohaterach.
– Rozpoczęliśmy protest w połowie listopada i dopiero po 18 stycznia mogliśmy zaobserwować finalną wersję przywrócenia tych trzech postaci. Nie ustajemy jednak w naszych wysiłkach, bo chodzi o tę treść, która nie wróciła wraz z nimi na wystawę. Dzisiaj te postaci są poukrywane gdzieś po kątach na tej wystawie, ludzie nie są w stanie ich odnaleźć. Faktyczne przywrócenie tego, co było przez siedem lat, pełnej treści cierpienia o. Maksymiliana, ale też szerszego kontekstu zbrodni dokonywanych [przez Niemców-red.] w Auschwitz i poza obozami koncentracyjnymi będzie tym, co pozwoli nam stwierdzić, że wystawa została przywrócona, jak zresztą obiecał sam pan dyrektor w lipcu zeszłego roku – powiedział rozmówca TV Trwam.
TV Trwam News



