fot. TV Trwam

Dr M. Kawa o wejściu w życie zakazu wjazdu do USA dla obywateli 12 państw: Większość tych krajów ma charakter muzułmański, jak Afganistan, Sudan czy Somalia

Można zwrócić uwagę, że większość tych krajów ma charakter muzułmański, wręcz radykalnego islamu, jak Afganistan, Sudan czy Somalia. Ale ten target był wybrany pod kątem właśnie nielegalnej imigracji do Stanów Zjednoczonych, czy partycypowania, pomagania w jakiś sposób. Jak się okazuje, ten zalew, który miał miejsce w okresie administracji Bidena, on nie miał tylko charakteru przygranicznego. To był wręcz przemysł przerzutowy, gdzie jego ostatnim elementem była granica południowa, Meksyk – mówił w poniedziałkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja amerykanista dr Marek Kawa, odnosząc się do obowiązującego od 9 czerwca br. zakazu wjazdu do USA dla obywateli 12 krajów.

W ubiegłym tygodniu prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, podpisał proklamację zakazującą wjazdu na teren USA dla obywateli 12 państw. W dokumencie wyjaśniono, że „ograniczenia i obostrzenia nałożone tą proklamacją są konieczne, aby zapobiec wjazdowi lub wjazdowi cudzoziemców, o których rząd Stanów Zjednoczonych nie ma wystarczających informacji, aby ocenić ryzyko, jakie stwarzają dla USA”.

Dr Marek Kawa przypomniał, że podobne obostrzenia Amerykanie wprowadzali już w 2017 roku, jednak wówczas nie były zbyt skuteczne, ponieważ często blokowały je sądy federalne.

– Tutaj ma to nieco inny charakter, jest już lepiej przygotowane. Nie będzie tak łatwo jak wtedy zablokować, choćby przez sądy federalne, tego rozporządzenia. (…) Można zwrócić uwagę, że większość tych krajów ma charakter muzułmański, wręcz radykalnego islamu, jak Afganistan, Sudan czy Somalia. Ale ten target był wybrany pod kątem właśnie nielegalnej imigracji do Stanów Zjednoczonych, czy partycypowania, pomagania w jakiś sposób. Jak się okazuje, ten zalew, który miał miejsce w okresie administracji Bidena, on nie miał tylko charakteru przygranicznego. To był wręcz przemysł przerzutowy, gdzie jego ostatnim elementem była granica południowa, Meksyk i te poszczególne gangi, które się tym zajmowały. (…) Będący wówczas w opozycji Trump i Republikanie słusznie odbierali to jako formę wojny hybrydowej, gdzie właśnie tzw. rogue state, czyli te złe czy wręcz bandyckie systemy próbują w jakiś sposób prowadzić taką wojnę podjazdową ze Stanami Zjednoczonymi – zwrócił uwagę amerykanista.

Oprócz wprowadzenia wyżej wymienionego zakazu Trump sięgnął również po inne metody walki z nielegalną migracją do USA. To m.in. program masowych deportacji, ale także ograniczenia dla amerykańskich uczelni w przyjmowaniu studentów z zagranicy.  

– Te największe uczelnie – od Harvardu po Yale –  bardzo często zarabiały na tym, że otwierały swoje kierunki czy studia dla studentów zagranicznych, bardzo dobrze opłacane studia. Często nie dokonywano weryfikacji, kogo się sprowadza. (…) Donald Trump poszedł tak daleko, że zabronił na jakiś czas – oczywiście poprzez formalne działania – sprowadzania studentów bez ich weryfikacji przez służby federalne. To też jest pewien element, taki mały element, w tej mozaice działań w ramach reformy migracyjnej – wskazał gość „Aktualności dnia”.

Demokraci zarzucają obecnemu prezydentowi USA, że w walce z nielegalną migracją działa w sposób chaotyczny i reakcyjny. Nie są to trafione zarzuty – podkreślił dr Marek Kawa.

– To są już przemyślane działania punktowe, które próbują przynajmniej wstrzymać te najbardziej newralgiczne antyamerykańskie działania, które w ogóle Biden ignorował. Zarzucano mu wręcz nawet, że on bierze w tym udział, świadomie lub nieświadomie, że Demokraci wręcz czerpią jakieś korzyści materialne z tego, że jest taki duży napływ, że patrzy się przez palce, że tworzy się kolejne sanctuary cities, czyli takie wyspy, gdzie w ogóle nie obowiązuje prawo federalne wobec nielegalnych imigrantów. (…) Nie ulega wątpliwości, że Stany Zjednoczone są krajem wielokulturowym, krajem emigranckim, czego najlepszym przykładem są nasi rodacy, Polonusi, ale od kilku lat, jeśli nie od kilkunastu lat, jest niestety pewien eksperyment multikulturalizmu, ale innego niż niemieckiego. Ma to inny charakter społeczny. Jest to też powodem, że zwykli Amerykanie boją się o swoje bezpieczeństwo – zaznaczył.

W ramach walki z nielegalną migracją w ubiegły piątek doszło do nalotu funkcjonariuszy Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł na hurtownię odzieży w Los Angeles. Zatrzymano wtedy 44 migrantów. W odpowiedzi w mieście rozpoczęły się zamieszki. W związku z zaistniałą sytuacją Donald Trump zadecydował o rozlokowaniu w Los Angeles Gwardii Narodowej.

– Gavin Newsom [gubernator Kalifornii -red.] nie mógł sobie poradzić z początkiem rozruchów ulicznych, zwłaszcza w niektórych dzielnicach. Od wczoraj te zamieszki zbliżają się coraz bliżej centrum Los Angeles, nawet do tych spokojniejszych dzielnic. Donald Trump, nie czekając na zmobilizowanie większych czy bardziej skuteczniejszych sił, wysłał tam składający się z ponad 2 tys. osób oddział National Guards, Gwardii Narodowej. Nie są to jeszcze typowe oddziały wojskowe. To jest, można powiedzieć, coś pomiędzy Marines a naszą obroną terytorialną, ale są już lepiej uzbrojeni, lepiej i bardziej skutecznie mogą tłumić w zarodku choćby te zamieszki – wyjaśnił amerykanista.

Całą rozmowę z dr. Markiem Kawą można odsłuchać [TUTAJ].

radiomaryja.pl

 

drukuj