fot. pixabay.com

Rumunia: w niedzielę pierwsza tura powtórzonych wyborów prezydenckich

W niedzielę, 4 maja, w Rumunii odbędzie się pierwsza tura powtórzonych wyborów prezydenckich. W grudniu Sąd Konstytucyjny unieważnił listopadową pierwszą turę wyborów z powodu rzekomych nadużyć w kampanii Calina Georgescu. Wywołało to jednak szerokie kontrowersje w Rumunii i poza jej granicami.

W obecnych wyborach bierze udział 11 kandydatów, a faworytem jest George Simion, lider Związku na rzecz Jedności Rumunów (AUR) z poparciem sondażowym wynoszącym około 30 procent.

Według badań opinii publicznej o szansach na prezydenturę można mówić jeszcze w przypadku trójki kandydatów. Są to: popierany przez koalicję rządzącą Crin Antonescu (24 proc.), burmistrz Bukaresztu, Nicusor Dan (22 proc.), a także były socjaldemokratyczny premier, Victor Ponta (11 proc.). Elena Lasconi, kierująca partią Związkiem Ocalenia Rumunii (USR) w ostatnim sondażu zdobyła ok. 6 procent.

Wybory odbywają się w cieniu kontrowersji po bezprecedensowej decyzji Sądu Konstytucyjnego, który unieważnił głosowanie w pierwszej turze z 24 listopada 2024 r. Tamto głosowanie zakończyło się nieoczekiwanym zwycięstwem mało znanego kandydata Calina Georgescu z wynikiem prawie 23 procent. Razem z nim do drugiej tury zakwalifikowała się Elena Lasconi (ponad 19 proc.), która minimalnie prześcignęła faworyta wyścigu – premiera Marcela Ciolacu.

Zwycięstwo Calina Georgescu stało się szokiem, a jego sukces przypisywano m.in. niezwykle szerokiej i agresywnej kampanii w mediach społecznościowych, przede wszystkim na TikToku.

W związku ze skargą jednego z kandydatów Sąd Konstytucyjny zarządził 28 listopada ponowne przeliczenie głosów oddanych w I turze, co zrodziło podejrzenia, że może ona zostać powtórzona. 2 grudnia Sąd Konstytucyjny ostatecznie uznał jednak wyniki I tury, nie zmieniając ich.

1 grudnia odbyły się w Rumunii wybory parlamentarne, w których najlepszy wynik uzyskali socjaldemokraci z PSD, ale już na drugim miejscu znalazł się AUR. Docelowo utworzono „proeuropejską” koalicję złożoną z PSD, Partii Narodowo-Liberalnej (PNL) i partii węgierskiej mniejszości UDMR.

4 grudnia prezydent Klaus Iohannis odtajnił dokumenty służb z posiedzenia Naczelnej Rady Obrony Narodowej (CSAT), które rzuciły poważne podejrzenia w sprawie możliwych nadużyć w trakcie kampanii Caliny Georgescu, ukrywania danych o jej finansowaniu oraz o możliwego wsparcia aktora państwowego, w domyśle – Rosji.

W opublikowanych decyzją prezydenta Klausa Iohannisa materiałach rumuńskiego wywiadu i innych instytucji wskazano, że kampania Calina Georgescu była prowadzona w sposób naruszający równość szans kandydatów poprzez manipulację algorytmami sieci społecznościowych i wskazywała na zorganizowaną manipulację spoza kraju. Oprócz tego Calinie Georgescu zarzucono, że podał fałszywe informacje na temat finansowania kampanii, mówiąc, że wydał na nią „zero lejów”.

6 grudnia, zaledwie dwa dni przed drugą turą, Sąd Konstytucyjny unieważnił wybory, wydając bezprecedensowe orzeczenie, które wywołało kontrowersje zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. SK postanowił, że proces wyborczy zostanie przeprowadzony od nowa w całości, przy czym datę ustali nowy rząd, który wyłoni się w wyniku wyborów parlamentarnych z 1 grudnia.

Już po sformowaniu nowej koalicji parlamentarnej i rządu nowy termin pierwszej tury wyborów wyznaczono na 4 maja. 15 marca zakończyła się rejestracja kandydatów, jednak na ich liście nie znalazł się Calina Georgescu. Centralne Biuro Wyborcze odrzuciło jego kandydaturę, powołując się właśnie na orzeczenie SK z 6 grudnia.

Decyzję o niezarejestrowaniu Calina Georgescu podtrzymał następnie Sąd Konstytucyjny. Uznano, że nie respektuje on zasady równości szans w wyborach prezydenckich, nie przestrzega również zasad demokratycznych oraz nie szanuje konstytucji, czego od głowy państwa (a w domyśle – także kandydata) wymaga ustawa zasadnicza.

Politycznie schedę po Valinę Georgescu przejął George Simion, lider AUR. Gdy stało się jasne, że Calina Georgescu w nowych wyborach nie weźmie udziału, miał on namaścić na swoich następców Georga Simiona oraz Anamarię Gavrilę, liderkę jeszcze skrajnie prawicowej partii POT; ta następnie wycofała się na rzecz Georga Simona.

Georg Simion aktywnie odwołuje się do spuścizny po Calinie Georgescu, chociaż on sam nigdy publicznie nie wyraził poparcia dla lidera AUR. Swoją kampanię Georg Simion oparł m.in. na postulacie przywrócenia w Rumunii „państwa prawa” i żądaniu drugiej tury dla Calina Georgescu.

PAP

drukuj