Prof. A. Jabłoński: Cham, walcząc z dziedzictwem ojców, przejmuje je i całkowicie przeinacza (…). Jest to tak nieprawdopodobne wyuzdanie moralne, że dla ludzi przyzwoitych rodzi to poważne obawy o całkowitą prymitywizację relacji
Cham, gdy zaczyna dysponować władzą i pieniędzmi, dąży do sprowadzenia wszystkich i wszystkiego do własnej miary. (…) To jest działanie w ramach wybrakowanej wrażliwości i zawężonej wyobraźni, ale przede wszystkim strachu, że jego brak szacunku dla ojców zostanie skierowany przeciw niemu w okrzyku: król jest nagi. Gdy to usłyszy w formie nazwania go po imieniu, święcie się oburza i oskarża demaskatorów. Dla zasłonięcia własnej nagości zakłada szaty niewinności. (…) Robi to, ukrywając np. tęczowe sztandary i przypina do klap biało-czerwone serduszka, a nawet posuwa się do nawoływania do „marszu patriotów”. Jest to tak nieprawdopodobne wyuzdanie moralne, że dla ludzi przyzwoitych rodzi to poważne obawy o całkowitą prymitywizację relacji, przed którą trudno będzie się uchronić – mówił prof. Arkadiusz Jabłoński, socjolog, w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie TV Trwam.
Autor wskazuje, że mimo zewnętrznego wyglądu i pozorów – bogatego słownictwa, wykształcenia czy dbałości o wizerunek – współczesne społeczeństwo doświadcza zjawiska prymitywizacji, które polega na spłyceniu relacji społecznych i wartości. Pomimo powierzchownego szacunku i kultury, wiele osób zachowuje się w sposób brutalny i niekulturalny.
– Współczesny świat cechuje daleko posunięta prymitywizacja relacji społecznych. Na zewnątrz wszystko może wyglądać bardzo „bonjour”. Dobrze ubrani ludzie, o miłej dla oka prezencji, często elokwentni i wykształceni, okazują się jednak zwykłymi chamami. Chamstwo to nie jest kwestia pochodzenia z niskiej warstwy społecznej. Nie jest to także tylko kwestia bycia osobą źle wychowaną, gburowatą, prostacką, czy wulgarną. Mam tu na myśli odniesienie do znacznie bardziej pierwotnej jego formy wynikającej z biblijnego opisu przekleństwa potomstwa syna Noego. Cham został tak potraktowany za poniżenie rodziciela przez przyglądaniu się jego nagości. Nie chodzi mi tu o rozstrzygnięcie, na czym dokładnie polegało przewinienie biblijnej postaci, ale o rozwinięcie kwestii bycia chamem przez poniżenie własnego dziedzictwa – wskazał prof. Arkadiusz Jabłoński.
Autor felietonu krytykuje osoby, które w pogoni za autentycznością i wolnością, odrzucają swoje dziedzictwo i tożsamość. Uderzanie w tradycję i historię nie czyni ich jednak bardziej wolnymi, a jedynie pozbawia ich korzeni.
– Ludzie tacy żyją w przekonaniu, że im mocniej uderzają w całą złożoność relacji budujących ich pamięć i tożsamość, tym bardziej stają się wolni i autentyczni – podkreślił.
Felietonista wskazał na problem współczesnej kultury, w której natychmiastowa gratyfikacja staje się celem samym w sobie. Dążenie do szybkiej satysfakcji i natychmiastowych reakcji zamiast cierpliwego oczekiwania na pełne zrozumienie skutkuje powierzchownym i impulsywnym podejściem do rzeczywistości.
– Taki sposób kształtowania świadomości w szybkim tempie przekłada się na coraz mniejszą zdolność do akceptacji odroczonej satysfakcji. Po co czekać? Wszystko musi być podporządkowane chwili, która układa porządek impulsywnego reagowania na rzeczywistość i oczekiwania pełnej akceptacji ze strony otoczenia. Buduje to młodzieńcze zadufanie w sobie, a zarazem stałą obawę przed innymi, zredukowaną do podporządkowania sobie jednych, a podporządkowania się drugim. Wejście w dorosłość z takim bagażem powoduje, że ludzie obciążeni są potrzebą dominacji nad słabszymi i skłonnością do poddawania się silniejszym. Postrzegają relacje z innymi jako grę o sumie zerowej, a satysfakcja z własnej wygranej jest dla nich pełna tylko wtedy, gdy mogą obserwować, jak inni tracą – wskazał prof. Arkadiusz Jabłoński.
Dodał, że osoby reprezentujące chamstwo władzy i wpływów starają się ukrywać swoje błędy i hipokryzję. Zamiast przyjąć odpowiedzialność za swoje działania, przywdziewają pozory niewinności, manipulując opinią publiczną i odwracając uwagę od własnych win.
– Cham, gdy zaczyna dysponować władzą i pieniędzmi, dąży do sprowadzenia wszystkich i wszystkiego do własnej miary. Dbanie o dobro wspólne potrafi skalać podejrzeniami o realizowanie własnych prywatnych interesów. Buduje przemysł pogardy, uruchamiając w ludziach przekonanie, że nikt nie dba o nic więcej niż o samego siebie. To jest działanie w ramach wybrakowanej wrażliwości i zawężonej wyobraźni, ale przede wszystkim strachu, że jego brak szacunku dla ojców zostanie skierowany przeciw niemu w okrzyku: król jest nagi. Gdy to usłyszy w formie nazwania go po imieniu, święcie się oburza i oskarża demaskatorów. Dla zasłonięcia własnej nagości zakłada szaty niewinności. (…) Robi to, ukrywając np. tęczowe sztandary i przypina do klap biało-czerwone serduszka, a nawet posuwa się do nawoływania do „marszu patriotów”. Jest to tak nieprawdopodobne wyuzdanie moralne, że dla ludzi przyzwoitych rodzi to poważne obawy o całkowitą prymitywizację relacji, przed którą trudno będzie się uchronić – podsumował prof. Arkadiusz Jabłoński.
radiomaryja.pl



