PAP/Tomasz Gzell

Politycy PiS: Wzrost cen energii, cen gazu i wzrost liczby zaciągniętych chwilówek – to wszystko jest rezultatem nieudolnych rządów „Koalicji 13 grudnia”

Politycy Prawa i Sprawiedliwości wskazują, że rozpoczynający się rok będzie naznaczony drożyzną Donalda Tuska. Podczas konferencji uzasadniali to m.in. wzrostem cen energii, gazu, wyższymi cenami żywności i zwiększającą się liczbą zaciąganych przez Polaków tzw. chwilówek.

Prezes PiS, Jarosław Kaczyński, powiedział, że rząd Zjednoczonej Prawicy w trudnym czasie różnych kryzysów wprowadził wiele programów społecznych, pomocowych i ochronnych dedykowanych rodzinom, seniorom i przedsiębiorcom. Wymienił m.in. tarcze energetyczne czy zerowy VAT na żywność.

Jak dodał, obecna koalicja rządowa wiele z tych rozwiązań ograniczyła lub wycofała, co uderza w portfele znacznej części polskiego społeczeństwa.

W tej chwili to zjawisko się nasila i można sądzić, że ten rok będzie rokiem drożyzny. To nie jest tak, że nie można było temu w żaden sposób zapobiec. Można było. Można było utrzymać tarcze, można było utrzymać VAT, można było podjąć różnego rodzaju inne działania zmierzające do tego, żeby te zjawiska, które dzisiaj występują, a które składają się na wzrost poziomu inflacji, zostały zahamowane – zaznaczył Jarosław Kaczyński.

Przewodniczący Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, Mariusz Błaszczak, wskazał, co składa się na drożyznę, jaką Polakom zaserwował rząd Donalda Tuska.

Wzrost cen energii o 30 proc., wzrost cen gazu o 30 proc., liczba zaciąganych chwilówek wzrosła o 50 procent. To wszystko jest rezultatem nieudolnych rządów „Koalicji 13 grudnia”, nieudolnych rządów z poprzedniego roku, a wchodzimy w rok nowy, w rok 2025 – zwrócił uwagę Mariusz Błaszczak.

Politycy PiS przygotowali też symboliczną lodówkę przeciętnej polskiej rodziny, w której zobrazowali skokowy wzrost cen podstawowych artykułów żywnościowych.

Jako przykład podali jaja, które podrożały średnio o 37 proc., masło o 100 proc., mleko o 40 proc. czy pomidory o 50 procent. Polacy płacą coraz więcej za codzienne zakupy, rząd mógł temu zapobiec, ale tego nie zrobił – zaznaczyli politycy PiS.

RIRM

 

drukuj