Aresztowanie posła M. Romanowskiego. Decyzję podjęła sędzia, która wcześniej umorzyła postępowanie dot. pobicia działacza pro-life
Policja otrzymała z prokuratury dokumenty w sprawie zgody na aresztowanie Marcina Romanowskiego. Poseł Prawa i Sprawiedliwości będzie zatrzymany na trzy miesiące. Tak zdecydowała sędzia, która w zeszłym roku umorzyła postępowanie dotyczące pobicia działacza pro-life.
W piątek premier Donald Tusk publicznie wezwał państwowe służby do przyspieszenia tak zwanych rozliczeń opozycji.
– Dotyczy to nie tylko partii koalicyjnych, ale w ogóle wszystkich, którzy zajmują się rozliczeniami – potrzeba więcej determinacji, więcej tempa. Ludzie też czekają i tu nie chodzi o politykę tylko zwykłe poczucie sprawiedliwości – mówił premier RP.
Na efekty apelu szefa rządu nie trzeba było długo czekać. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla posła Marcina Romanowskiego. Nie brano pod uwagę stanu jego zdrowia.
– Przepisy zabraniają stosowania aresztów w sytuacji, gdy stan zdrowia na to nie pozwala, a pan minister Romanowski jest po bardzo ciężkiej operacji – przypomniał poseł Marcin Warchoł z PiS.
O areszcie zdecydowała sędzia Monika Louklinska. W zeszłym roku umorzyła sprawę pobicia działacza pro-life zaatakowanego w Warszawie.
Sędzia Louklinska uznała, że agresor dał wyraz swojemu rozgoryczeniu wobec postaw środowiska pro-life.
– Pokazywała się jako osoba, która nie broni prawa, staje po stronie agresorów, po stronie tych, którzy atakują wartości chrześcijańskie – zaznaczył Marcin Warchoł.
Warszawska sędzia popierała w przeszłości apele upolitycznionego stowarzyszenia Iustitia.
– Sędziowie czasami mylą swoją rolę, bo sędzia w założeniu ma być apolityczny, jego przekonania polityczne nie powinny mieć żadnego wpływu na wyrok, który wydaje – zwrócił uwagę politolog dr Piotr Gawryszczak.
Wątpliwości budzi także oskarżyciel w sprawie posła Romanowskiego. Rzekome nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości bada prokurator Piotr Woźniak. W 2016 roku został zdegradowany przez prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro.
– Teraz ci ludzie z licznymi uprzedzeniami, ze swoimi osobistymi przeżyciami wracają i dokonują swoistej, politycznej zemsty. Ta cała sprawa budzi wątpliwości i na pewno nie jest uczciwie przygotowana – wskazał Krzysztof Szczucki, poseł PiS.
Wypowiedź profesora Szczuckiego nie jest na wyrost. Wprost o zemście na rządzie Zjednoczonej Prawicy i współpracujących z nim prawnikach mówiła w obecności Adama Bodnara prof. prawa Monika Płatek.
– My wszyscy chcemy zemsty, powiedzmy sobie to otwarcie, kiedy żądamy sądów i sprawiedliwości – oznajmiła Monika Płatek.
Na przełomie stycznia i lutego mają się pojawić pierwsze akty oskarżenia w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Dotyczyć będą księdza Michała Olszewskiego oraz dwóch urzędniczek ministerstwa sprawiedliwości, którzy spędzili siedem miesięcy w areszcie.
TV Trwam News



