PAP/Radek Pietruszka

Prowokacje pod pomnikiem upamiętniającym ofiary katastrofy smoleńskiej

Przed warszawskim pomnikiem upamiętniającym ofiary katastrofy smoleńskiej ponownie doszło do prowokacji. Pamięć prezydenta Lecha Kaczyńskiego próbowały szkalować osoby znane z poprzednich zamieszek.

Jak co miesiąc dziesiątego dnia miesiąca prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński wraz z politykami partii upamiętnili ofiary katastrofy pod Smoleńskiem. Niestety przed pomnikiem na placu marszałka Józefa Piłsudskiego po raz kolejny pojawili się prowokatorzy, których Jarosław Kaczyński nazwał agentami Putina.

– Demonstracje, które za jedyny cel mają zakłócenie innych są niedopuszczalne i w związku z tym mamy tutaj do czynienia z permanentnym łamaniem prawa także przez obecne władze – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Prowokatorzy próbowali złożyć wieniec obrażający prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ale skutecznie blokowała im to grupa osób, w tym poseł Antoni Macierewicz.

Jak co miesiąc w grupie prowokatorów pojawił się Arkadiusz Szczurek

– Są Polacy, którzy chcą atakować tego prezydenta. To jest coś potwornego, możliwe tylko dlatego, że Donald Tusk i jego ludzie popierają tę zbrodnię, popierają to antypolskie działanie – zaznaczył Antoni Macierewicz.

Wśród agresywnego tłumu pojawił się Zbigniew Komosa, który 10 września złożył obraźliwy wieniec. Sprowokowany Jarosław Kaczyńskiego uderzył go pięścią, za co głosami rządzącej koalicji został pozbawiony poselskiego immunitetu.

Przez klika godzin prowokatorom nie udało się złożyć obraźliwego wieńca przez pomnikiem ofiar smoleńskich, dlatego ruszyli z nim przed oddalony o blisko 100 metrów pomnik Lecha Kaczyńskiego. Przy pomniku szybko zjawił się Antoni Macierewicz wraz z grupą broniącą dobrego imienia polskiego prezydenta. Jak poinformowały media po rozejściu się prowokatorów poseł PiS został zatrzymany przez policję, ale powołał się na immunitet i funkcjonariusze odstąpili od dalszych czynności.

TV Trwam News

drukuj