fot. PAP/EPA

Syria pogrąża się w coraz krwawszym konflikcie

Rośnie niepokój na Bliskim Wschodzie. Niespokojnie jest także w samej Syrii. W walkach rebeliantów z siłami rządowymi zginęło już ponad 500 osób.

Rebelianci syryjskiej HTS i ich sojusznicy w zeszłym tygodniu zaatakowali terytoria kontrolowane przez reżim Baszszara al-Asada, który jest wspierany przez Rosję i Iran.

Bojownicy wkroczyli m.in. do Aleppo, gdzie przejęli kontrolę nad częścią miasta, w tym nad lotniskiem. Obecnie kontynuują natarcie i zajmują kolejne miejscowości. W trakcie walk zginęło ponad pół tysiąca osób – blisko sto z nich to cywile.

Blisko rok temu rebelianci  rozpoczęli przygotowania do zajęcia syryjskich miejscowości. Operację opóźniła jednak wojna w Strefie Gazy.

Teraz rozejm w Libanie otworzył drogę do ataku – wskazał szef syryjskiej opozycji.

– W momencie gdy nastąpiło zawieszenie broni w Libanie, stwierdzili, że jest to dobra okazja, aby zacząć – podkreślił Hadi Al-Bahra, prezydent narodowej koalicji syryjskiej rewolucji i sił opozycji.

Mieszkańcy Syrii w obliczu ponownej eskalacji wojny chcą opuścić swoje domy. To jednak bardzo ryzykowne.

– Ucieczka jest niebezpieczna, ponieważ ludzie muszą wybrać inną niebezpieczną trasę, gdzie w każdej chwili mogą pojawić się snajperzy – oznajmiła jedna z kobiet.

Eksperci nie mają złudzeń, iż Baszszar al-Asad podejmie próbę brutalnego stłumiania syryjskich rebeliantów.

– Myślę, że on pójdzie na całość, iż spróbuje zmiażdżyć postępy rebeliantów w każdy możliwy sposób – powiedział dr Ha Hellyer, analityk.

To najpoważniejsze starcia w Syrii od 2020 roku.

TV Trwam News

drukuj