fot. PAP/Leszek Szymański

Co dalej z Trybunałem Konstytucyjnym?

Żadna partia nie zgłosiła kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego mimo upływu kadencji trzech sędziów. Termin minął w tym tygodniu. Dla liberalno-lewicowej koalicji obecny kształt Trybunału jest upolityczniony. Z kolei Prawo i Sprawiedliwość przekonuje, że mamy do czynienia z bezprawiem. Powstała sytuacja tylko potęguje chaos prawny w Polsce.

 

12 grudnia mijają dziewięcioletnie kadencje trojga członków Trybunału Konstytucyjnego. W tym gronie jest m.in. prezes Trybunału, Julia Przyłębska. Na mocy prawa to partie polityczne wskazują kandydatów na powstałe wakaty, ale żadne ugrupowanie tego nie zrobiło, co jest wprost sprzeczne z ustawą zasadniczą – wskazała prof. Anna Łabno, konstytucjonalista z Akademii Tarnowskiej.

– To nie jest możliwość, którą się wykorzystuje politycznie. Tylko politycy mają obowiązek podjęcia działań, których skutkiem ma być przeprowadzenie procedury – zaznaczyła ekspert.

Dla liberalno-lewicowego obozu władzy Trybunał Konstytucyjny w obecnym kształcie nie istnieje. Koalicja 15 października podważa jego orzeczenia. Od kilku miesięcy rząd Donalda Tuska nie publikuje orzeczeń Trybunału i nie uznaje statusu części sędziów, co tylko potęguje chaos prawny. To organ jednej partii, który działa na polityczne zlecenie – przekonywała poseł Agnieszka Pomaska z Koalicji Obywatelskiej.

– PiS do spółki z prezydentem Dudą tak zdemolowali Trybunał Konstytucyjny, że dzisiaj mamy taki właśnie efekt. Trudno, żeby ktoś chciał zasiadać w Trybunale Konstytucyjnym, kiedy de facto Trybunał przestał wypełniać swoją właściwą rolę – uważa polityk.

O ile władza bojkotuje od dłuższego czasu TK, tak niewystawienie żadnego kandydata przez Prawo i Sprawiedliwość powoduje zdziwienie. Do akceptacji nowego sędziego potrzebna jest większość sejmowa, której partia nie posiada – tłumaczył były premier Mateusz Morawiecki.

– Zdajemy sobie sprawę, że teraz obecna większość rządowa, mając całkowite panowanie nad sytuacją w Sejmie, będzie mogła przeforsować swoich kandydatów – powiedział poseł PiS.

To niedobry objaw. Jeżeli wspierając przez tyle lat Trybunał Konstytucyjny, dzisiejsza opozycja (mam na myśli w szczególności PiS) nie decyduje się na zgłoszenie kandydatów, to jest pytanie znacznie głębsze – tym bardziej, że w odczuciu społecznym Trybunał Konstytucyjny jest ważnym organem państwa – skomentowała prof. Anna Łabno.

W lipcu Prezydent Andrzej Duda odesłał do TK pakiet ustaw, które – według rządzących – miałyby zażegnać pat prawny. Jednak orzeczenie Trybunału, które ma powstać na dniach w tej sprawie i tak nic nie zmieni dla rządzących. Sam marszałek Sejmu wzywał do bojkotu organu.

Nie obsadzać! Nie wchodzić do tego zatrutego źródła, do tej zatrutej sadzawki. Poczekać, aż będziemy mogli tę sprawę rozwiązać systemowo – mówił Szymon Hołownia we wrześniu tego roku.

Dla rządzących systemowym rozwiązaniem miałaby być wygrana ich kandydata w wyborach prezydenckich i podpisywanie każdej ustawy, która przywracałaby tzw. praworządność.

– Taki prezydent – lub pani prezydent – podpisze ustawę i będzie można systemowo przeprowadzić wybory do Trybunału Konstytucyjnego – po prostu zrobić „ostre chirurgiczne cięcie” – stwierdziła przewodnicząca Klubu Parlamentarnego Lewicy, Anna Maria Żukowska.

Z kolei Konfederacja konsekwentnie nawołuje pozostałe ugrupowania do przeprowadzenia resetu konstytucyjnego ponad politycznymi podziałami.

– Nawet jeżeli ktoś zostanie wybrany do Trybunału Konstrukcyjnego, to będzie się cieszył bardzo małą legitymizacją, bo jego mandat nadal będzie podważany. (Musi nastąpić – radiomaryja.pl) wyzerowanie Trybunału Konstytucyjnego, powołanie go na nowo i ustalenie nowych zasad, które uniemożliwią w przyszłości powstawanie takiego klinczu – mówił poseł Michał Wawer z Konfederacji.

Pojawia się pytanie, co będzie, jeśli Sejm nikogo nie wybierze na powstałe wakaty. Wówczas w TK będzie zasiadało dwunastu sędziów, co wystarczy aby organ działał dalej. Na ogół Trybunał orzeka w składach pięcio- i trzyosobowych. TK także będzie mógł zajmować się np. ustawami odesłanymi do Trybunału przez prezydenta przed podpisaniem. Potrzeba do tego jedenastu osób.

TV Trwam News

drukuj