fot. pixabay.com

Inwestycje w atom zauważalnie spowolniły

Rok po wyborach parlamentarnych nadal nie znamy lokalizacji drugiej państwowej elektrowni atomowej. Od sześciu miesięcy rząd oficjalnie nie konsultował też z Koreą Południową budowy elektrowni w Koninie, co pod znakiem zapytania stawia przyszłość inwestycji. Jest jeszcze mały atom, ale tempo prac nad nim ograniczyły państwowe spółki.

Budowa elektrowni atomowych w Polsce to – obok m.in. Centralnego Portu Komunikacyjnego – kluczowa inwestycja z punktu widzenia rozwoju państwa. W tej sprawie prezydent ponaglał rząd, gdy wygłaszał orędzie do Sejmu.

– Elektrownie atomowe to przyszłość polskiej energetyki. Zapewnią nam czystą i stabilną energię, niezależną od zewnętrznych dostawców – mówił Andrzej Duda.

Pytania dotyczące przyszłości energetyki jądrowej do resortu przemysłu skierowała poseł Paulina Matysiak związana z Lewicą. Odpowiedź ministerstwa liczy dziesięć stron. Wynika z niej, że pierwsza budowana w Polsce elektrownia atomowa na Pomorzu otrzyma finansowanie od państwa. Rząd ma zadbać o 30 proc. kosztów – maksymalnie 60 mld złotych. Pozostałe 70 proc. zostanie sfinansowane poprzez zadłużenie.

Resort przemysłu nie przesądza o przyszłości drugiego projektu: w Koninie-Pątnowie, gdzie partnerem dla Polski jest Korea Południowa. Inwestycja stoi w miejscu. Ma ona co prawda kierunkowe wsparcie rządu, ale o tym, co stanie się z projektem – według resortu przemysłu – zadecydują podmioty komercyjne. Elektrownię z partnerem koreańskim wybudować miały Polska Grupa Energetyczna i spółka ZE PAK. PGE nie bierze udziału w żadnym sporze sądowym wokół budowy elektrowni atomowej. Jej powstanie może nie dojść jednak do skutku, co przyznaje resort przemysłu.

W retoryce rządu więcej niż o atomie mówi się o odnawialnych źródłach energii. Premier mocno akcentował budowę farm wiatrowych na Bałtyku.

– 18 gigawatów – to jest cztery razy więcej niż docelowa moc elektrowni jądrowej, którą zaczynamy budować (…) na Pomorzu – zwrócił uwagę Donald Tusk.

Nie jest znana lokalizacja drugiej państwowej elektrowni atomowej. W tej sprawie prace zostały wznowione, co wskazuje, że wcześniej musiały zostać porzucone. W 2030 r. resort przemysłu spodziewa się małych reaktorów modułowych. Zwolennikiem tzw. SMR-ów jest dr inż. Robert Golej z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

– Optuję osobiście za dosyć dużym udziałem energii jądrowej w miksie energetycznym, ale w szczególności z energetyki rozproszonej, czyli z małych elektrowni – podkreślił ekspert.

Jednak jak wynika z informacji przekazanych przez portal Energetyka24, na razie spółki Skarbu Państwa, które miały budować SMR-y, stopniowo ograniczają intensywność prac nad tym projektem.

TV Trwam News

drukuj