By Photographer's Name: TSgt. Frank Garzelnick, USAF - U.S. DefenseImagery [1] photo VIRIN: DF-ST-83-11490 [2], Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=6440849

Program Nuclear Sharing powodem konfliktu na linii prezydent Andrzej Duda – minister Radosław Sikorski

Na 1 maja prezydent Andrzej Duda zaprosił premiera Donalda Tuska na rozmowę m.in. o programie Nuclear Sharing. Premier choruje i wszystko wskazuje, że do spotkania nie dojdzie. W tej dyskusji również pojawia się spięcie między Pałacem Prezydenckim a Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Minister Radosław Sikorski oczekuje, że prezydent Andrzej Duda będzie działał pod dyktando rządu.

Stany Zjednoczony – w ramach programu Nuclear Sharing – rozmieściły swoją broń jądrową w państwach NATO. Korzystają z tego m.in. Niemcy, Włochy i Holandia. Prezydent Andrzej Duda publicznie zadeklarował, że Polska jest zainteresowana dołączeniem do programu. Nie jest to pierwsza taka deklaracja, jaka wyszła z Pałacu Prezydnckiego, ale pierwsza po zmianie rządu.

– Musiałbym dobrze zrozumieć intencje pana prezydenta – powiedział premier Donald Tusk.

Już przed kilkoma dniami premier Donald Tusk informował, że chce rozmawiać z prezydentem. Stąd zaproszenie, jakie w czwartek padło z ust głowy państwa.

– Wystosowałem zaproszenie dla premiera Donalda Tuska na 1 maja przed południem. Godzinę ustalą nasi współpracownicy – powiedział Prezydent RP.

Termin, co wynika ze słów szefa kancelarii premiera, Jana Grabca, wydaje się nierealny, bo Donald Tusk zmaga się z zapaleniem płuc.

– Aktywność premiera, zwłaszcza publiczna, w najbliższych dniach nie będzie możliwa, więc również w ciągu długiego weekendu – dodał Jan Grabiec.

Prezydent o możliwości rozmieszczenia w Polsce amerykańskiej broni nuklearnej mówił już w październiku 2022 roku. Mówi też teraz, gdy nuklearnym szantażem nieustannie posługuje się Rosja. Uzależniony od Władimira Putina białoruski dyktator, Alaksandr Łukaszenka, wyliczał, ile rosyjskich głowic znajduje się w jego kraju.

– Nie będę podawać dokładnych liczb, ale mówimy o kilkudziesięciu – deklarował białoruski dyktator.

Publiczne deklaracje prezydenta Andrzeja Dudy dotarły do Moskwy. Reagowała na nie rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Maria Zacharowa.

– Wydaje się, że Warszawa maniakalnie stara się przyciągnąć jeszcze większą uwagę planistów wojskowych w rosyjskim Sztabie Generalnym – stwierdziła.

– To Rosja przesuwa swoją broń nuklearną w kierunku granic Paktu Północnoatlantyckiego, a nie odwrotnie – zaznaczył Andrzej Duda.

Białoruś jest tego przykładem. Minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski, uznał publiczne deklaracje głowy państwa w sprawie broni atomowej za pochopne.

– Rada Ministrów nie upoważniła pana prezydenta do mówienia publicznie na forum międzynarodowym o programie Nuclear Sharing. Im mniej o tej sprawie będzie mowa, tym lepiej – wskazał szef MSZ.

Według prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego, prezydent słusznie podjął temat rozmieszczenia w Polsce głowic nuklearnych, bo realizacja takiego scenariusza oddala od nas ryzyko rosyjskiej agresji.

– Broń nuklearna w Polsce to bardzo potężna bariera przeciwko ekspansji tamtej strony – ocenił Jarosław Kaczyński.

Sekretarz generalny NATO, Jens Stoltenberg, do polskich deklaracji podchodzi z dystansem.

– Nie planuje się rozmieszczania większej liczby broni nuklearnej w jakichkolwiek dodatkowych krajach NATO – wyjaśnił Jens Stoltenberg.

Za słowami prezydenta może kryć się też inny cel. Chodzić może o wylicytowanie więcej dla polskiego bezpieczeństwa, np. rozbudowę infrastruktury Sojuszu w naszej Ojczyźnie.

TV Trwam News

drukuj