fot. pixabay.com

Meksyk: armia skierowała ponad 900 żołnierzy do odbicia porwanych rodzin

Władze Meksyku wysłały ponad 900 żołnierzy do stanu Sinaloa, na zachodzie kraju, aby uwolnić rodziny porwane podczas walk o władzę w kartelu z Sinaloa, kierowanym w przeszłości przez barona narkotykowego Joaquina Guzmana zwanego “El Chapo”.

Według meksykańskich mediów, m.in. stacji Milenio TV, władze nie posiadają dokładnych informacji o liczbie uprowadzonych, ani o osobach zabitych podczas masowego porwania. Telewizja utrzymuje, że w sobotę rano w centrum Sinaloa porwano 25 osób.

Jedno ze źródeł portalu Infobae podaje z kolei, że do soboty rano potwierdzono zabicie 15 osób, głównie w rejonie miasta Culiacan, stolicy stanu.

Z dotychczasowego śledztwa wynika, że w Sinaloa mogły zostać porwane od czwartku do soboty łącznie 154 osoby, w tym kilkadziesiąt dzieci.

Celem porywaczy, jak twierdzą lokalne media, są rodziny powiązane z członkami kartelu Sinaloa, którym kierował kiedyś “El Chapo”. Istnieje domniemanie, że uprowadzenie kilkuset osób to efekt wewnętrznej walki o władzę w kartelu.

Pochodzący z Sinaloa Joaquin Guzman uznawany był przed swoim aresztowaniem za najpotężniejszego handlarza narkotyków na świecie. Schędę po “El Chapo”, który w 2016 roku został przekazany wymiarowi sprawiedliwości USA, a w 2019 roku skazany przed amerykańskim sądem na dożywotnie więzienie, przejęli jego synowie.

W ostatnich latach za lidera kartelu z Sinaloa, specjalizującego się szczególnie w obrocie fentanylem, syntetycznym narkotykiem, uchodził syn “El Chapo” Ovidio Guzman, który jednak we wrześniu 2023 roku został przekazany amerykańskiemu wymiarowi sprawiedliwości.

PAP

drukuj