fot. twitter.com/KownackiBartosz

Przyszłość bezpieczeństwa Polski po wyborze nowego rządu

Patrząc na to, jak były zwracane pieniądze do budżetu centralnego, jak były likwidowane jednostki wojskowe, szczególnie na ścianie wschodniej – często pod halsem łączenia, ale de facto likwidowania – patrząc na to, jak zmniejszała się liczebność polskiej armii, to można mieć poważne obawy (…), że wrócimy do starych czasów – mówił poseł Bartosz Kownacki z Prawa i Sprawiedliwości, wiceprzewodniczący Komisji Obrony Narodowej, w rozmowie z Radiem Maryja.

Od niedawna w Polsce władzę objęła ekipa Donalda Tuska. Przez ostatnie osiem lat dla rządu Prawa i Sprawiedliwości priorytetem było wzmacnianie polskiego bezpieczeństwa. Szczególnie po wybuchu wojny na Ukrainie polskie władze na uwadze miały zakup sprzętu dla polskiej armii. Jednak jaka czeka nas przyszłość po zmianach rządu? Czy wróci polityka „pieniędzy nie ma i nie będzie”? Poseł Bartosz Kownacki podkreślił, że za czasów Donalda Tuska 10 mld złotych, które miały być przeznaczone na modernizację polskiej armii, były zwrócone do budżetu centralnego.

– Patrząc na to, jak były zwracane pieniądze do budżetu centralnego, jak były likwidowane jednostki wojskowe, szczególnie na ścianie wschodniej – często pod halsem łączenia, ale de facto likwidowania – patrząc na to, jak zmniejszała się liczebność polskiej armii, to można mieć poważne obawy (…), że wrócimy do starych czasów. Nie będzie pieniędzy, a kontrakty zostaną rozwinięte – zaznaczył poseł Bartosz Kownacki.

Z drugiej – jak wskazał poseł – obecnie za resort obrony odpowiada Polskie Stronnictwo Ludowe, a więc jest jakaś nadzieja, że nowy minister nie będzie skłonny do zwracania pieniędzy do budżetu państwa, jak robili to ministrowie bezpośrednio zależni od Donalda Tuska.

– Jest jakaś nadzieja, że pieniądze będą wydatkowane, tym bardziej że za czasów, kiedy rządziła Platforma Obywatelska, nie było takiej ilości kontraktów. Dziś jest to tylko dobra wola realizacji kontraktów. Nie trzeba już prowadzić tych przetargów, więc jakby samo wydatkowanie jest dużo prostsze i trzeba tylko chcieć to zrobić – podkreślił.

Z kolei – jak mówił poseł Bartosz Kownacki – patrząc na doświadczenia poprzedniej koalicji PO-PSL można mieć poważne obawy, jeśli chodzi o przyszłość bezpieczeństwa Polski.

https://twitter.com/KownackiBartosz/status/1734194019201097810

Donald Tusk w swoim expose nie przedstawił żadnych konkretów, tylko opierał się na emocjonalnych przekazach. Ministerstwo Obrony Narodowej zlikwidowało także podkomisję smoleńską. Poseł Bartosz Kownacki zaznaczył, że jest to symboliczne działanie i rozliczenie tego, co jest ogromnym wstydem dla poprzedniej koalicji PO-PSL.

– To za czasów tej koalicji były problemy z transportem lotniczym. To za czasów tej koalicji doszło do dramatu, którego nie wyjaśniono. Oni mają poważne wyrzuty sumienia i symbolicznie, żeby uciszyć ten wyrzut i zapomnieć o sprawie, podejmują decyzję o odwołaniu komisji smoleńskiej, a nie coś, co byłoby związanego, chociażby z zakupem kontraktów, zwiększeniem liczebności armii, polepszeniem statusy żołnierzy czy pracowników wojska. Widać, że w dużej mierze niestety będą igrzyska, a nie merytoryczna praca – wskazał poseł PiS.

Dodał, że największą spółką zbrojeniową w Polsce jest Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) i jak zaznaczył poseł Bartosz Kownacki, „będziemy bronić tego podmiotu, żeby nie doszło do jego likwidacji”.

– Zarówno sprzedaż, jak i próba zniszczenia spółek będą poważnie obciążały obecną koalicję. Trzeba tego pilnować. Jakby patrzeć tylko na deklaracje Polskiego Stronnictwa Ludowego, to można by być względnie spokojnym, ale jakby patrzeć na doświadczenie z przeszłości i zakusy Donalda Tuska ­– nie tylko w kwestii zbrojeniowej, bo on uważa, że państwo nie powinno być właścicielem podmiotów gospodarczych – to jest ryzyko, że ten podmiot zostanie sprywatyzowany – powiedział Bartosz Kownacki.

PGZ jako grupa generuje ogromne zyski – dodał poseł. Przemysł zbrojeniowy – jak zaznaczył – ma to do siebie, że jest przemysłem wysokomarżowym, który zapewnia też wiele miejsc pracy, więc z jednej strony są to zyski, a z drugiej bezpieczeństwo.

– Państwo z trzystutysięczną polską armią – bo taka ma być docelowo – musi mieć swój własny przemysł zbrojeniowy. (…) Państwo, które nie jest dysponentem przemysłu, jest pozbawione serwisowania sprzętu, dostaw amunicji, nowe uzbrojenia, które jest potrzebne w czasie wojny (…). Jeżeli mamy zdolności produkcyjne i serwisowe, to w sytuacji wojny jesteśmy w stanie polegać na sobie – podkreślił poseł Bartosz Kownacki.

Krzysztof Guz/radiomaryja.pl

drukuj