B. Szydło: W tej chwili jest show w parlamencie, w polskim Sejmie, teraz jeszcze dojdzie show w rządzie, a na zapleczu będą się działy złe rzeczy
Dużo słów i obietnic padło w kampanii wyborczej. Z większości wycofano się jeszcze przed utworzeniem nowego rządu. Słuchałam też expose Donalda Tuska w polskim parlamencie, kiedy mówił o tym, jaka jest wizja pracy jego rządu i tam konkretów już nie było zawartych. Afera wiatrakowa, która wybuchła, zanim jeszcze rząd zaczął pracę, pokazała, jak ten rząd może funkcjonować (…). Do rządu wróciły osoby, które dobrze znamy, jak Sikorski, Sienkiewicz. One już były, są nam znane i nie sądzę, żeby w ciągu tych lat, gdy nie pełnili funkcji rządowych, zmienili swoje nastawienie i swoją wizje rządzenia. Będzie to taki sam rząd Tuska jak poprzedni, tyle tylko, że będzie więcej kreacji i show. W tej chwili jest show w parlamencie, w polskim Sejmie, teraz jeszcze dojdzie show w rządzie, a na zapleczu będą się działy złe rzeczy – powiedział Beata Szydło, była premier, poseł do Parlamentu Europejskiego, w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.
Po niemal dwóch miesiącach od wyborów parlamentarnych został zaprzysiężony nowy rząd. Prezesem Rady Ministrów został przewodniczący Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk [czytaj więcej].
– Myślę, że Donald Tusk wyciągnął wnioski ze swojego poprzedniego „premierowania” i w tej chwili będzie postępował nieco inaczej, tzn. będzie więcej pudrowania i miłego kreowania rzeczywistości, a czyimiś rękami będzie robił rzeczy niepopularne. Natomiast tego, czego mogę życzyć Polsce i Polakom, to żeby ten rząd potrafił bronić polskich interesów w Brukseli i Strasburgu, żeby reprezentował polskie interesy, aby był rządem rozumiejącym, iż suwerenność państwa polskiego jest najcenniejsza i bezpieczeństwo Polski powinno być ponad podziałami partyjnymi. Życzę nam wszystkim, aby ten rząd również słuchał Polaków i realizował te projekty i programy, które rozpoczął mój rząd jeszcze w 2015 roku – dobre programy społeczne czy inwestycyjne – podkreśliła Beata Szydło.
Dodała jednak, że nie ma co do nowego rządu żadnych złudzeń.
– Dużo słów i obietnic padło w kampanii wyborczej. Z większości wycofano się jeszcze przed utworzeniem nowego rządu. Słuchałam też expose Donalda Tuska w polskim parlamencie, kiedy mówił o tym, jaka jest wizja pracy jego rządu i tam konkretów już nie było zawartych. Afera wiatrakowa, która wybuchła, zanim jeszcze rząd zaczął pracę, pokazała, jak ten rząd może funkcjonować. Dla mnie bardzo dużym zdziwieniem jest to, że zdecydowano się, aby pani poseł, która stała za tą aferą, za przepisami, jakie próbowała forsować w parlamencie, została ministrem w rządzie. To nie jest dobry sygnał. Do rządu wróciły osoby, które dobrze znamy, jak Sikorski, Sienkiewicz. One już były, są nam znane i nie sądzę, żeby w ciągu tych lat, gdy nie pełnili funkcji rządowych, zmienili swoje nastawienie i swoją wizje rządzenia. Będzie to taki sam rząd Tuska jak poprzedni, tyle tylko, że będzie więcej kreacji i show. W tej chwili jest show w parlamencie, w polskim Sejmie, teraz jeszcze dojdzie show w rządzie, a na zapleczu będą się działy złe rzeczy – oceniła była premier.
Donald Tusk na ministra kultury i dziedzictwa narodowego powołał Bartłomieja Sienkiewicza i wyznaczył mu „odpolitycznienie mediów publicznych”.
– To nie Tusk i nie żadna z partii politycznych jest właścicielem mediów publicznych. Media publiczne są własnością Polaków (…) i są potrzebne; potrzebne są także media prywatne, niezależne, ale są też media publiczne, które mają określoną misję. Dzisiaj mówienie o tym, że chce się odpolitycznić media publiczne, jest próbą tylko i wyłącznie wytłumaczenia zmian, które mają nastąpić w Telewizji Polskiej czy Polskim Radiu, a tak naprawdę będzie to zawłaszczenie tych mediów. Pewnie będzie próba stworzenia z telewizji publicznej czegoś na wzór szczególnie jednej stacji, która nie ukrywała swoich sympatii politycznych do nowej władzy – zaznaczyła.
Gość TV Trwam odwołała się także do obecnej sytuacji, jaka dzieje się w Unii Europejskiej. Wskazała, iż zmiany, jakie chcą wprowadzić unijni przywódcy, nie są dobre dla Polski, ale również dla samej Unii i potrzebny jest stanowczy głos polskiego premiera.
– Teraz przede wszystkim oczekuję od premiera Tuska, że będzie twardo stawał w obronie polskich interesów w UE. Szczególnie w tym momencie, kiedy jest próba zmiany ustroju Unii Europejskiej i próba zmiany europejskich traktatów, ograniczenie suwerenności, potrzebny jest silny, zdecydowany głos ze strony Polski. Wiem, że politycy PO i sam Tusk mówią, że to jest straszenie i nie ma takich zamiarów, ale mogę powiedzieć, iż w środę, kiedy odbywała się debata poświęcona Radzie Europejskiej, przynajmniej kilkoro z parlamentarzystów z różnych grup politycznych wskazywało na konieczność odejścia od prawa weta i potrzeby przyśpieszenia zmian traktowych. To jest cały czas realizowane. Jeżeli nie uda się im tego zrealizować zgodnie z traktatami, bo nie będzie większości, to zrobią to na inny sposób. Tu jest potrzebne zdecydowane stanowisko ze strony polskiego premiera, bo te zmiany są niedobre dla Polski i dla UE – wskazała.
radiomaryja.pl



