Zapowiedź komisji śledczych
Już na początku nowej kadencji Sejmu będzie kilka komisji śledczych. Chce tego liberalno-lewicowa większość, przekonując, że konieczne jest rozliczenie rządów Prawa i Sprawiedliwości. Politycy oddający władzę zaznaczają, że to próba odwrócenia uwagi od różnić dzielących nową sejmową większość, które staną na drodze realizacji wyborczych obietnic.
Donald Tusk aspirujący do bycia nowym premierem zapowiada powołanie trzech komisji śledczych. Miałyby zbadać: organizację tzw. wyborów kopertowych w 2020 roku, rzekome nadużywanie programu Pegasus do inwigilowania opozycji oraz nieprawidłowości przy wydawaniu wiz.
– Mam nadzieję, że złożenie wniosków o powołanie komisji śledczych otrzeźwi przynajmniej niektórych polityków PiS – powiedział Donald Tusk, przewodniczący Platformy Obywatelskiej.
Posłom liberalno-lewicowej większości zależy na czasie. Wiele wskazuje na to, że komisje będą elementem ich kampanii przed wyborami samorządowymi oraz do Parlamentu Europejskiego. Marszałek Sejmu, Szymon Hołownia, jest gotowy skierować wnioski o powołanie trzech komisji śledczych już na najbliższym posiedzeniu Sejmu, które zaplanowano na 28 listopada.
– Zróbmy to teraz, póki mamy tę przestrzeń. Niech te komisje ruszą do pracy. Niech robią swoją robotę. To pewnie nie będzie trwało długo – podkreślił Szymon Hołownia.
Jako pierwsza miałaby rozpocząć pracę komisja śledcza ds. wyborów korespondencyjnych. Partie już wybierają swoich przedstawicieli. Lewica chce zgłosić do komisji posła Tomasza Trelę. Prawo i Sprawiedliwość chce reprezentować p.o. ministra edukacji i nauki, prof. Przemysław Czarnek.
– Żeby pokazać obłudę, fałsz i kłamstwo tamtej strony, która doprowadziła do tego, że 10 maja 2020 roku nie mogły się odbyć wybory (…) Koperty śmierci, zatrute koperty, brak możliwości przekazywania danych wyborców przez samorządy – mówił prof. Przemysław Czarnek.
Według portalu Onet po nowym roku może powstać czwarta komisja. Liberalno-lewicowa większość chce zbadać poziom rzekomej korupcji politycznej wśród przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości i ludzi związanych z ustępującym rządem.
– Za konkretne stanowiska później odprowadzane były „podatki”. Zatem same nominacje na te stanowiska były nacechowane polityczną korupcją – twierdził Miłosz Motyka, rzecznik Polskiego Stronnictwa Ludowego.
W Polsce za ściganie przestępstw łapówkarskich odpowiada Centralne Biuro Antykorupcyjne. To służby mają odpowiednie instrumenty, aby ścigać takie przestępstwa z urzędu. My nie wierzymy upolitycznionej instytucji i chcemy powołać własną komisję – mówił Michał Szczerba, poseł PO.
– CBA było parasolem ochronnym władzy i powinno zostać zlikwidowane, a ludzie stamtąd powinni odpowiedzieć za niedopełnienie obowiązków – dodał.
Jedna z komisji ma zająć się rzekomą aferą wizową. Tymczasem to właśnie CBA wpadła na trop nieprawidłowości w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. CBA robi to, co do niego należy – analizował Sebastian Trojak, ekspert ds. bezpieczeństwa.
– To jest argument zaprzeczający tezie o tym, że CBA jest upolitycznione czy też o tym, że CBA chroni polityków prawicy, czyli jakoby działała z doktryną Neumanna. To jest nieprawda. Działają dokładnie odwrotnie – wyjaśnił.
Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Lewica zamierzają urządzać pokazowe komisje śledcze i rozliczania dotychczasowej władzy, by ukryć niespełnianie obietnic wyborczych – zaznaczył Jan Mosiński, poseł PiS.
– Zapowiedzi Donalda Tuska o wszystkich komisjach śledczych to nic innego jak zapowiedź igrzysk, bo chleba nie widać na horyzoncie. Te wszystkie zapowiedzi programowe, które miały być wprowadzone natychmiast po wygranych wyborach… Opozycja wycofuje się rakiem – ocenił.
W kuluarach sejmowej większości jest plan, żeby przez cały okres kadencji powołać jeszcze kilka dodatkowych komisji śledczych. Kluczową rolę w ich organizowaniu ma odgrywać poseł Roman Giertych. Równocześnie liberalno-lewicowa większość chce jak najszybszego odwołania członków komisji ds. wpływów rosyjskich, która została powołana w poprzedniej kadencji.
TV Trwam News



