Co z komisją badającą rosyjskie wpływy?
Senatorowie decydują o przyszłości ustawy o powołaniu komisji badającej rosyjskie wpływy w polskiej polityce i gospodarce. Senatorowie PO, PSL i Lewicy twierdzą, że komisja to próba wyeliminowania z polityki Donalda Tuska. Senatorowie Zjednoczonej Prawicy zaprzeczają i mówią, że komisja to pokazanie prorosyjskości rządów PO-PSL.
Komisji ds. rosyjskich wpływów na bezpieczeństwo wewnętrzne Polski ma zbadać działania władz w latach 2007-2022, a zatem pod lupę będą wzięte rządy PO-PSL i Zjednoczonej Prawicy.
Przeciw jej powołaniu byli opozycyjni posłowie, a teraz przeciw jest senacka większość.
– To jest komisja niezgodna z porządkiem konstytucyjnym. Mamy pięć opinii prawnych druzgocących ten twór – mówił Krzysztof Brejza z KO.
Jedną z ekspertyz przedstawił profesor Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego.
– W demokratycznym państwie prawnym nie może istnieć organ administracji, który wydaje wyroki. Jest różnica między wyrokiem a decyzją administracyjną – powiedział prof. Ryszard Piotrowski.
Ustawa przewiduje, że komisja do spraw rosyjskich wpływów będzie działać na zasadach podobnych do komisji weryfikacyjnej zajmującej się aferą reprywatyzacyjną. Nowa komisja będzie mogła na 10 lat zakazać politykom lub urzędnikom sprawowania funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi. Osoby, które podejmowały szkodliwe dla państwa decyzje, przez dziesięć lat nie otrzymają także poświadczenia bezpieczeństwa.
Opozycja twierdzi, że komisja to sposób na wyeliminowanie z polityki Donalda Tuska.
To jest nieprawda – mówią politycy Zjednoczonej Prawicy.
Przed komisję zapewne wezwany będzie Waldemar Pawlak, były wicepremier, który podpisał wieloletni kontrakt z Gazpromem.
– Kontrakt gazowy, który miał obowiązywać do 2033 roku, był szalenie niekorzystny. Straciliśmy miliardy dolarów. W tej chwili komisja będzie musiała wszystkie fakty ujawnić – zaakcentował dr Bogdan Sedler, ekspert techniczny.
Komisja będzie miała bardzo mało czasu na pracę. Do wyborów pozostało pół roku.
Zdążymy – zapewnił senator Marek Martynowski z Prawa i Sprawiedliwości.
– Wiem, że do wyborów jest mało czasu, ale myślę, iż jak powstanie komisja, to może dzień i noc właściwie pracować intensywnie – oznajmił Marek Martynowski.
Dla opozycji powstanie komisji w czasie kampanii wyborczej może być dużym problemem wizerunkowym. Politycy związani z rządem PO-PSL zapewne będą musieli się tłumaczyć z wielu prorosyjskich decyzji, zachowań i wypowiedzi.
To może być cenne szczególnie dla młodych wyborców, którzy nie pamiętają rządów Donalda Tuska – zauważyła Magdalena Molenda, politolog.
– Jeżeli komisja by powstała, to oczywiście byłoby to bardzo medialne w mediach społecznościowych. Z kolei w telewizji ukazywałyby się informacje bardzo negatywne dla opozycji, dlatego opozycja się przed tym broni – podsumowała Małgorzata Molenda.
Politycy opozycji zapowiedzieli, że jeśli komisja powstanie, to ani nie będą w niej zasiadać, ani nie będą stawiać się na jej wezwania.
TV Trwam News



