Polityczna batalia rozgorzała na dobre
Choć do wyborów parlamentarnych pozostało pół roku, to walka polityczna rozgorzała już na dobre. Lider PO, Donald Tusk, spotyka się z mieszkańcami Podlasia. Z kolei PiS poszerza działania w mediach społecznościowych. O wejście do parlamentu zawalczy też nowa partia.
Lider PO, Donald Tusk, w ramach prekampanii spotyka się z mieszkańcami wschodniej Polski. W województwie podlaskim apelował o odsunięcie Prawa i Sprawiedliwości od władzy.
– Oni cały czas próbują podporządkować sobie cały system sprawiedliwości, w tym sędziów, kontrolować cały rynek mediów, żeby postać bezkarni – mówi przewodniczący Platformy Obywatelskiej.
Do wizyty Donalda Tuska na Podlasiu odnieśli się pochodzący z tego województwa politycy PiS. Podkreślali, że szefa Platformy nie obchodziły i nie będą obchodzić losy Podlasia.
– To były rządy, podczas których w moim powiecie bezrobocie sięgało 20 proc., płace wynosiły niejednokrotnie po 1200, 1400, 1500 złotych – zwraca uwagę Adam Andruszkiewicz, minister w kancelarii premiera.
– Trasa Via Carpatia, istotna z punktu widzenia rozwoju naszego województwa, tak naprawdę miała przestać być budowana – akcentuje wiceminister edukacji i nauki, Dariusz Piontkowski.
W Kleosinie Donald Tusk wykorzystał postać św. Jana Pawła II do wybielenia swojej postaci.
– Cierpię dzisiaj, kiedy słyszę, że Jan Paweł II staje się polem walki politycznej – stwierdza lider PO.
Tymczasem politycy jego partii przy każdej okazji wskazują, że wśród ich postulatów jest zabijanie dzieci poczętych na żądanie.
– Babciowe, kredyt zero procent, sprawy przerywania ciąży – też to było zapowiadane – wskazuje wiceprzewodniczący PO, Tomasz Siemoniak.
Jak wskazuje raport Fundacji Konrada Adenauera, zapowiedź zabijania dzieci nienarodzonych nie przekona ludzi młodych. Przeciwko zalegalizowaniu tzw. aborcji opowiedziało się 60 proc. badanych Polaków w wieku od 18. do 30. roku życia. Socjolog. dr Jerzy Żurko. uważa, że Donald Tusk kieruje swoje hasła głównie do skrajnie lewicowego elektoratu.
– Jemu kurczy się pula, na której mógłby bazować w czasie wyborów. Oni przecież rządzili, z tego co pamiętam i również nie mieli dla młodych – oprócz Orlików – żadnej propozycji – mówi socjolog.
Spotkania z Polakami organizuje też PiS. Partia rządząca prowadzi także działania w mediach społecznościowych, co ma przekonać ludzi młodych do jej programu. Na TikToku minister edukacji, Przemysław Czarnek, zaprasza młodych ludzi do zadawania mu pytań.
– Jestem do waszej pełnej dyspozycji. Odpowiem na każde wasze pytanie, tylko to musi być pytanie, które bazuje na rzeczywistości – podkreśla szef MEiN.
Jest to kontynuacja nagrania posła Radosława Fogla, który pytał odbiorców, za co nienawidzą Prawa i Sprawiedliwości.
– Dużo było odpowiedzi dotyczących ministra Czarnka, reform Czarnka. W związku z tymi zarzutami postanowiłem odpowiedzieć na te pytania – wyjaśnia minister edukacji.
Według sondażu Social Changes faworytem w nadchodzących wyborach wciąż jest Zjednoczona Prawica. Na koalicję rządzącą głos chce oddać 39 proc. badanych. Wiceminister sprawiedliwości, Sebastian Kaleta, zapewnia, że pojawiające się w PiS nieprzychylne Solidarnej Polsce głosy nie zagrażają jedności koalicji rządzącej.
– Te głosy są marginalne w PiS i do wyborów wystartujemy wspólnie, i opracujemy wspólną agendę w oparciu o doświadczenia ze spornych spraw – mówi wiceszef resortu sprawiedliwości.
Liderem opozycji jest Koalicja Obywatelska, która może liczyć na 28 proc. głosów. Lewicę popiera 10 proc. badanych, zaś Konfederację i Polskę 2050 po siedem procent. Nad progiem wyborczym znaleźli się Ludowcy z pięcioprocentowym poparciem. Platforma Obywatelska od dawna apeluje do reszty opozycji o wspólny start w wyborach. Ta jednak dystansuje się od tego pomysłu. Lider Lewicy, Włodzimierz Czarzasty, zaznacza, że wspólna lista nie przekona wyborców.
– Opozycja jest na tyle głupia w tej chwili, że nie daje żadnych elementów, które by pokazywały elektoratowi, że ta opozycja, jak wygra wybory (w co wierzę), będzie ze sobą współpracowała – zwraca uwagę Włodzimierz Czarzasty.
Wspólna lista może zagrozić istnieniu niektórych partii – ocenia politolog, Bartosz Brzyski.
– Część polityków, która boi się o miejsce w parlamencie, będzie ciążyć w stronę partii większych. Jednak w takich koalicjach więcej się traci niż zyskuje – akcentuje.
Na scenie politycznej pojawiła się nowa partia. Dobry Ruch to inicjatywa będąca wynikiem współpracy wielu środowisk – zaznacza lider partii, poseł Paweł Szramka, w przeszłości związany z kołami poselskimi Kukiz’15 i Polskie Sprawy.
– Jest kilka podmiotów, głównie zrzeszających przedsiębiorców, ekspertów w różnych dziedzinach – podkreśla szef Dobrego Ruchu.
Polityk liczy, że partia samodzielnie wejdzie do Sejmu, aby nie musiała rezygnować z jakichkolwiek postulatów.
TV Trwam News



