Nawałnice nad Polską
Dwie ofiary śmiertelne, zalane domy, powalone drzewa tarasujące drogi, zerwane dachy – to tragiczny bilans burz, jakie wciąż przechodzą nad Polską
Tylko od soboty do niedzieli strażacy interweniowali 1616 razy w związku z usuwaniem skutków burz, którym towarzyszą intensywne opady deszczu, a miejscami gradu. Najbardziej we znaki daje się deszcz i grad. W ciągu minionej doby najwięcej interwencji, bo aż 543, zanotowano na obszarze woj. dolnośląskiego, ponadto w województwach: pomorskim, warmińsko-mazurskim, lubuskim i mazowieckim, gdzie miejscami na metr kwadratowy spadło blisko sto litrów wody. Wystarczyło parę chwil, by doszło do lokalnych powodzi. – Działania nasze polegają głównie na wypompowywaniu wody z zalanych obiektów i ulic, zabezpieczaniu budynków przed zalaniem przez układanie worków z piaskiem, udrażnianiu przepustów, patrolowaniu wałów powodziowych oraz usuwaniu powalonych drzew, które tarasowały i tarasują wiele ulic, a także dróg – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” rzecznik komendanta Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak. Gwałtowne burze przyniosły tragiczny bilans. W miejscowości Warzyce koło Ozorkowa (woj. łódzkie) na drodze wojewódzkiej 705 na przejeżdżający samochód spadło drzewo. – W wyniku wypadku zginęła 37-letnia kobieta, która kierowała tym samochodem, a cztery inne osoby, w tym troje dzieci, zostały ranne – dodaje Frątczak. Do podobnego wypadku również w sobotę doszło w miejscowości Sołdany koło Giżycka w woj. warmińsko-mazurskim, gdzie na przejeżdżający samochód volkswagen polo spadło drzewo. Gałąź przebiła przednią szybę samochodu, uderzając w 19-letnią pasażerkę. Mimo akcji ratunkowej dziewczyna zmarła. Trzy inne osoby, które jechały tym samochodem, z obrażeniami przebywają w szpitalu. Z soboty na niedzielę w woj. kujawsko-pomorskim w okolicach Solca Kujawskiego i Przyłubia przeszła burza połączona z trąbą powietrzną, powodując powalenie setek drzew. Nieprzejezdnych było wiele dróg, w tym droga krajowa nr 10 w kierunku Torunia. W miejscowości Walentynowice w woj. mazowieckim podczas gaszenia pożaru stodoły został rażony piorunem strażak z Ochotniczej Straży Pożarnej w Maruszowie, który trafił do szpitala w Lipsku.
Śląsk liczy straty
Wczoraj w południe ok. 1,2 tys. strażaków usuwało jeszcze skutki nawałnic, które przechodziły w ciągu kilkudziesięciu godzin nad woj. dolnośląskim. Największe zniszczenia są w powiatach: złotoryjskim, lubańskim, jeleniogórskim i jaworskim, ponadto bolesławieckim, zgorzeleckim oraz lwóweckim. W woj. podlaskim z soboty na niedzielę wiatr wiejący w porywach z prędkością przekraczającą 90 km na godzinę powalił setki drzew, zablokowana była droga krajowa nr 65 koło Białegostoku. Na Suwalszczyźnie efektem wichur są połamane drzewa i zerwane linie energetyczne. Nawałnice nie ominęły też Trójmiasta, a zwłaszcza Gdańska, studzienki nie nadążały z pochłanianiem tak dużych ilości wody, doszło więc do lokalnych podstopień. Kilkadziesiąt minut ulewnego deszczu wystarczyło do zalania ulic i piwnic. Wyjątkowo groźne tego lata nawałnice, którym towarzyszyć może silny wiatr, będą jeszcze występować w kolejnych dniach głównie na Dolnym Śląsku. Burze i grzmoty mogą dać się we znaki także mieszkańcom południowo-wschodniej Polski. Nagłe zjawiska atmosferyczne mogą mieć także miejsce w centralnej, zachodniej i północnej Polsce. Dlatego meteorolodzy radzą, żeby podczas burz nie szukać schronienia pod drzewami, lekkimi wiatami, usuwać się z otwartych przestrzeni, pozostać w domach, zabezpieczyć okna i w miarę możliwości zaparkować w garażach samochody chroniąc je przed gradobiciem. Od początku lipca straż pożarna odnotowała łącznie ponad 8,4 tys. interwencji związanych z usuwaniem skutków burz przechodzących nad Polską.
W miejscowościach, które w wyniku powodzi ucierpiały w ciągu minionego tygodnia, trwa szacowanie strat. W Olszynie na Dolnym Śląsku dotkniętej przez żywioł, gdzie bez prądu było ok. 5,5 tys. odbiorców, przywrócono już dostawy energii elektrycznej. Trwają przygotowania do odbudowy trzech zniszczonych mostów, które przywrócą komunikację miasteczka z okolicznymi miejscowościami. Straty są ogromne. Wstępnie ich wysokość tylko w infrastrukturze miejskiej wyliczono na 30-50 mln złotych. Dokładne szacowanie odbędzie się w tym tygodniu. Poszkodowane rodziny mogą liczyć na doraźną pomoc w wysokości maksymalnie do 6 tys. złotych. Poszkodowane gminy mogą się także ubiegać o dodatkowe środki na usuwanie szkód.
