Niejasne motywy

Z Tadeuszem Witkowskim, badaczem akt przechowywanych w IPN, byłym pracownikiem Służby Kontrwywiadu Wojskowego i członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. Wojskowych Służb Informacyjnych, rozmawia Maciej Walaszczyk

Jak komentuje Pan informacje o samobójczej śmierci gen. Sławomira Petelickiego, twórcy jednostki GROM, a w czasach PRL oficera wywiadu komunistycznego? Od dwóch lat był bardzo krytyczny wobec rządzącej Polską Platformy Obywatelskiej, a szczególnie Donalda Tuska.
– Do czasu, gdy prokuratura nie wyda jakiegoś komunikatu na temat przyczyn i okoliczności śmierci gen. Petelickiego, trudno spekulować. Nie wiemy, czy rzeczywiście było to samobójstwo, czy morderstwo. Różne scenariusze są możliwe. Opinie, które mówią, że Petelicki zmienił swoją dotychczasową postawę i zaczął krytykować rząd, mają rację bytu, ponieważ nigdy nie wiadomo do końca, co w danym człowieku siedzi. Nie wiemy, czym się kierował, będąc w okresie PRL funkcjonariuszem Departamentu I MSW, a więc wywiadu cywilnego. Z tych czasów, o ile mi wiadomo, nie zachowały się niestety żadne dokumenty, które rzucałyby światło na to, kim w istocie był, przedstawiały jego osobowość. Zostało tylko to, co jest świadectwem jego rutynowych zadań, jakie wykonywał pod przykryciem, pełniąc oficjalnie funkcję attaché w Konsulacie Generalnym PRL w Nowym Jorku, czy też gdy był zastępcą naczelnika Wydziału XI Departamentu I MSW i później – jako szef rezydentury wywiadu w Sztokholmie.

Jakich na przykład?
– Na przykład, gdy podejmował decyzje albo zwracał się z wnioskiem do warszawskiej centrali wywiadu o przekwalifikowanie prowadzonej sprawy z jednej kategorii, np. „kontaktu informacyjnego”, na inną, np. na „rozpracowanie operacyjne”. Te dokumenty, które widziałem, świadczą tylko o rutynowych działaniach.

Na czym polegała jego działalność?
– Jego działalność wiązała się z pewną ogólną strategią walki z wrogimi dla PRL państwami i ich służbami. Jednak w latach 1978-1983 jako oficer centrali wywiadu walczył nie tylko z wrogami państwa, które uważał za własne, ale również z ruchem niepodległościowym. Trzeba pamiętać, że Wydział XI Departamentu I MSW zajmował się zwalczeniem dywersji ideologicznej, a więc tych organizacji, które wspierały „Solidarność”, podziemie itd. Z dzisiejszej perspektywy możemy powiedzieć, że był to chyba najgorszy z możliwych wydziałów funkcjonujących w tej strukturze. Co więcej, większość służących w nim funkcjonariuszy została po 1989 r. negatywnie zweryfikowana. Jednak Petelicki znalazł swoje miejsce w III Rzeczypospolitej.

Jak to można wytłumaczyć?
– Pod koniec lat 80. był I sekretarzem Ambasady PRL w Sztokholmie, wiedział wiele o nadchodzących zmianach i przestał służyć w wydziale XI. Dywersją ideologiczną na placówkach zagranicznych zajmowali się już inni funkcjonariusze, a tacy ludzie jak Petelicki czy jego ówczesny szef mjr Aleksander Makowski i Gromosław Czempiński (który swego czasu rozpracowywał, ale Kościół i Polonię, a w okresie nadciągających zmian kierował rezydenturą genewską) weszli do nowej rzeczywistości ze zupełnie innych pozycji i stanowisk. Służby specjalne PRL dobrze wiedziały, że dojdzie do takich zmian.

Po katastrofie smoleńskiej gen. Petelicki atakował rząd Donalda Tuska za oddanie badań nad katastrofą smoleńską w ręce Rosji, krytykował ówczesnego szefa MON Bogdana Klicha.
– Z pewnością ta działalność rzuca na niego inne, korzystniejsze światło. Na pewno zareagował na to, co się stało, w sposób właściwy. Nie znamy jednak jego pobudek. Nie wiemy, czy były to powody czysto ambicjonalne, czy rzeczywisty przełom duchowy. Tak czy inaczej, nie można człowiekowi odmawiać prawa do nawrócenia się.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj