Sanacja fiskalna

Sprawiedliwość i ład moralny systemu podatkowego koniecznym warunkiem
jego efektywności


Głęboki spadek efektywności fiskalnej naszego systemu podatkowego,
którego najbardziej groźnym skutkiem jest bezprecedensowy przyrost długu
publicznego w ciągu ostatnich czterech lat, stał się już silnym bodźcem do
rozpoczęcia działań naprawczych. Politycy, zwłaszcza opozycyjni
parlamentarzyści, pracują nad niepopularnymi z istoty projektami ustaw
odbudowujących nasz system fiskalny, choć tego rodzaju działania – przynajmniej
w tradycji – należą do prerogatyw rządzących. Już nikt nie chce słuchać
liberalnego trajkotania o "upraszczaniu podatków" lub infantylnych pomysłów na
temat zeznań podatkowych, które miałyby składać za podatnika same sobie urzędy
skarbowe na podstawie danych zgromadzonych przez… organy rentowe (największy
podatkowy nonsens ostatnich lat). W najbliższym czasie wpłynie do Sejmu wiele
szlachetnych inicjatyw ustawodawczych chroniących nasz grosz publiczny: tylko tą
drogą możemy nie tylko zahamować lawinowo narastający dług publiczny (czy stać
nas na spłatę prawie 850 mld zł – to przecież siedmioletnie wpływy z VAT), ale
również przywrócić cywilizacyjną, społeczną, innowacyjną i kulturotwórczą rolę
naszego państwa.

W tych wszystkich inicjatywach należy poszukać ładu wewnętrznego, a przede
wszystkim zasad ogólnych, które mogą zagwarantować osiągnięcie spodziewanych
efektów fiskalnych, czyli niezaprzepaszczenie – szybko się coś takiego raczej
nie powtórzy – tych ważnych wysiłków. Czy ktoś zna te zasady lub inaczej – czy
można je racjonalnie ustalić? Spróbuję tu przedstawić swoje propozycje, wierząc,
że mamy szanse zrobić wspólnie coś bardzo ważnego. Jesteśmy w tym – to tak na
marginesie – bardzo "polscy". W historycznych, z reguły krótkich chwilach
spontanicznej mobilizacji jako zbiorowość jesteśmy w stanie zrobić rzeczy
fenomenalne: tu ujawnia się nasz – nie boję się tych słów – narodowy geniusz.
Warto, a nawet trzeba mu służyć.
A wracając do owych naczelnych zasad, którymi powinien kierować się ów ruch
naprawczy naszego systemu fiskalnego, sądzę, że jest ich co najmniej pięć:

1. musimy prawnie wyeliminować lub maksymalnie ograniczyć możliwości
lekceważenia obowiązków podatkowych za pomocą "zalegalizowanej" fikcji, np.
pozornej zmiany rezydencji podatkowej na zagraniczną;
2. należy maksymalnie rozszerzyć w systemie prawnym liczbę podmiotów, które
faktycznie muszą ponosić ciężary podatkowe, co jest najważniejszym antidotum na
wzrost stawek podatkowych;
3. trzeba odrzucić regresję systemu podatkowego polegającą na spadającym udziale
obciążeń podatkowych wraz ze wzrostem wartości przychodów podatników na rzecz
zasady proporcjonalności rozłożenia ciężarów fiskalnych;
4. należy kierować się generalnym nakazem, aby od przychodów, zysków i dochodów
uzyskanych w Polsce podatki były płacone u nas, pośrednio wzbogacając nas jako
zbiorowość;
5. należy chronić w systemie podatkowym podstawowe cnoty obywatelskie, jak
uczciwość i rzetelność w naszych stosunkach z władzą publiczną, co jest
przeciwstawieniem dla afirmacji szwindli i krętactw, nazywanych bezpodstawnie
"optymalizacją podatkową" czy "kreatywną księgowością".

Sądzę, że realizacja tych zasad będzie czymś całkowicie przeciwstawnym dla
obecnej praktyki fiskalnej, gdzie tolerancja dla utraty wielkich wpływów
budżetowych za pomocą różnych "wehikułów podatkowych" idzie w parze z absurdalną
represyjnością w stosunku do drobnych przewinień małych podatników. Przecież
podstawową słabością naszego systemu fiskalnego jest to, że im większymi kwotami
się operuje, tym łatwiej uchylać się od płacenia czegokolwiek. Dla wybranych lub
wtajemniczonych tworzy się "nowelizacje optymalizacyjne", a prawdą jest, że
dzięki naszemu i wspólnotowemu prawu duże struktury holdingowe mogą "legalnie"
nie płacić nic, a jeżeli już to robią, to tylko dlatego, że chcą lub działają
pod wpływem nieformalnych gróźb ze strony władzy publicznej. Nasz system nie
jest również – wbrew temu, co się powszechnie wmawia – progresywny. Wręcz
odwrotnie, w najwyższych grupach majątkowych i dochodowych, zarówno podmiotów
gospodarczych, jak i osób fizycznych, udział realnie płaconych podatków zamyka
się w ułamkowych częściach przychodów. I to wcale nas nie wzbogaca – wręcz
odwrotnie: stajemy się przez to biedniejsi, bo skala transferów zewnętrznych,
m.in. służących uchylaniu się od opodatkowania, jest dziś czymś wyjątkowo dużym.
Trzeba również znaleźć odpowiedź na pytanie, czy implementacja podatkowych
dyrektyw Unii Europejskiej powinna zaliczyć się do owych podstawowych zasad,
którymi należy kierować się, naprawiając nasz system podatkowy. Jest to w sensie
formalnym nasz ustrojowy obowiązek. Godzi się jednak przyznać, że osiem lat
częstokroć nieudolnej implementacji szło w parze również z destrukcją i spadkiem
efektywności fiskalnej tego systemu. Trzeba powiedzieć jasno, że harmonizacja
przepisów prawa podatkowego nie służy w większości przypadków ochronie interesów
naszego budżetu. Inaczej mówiąc, realizacja przez system podatkowy takich
nadrzędnych zasad, jak swobodny przepływ towarów, usług, kapitału i siły
roboczej, stoi często w sprzeczności z interesem fiskalnym państw członkowskich.
Jak dotychczas nasz fiskus głównie traci na implementacji prawa wspólnotowego.
Być może mamy tu również do czynienia z nadużyciem, czyli wykorzystywaniem przez
lobbystów obowiązków implementacyjnych do destrukcji naszych podatków. Tak było
wielokrotnie w przypadku podatku od towarów i usług, akcyzy, a zwłaszcza
podatków dochodowych. Ale czy uczciwą implementację da się oddzielić od
lobbingu? U nas to mało prawdopodobne. Dlatego też, wykonując te obowiązki,
należy działać w interesie publicznym, czyli możliwie najlepiej chronić nasz
narodowy grosz przed "optymalizacją implementacyjną", zwłaszcza wprowadzaną pod
pretekstem wdrożenia egzotycznych wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE.

Mam na koniec skromny apel do polityków: uszanujcie choć część tych zasad, a
zasłużycie również na wdzięczność i poparcie rodaków, którzy przecież są waszymi
wyborcami. Sprawiedliwość i ład moralny systemu podatkowego są dziś
najważniejszymi warunkami przywrócenia jego efektywności. Oczywiście narazicie
się wszystkim wpływowym beneficjentom przywilejów, które daje obecny dziurawy
system podatkowy. Ale oni i tak na was nie będą głosować.

Prof. dr hab. Witold Modzelewski
 Uniwersytet Warszawski, Instytut Studiów Podatkowych

drukuj