Zagrożenie dla wolności słowa w Polsce
Szanowni Państwo
II wojna światowa i wspólna agresja hitlerowskich Niemiec oraz stalinowskiej Rosji położyły kres istnieniu suwerennej Polski. Państwo utworzone za zgodą sprzymierzonych mocarstw pod protektoratem sowieckim, nazwane Polską Ludową, miało wszystkie charakterystyczne cechy państwa kolonialnego. Rządzone przez siły wyznaczane przez Kreml i realizujące pochodzące stamtąd decyzje, spełniało ono dwa podstawowe cele. Po pierwsze, zabezpieczało interesy ekonomiczne ZSSR, eksploatując na jego korzyść polskie bogactwa naturalne i siłę roboczą. Po drugie, realizowały program zniszczenia podstaw rodzimej, polskiej cywilizacji i odrębności narodowej oraz narzucenie Polakom w to miejsce kosmopolitycznego modelu „społeczeństwa socjalistycznego”, zaprojektowanego przez uczniów Marksa i Lenina.
Marionetkowe państwo upadło wskutek ogólnego załamania gospodarczego w roku 1989, ale, podobnie wszystkie państwa odzyskujące suwerenność po długotrwałym okresie obcej dominacji, powstała na jego miejsce III Rzeczpospolita Polska zmaga się z licznymi problemami typowymi dla państwa postkolonialnego. Do takich należy zwłaszcza problem licznej warstwy biurokratycznej, stworzonej w latach komunizmu w drodze kontrolowanego przez kolonizatorów awansu społecznego i uprzywilejowanej jako wprowadzająca oraz stabilizująca nowy porządek elita państwa. Znany jugosłowiański dysydent Milovan Dżilas nazwał tę szczególno, komunistyczno-kolonialną formację „nową klasą”.
Polska transformacja ustrojowa dokonała się poprzez ugodę elity partii komunistycznej z elitą opozycji, w znacznym stopniu wywodzącą się z partyjnych dysydentów. Warunkiem demontażu ustroju było zabezpieczenie przywilejów „nowej klasy”. Ugoda ubierała to we frazesy o powszechnym pojednaniu, ale w praktyce skutkiem było zwichnięcie transformacji. Budowla ustrojowa wznoszona w taki sposób, aby uprzywilejowani w socjalizmie zachowali dominującą pozycję społeczną także w kapitalizmie, pozostaje z tego powodu odległa od ideałów wolnego rynku, pod pozorami którego rozległa i wyposażona w ogromne kompetencje biurokracja reglamentuje możliwość sukcesu zależnie od pochodzenia z elit bądź społecznych nizin. Nie spełnia również podstawowych wymogów demokracji, gdyż wszystkie siły zdominowanego przez „nową klasę” aparatu państwowego nastawione są na zapewnienie wyborczego sukcesu reprezentującym ją siłom politycznym i nie dopuszczeniu do wpływu na państwo opozycji, odwołującej się do, jak ujmuje to propaganda władzy, „starszych, gorzej wykształconych i z prowincji”.
Nie można zrozumieć sytuacji w Polsce – a także innych krajach wyzwolonych z bloku sowieckiego – bez wiedzy o tym, iż podstawowy podział polityczny nie przebiega tu między klasycznie pojmowaną lewicą a prawicą, a pomiędzy siłami których zaplecze stanowi postkolonialna elita, a tymi, które starają zorganizować kontestujący ją żywioł społeczny. Pochodzenie elit sprawia, iż na ten podział nakłada się silne napięcie kulturowe. „Nowa klasa”, przyzwyczajona do roli pasa transmisyjnego, przekazującego cywilizację metropolii podbitej ludności miejscowej, zachowuje ten sposób myślenia, sprowadzając zmianę ustrojową do zmiany metropolii. Z natury kosmopolityczna i niechętna do tradycji miejscowej, podchwytuje z gorliwością neofitów skrajnie progresywne tendencje płynące z Zachodu i podnosi je d rangi „europejskości”, narzucanej ogółowi równie bezalternatywnie, jak swego czasu ideologiczne wskazania płynące z Moskwy. W tej sytuacji opozycja, pragnąca przeciągnąć na swoją stronę masy, odwołuje się do afirmacji odrzucanych przez „nową klasę” tradycyjnych polskich wartości: religijności, rodziny i prowadzonej przez wiele poprzednich pokoleń walki o wolność ojczyzny.
Utrzymująca się od dwudziestu lat dominacja postkolonialnej „nowej klasy” opiera się na dwóch zasadniczych filarach. Jednym z nich jest masowe przekupywanie społeczeństwa, za pomocą funduszy uzyskanych z prywatyzacji majątku państwowego, zaciąganych kredytów oraz dotacji uzyskiwanych od Europy. Sprawia to, że ogromne środki zamiast na rozwój przeznaczane były i są nadal na bieżącą konsumpcję. Jaki musi być długofalowy skutek takiego gospodarowania, pokazuje aktualny przykład niektórych krajów południa kontynentu.
Drugim natomiast filarem panowania „nowej klasy” jest utrzymywanie przez siły polityczne wyrosłe z zawartej w roku 1989 umowy „Okrągłego Stołu” silnej kontroli nad mediami. Od roku 1989 obie strony tej umowy zgodnie działały tak, aby utrzymać nad systemem mediów polityczną kontrolę. Uzasadniano te działania potrzebą wyeliminowania z debaty publicznej „ekstremizmów”, stanowiących zagrożenie dla pokojowego przebiegu transformacji, ale o tym, kto jest „ekstremistą” decydowała arbitralnie władza, kierując się wyłącznie chęcią pozbawienia „klas niższych” możliwości ekspresji swoich aspiracji i krytyki przebiegu transformacji.
Szczególnie mocno utrzymuje się ją nad mediami elektronicznymi. Wynika to z faktu, że po półwieczu kolonizacji polskie społeczeństwo jest stosunkowo słabo wyedukowane, treści pisane, zarówno drukowane, jak i rozpowszechniane przez sieć komputerową, docierają zaledwie do około 1 – 1,5 miliona odbiorców. Większość cała swą wiedzę o świecie czerpie wyłącznie z mediów elektronicznych. Szereg posunięć władz politycznych, z których ostatnim i budzącym największe oburzenie jest odmowa koncesji na nadawanie cyfrowe niezależnej od władzy telewizji „Trwam” służy wyeliminowaniu z tego przekazu krytyki partii rządzącej i panujących elit.
Szanowni Państwo! Wielu przedstawicieli Europy skłonnych jest udzielać polskiej „nowej klasie” wsparcia, a co najmniej przymykać oczy na tłumienie przez nią demokratycznych wolności, widząc w niej jedyną w kraju siłę sprzyjającą integracji europejskiej. To bardzo fałszywy, krótkowzroczny i zgubny sposób myślenia, przed którym gorąco przestrzegam. Europa wspiera w ten sposób nieudolne i rozrzutne rządy, które pomimo propagandowej potęgi władzy oraz rozdawanych przez nią pieniędzy budzą coraz większe niezadowolenia. Tłumienie tego niezadowolenia prowadzi tylko do zaostrzenia emocji, które w sytuacji, gdy Europa popierać będzie niedemokratyczne działania władzy, obrócą się także przeciwko integracji. Dlatego Europa powinna zrobić wszystko, aby opozycja w Polsce mogła ją postrzegać jako gwaranta demokratycznych reguł gry i wolności obywatelskich.
Rafał A. Ziemkiewicz
