Pole namiotowe przed MEN

Przyjęcie obowiązkowego bloku tematycznego "Ojczysty panteon i
ojczyste spory" dla szkół ponadgimazjalnych – to warunek zakończenia protestu
"namiotowego", jaki rozpoczął się przed Ministerstwem Edukacji Narodowej.

Przed budynkiem MEN rozpoczął się protest przeciwko reformie oświaty, która
ogranicza naukę historii w szkołach. Jego uczestnicy rozbili w tym celu namioty
oraz rozpostarli transparenty, m.in. z hasłem "Bronimy polskiej szkoły". – Akcja
zorganizowana jest przez uczestników głodówek w obronie polskiej szkoły z
siedmiu miast Polski: Krakowa, Warszawy, Siedlec, Tarnowskich Gór, Częstochowy,
Nysy i Wrocławia. Wspierana jest również przez różne stowarzyszenia, m.in.
Solidarnych 2010. Liczymy, że dołączy do nas wiele innych osób – informuje
Grzegorz Wysocki, jeden z protestujących.

W manifestacji biorą udział dawni opozycjoniści z czasów PRL. Oczekują od
minister edukacji wprowadzenia obowiązkowego bloku tematycznego "Ojczysty
panteon i ojczyste spory" dla szkół ponadgminazjalnych, jaki został zaaprobowany
przez prezydenta Bronisława Komorowskiego podczas debaty zorganizowanej w Pałacu
Prezydenckim 16 kwietnia. – Jest to tylko pewne minimum, ale pani minister
odpowiedziała już wówczas, że jest to niemożliwe. Nie mamy żadnych sygnałów,
żeby w tej sprawie coś było robione. Tymczasem nadchodzi nowy rok szkolny i
musimy wiedzieć, czy rozpoczynamy go z modułami obowiązkowymi – zauważa Adam
Borowski, działacz "Solidarności". Zaznacza jednocześnie, że "Ojczysty
panteon…" nie oznacza jednak rozwiązania docelowego. – To jest tylko pewna
proteza, zastosowana doraźnie, by młodzież mogła się uczyć historii. Natomiast
my rozpoczynamy dalszą pracę. W Krakowie 19 maja odbędzie się Kongres
Organizacyjny Obywatelskiej Komisji Edukacji Narodowej. Mam nadzieję, że
powstaną tam twórcze rozwiązania i odbędzie się narodowa dyskusja o tym, jak ma
wyglądać polska szkoła i system edukacji, aby wprowadzone błędy w tym zakresie
zostały zlikwidowane. Oczekujemy, że będzie to owoc wspólnej pracy MEN razem z
nami, czyli stroną społeczną – podkreśla Borowski.

Celem manifestacji przed siedzibą minister Szumilas jest także uświadomienie
ludziom, jak wielkie szkody w umyśle młodego człowieka spowoduje zakończenie
edukacji historycznej na 1 klasie szkoły ponadgimnazjalnej dla profilów
niehumanistycznych, przewidziane w przygotowanej przez resort nowej podstawie
programowej. – Trudno powiedzieć, kiedy zakończy się nasz protest. Przede
wszystkim chodzi o to, żeby zwracać uwagę na ten problem, by "nie zasypało się
tego w popiele codzienności". To sprawa strategiczna. Dotyczy wychowania naszej
młodzieży w perspektywie najbliższych 10-30 lat. Niepodległość Polski i jej
pozycję w świecie budujemy w sercach i umysłach naszych dzieci. Więc bez nauki
historii i odpowiedniego wychowania nie będziemy budowali niepodległości naszej
Ojczyzny – zauważa Piotr Gryza, jeden z manifestujących. W związku ze
skandalicznie wprowadzaną reformą oświaty najpierw przez Katarzynę Hall,
poprzednią minister edukacji narodowej, a obecnie Krystynę Szumilas
parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości apelują o jej dymisję. Wniosek w tej
sprawie złożyli 10 maja w Sejmie. – Odwołanie jest jak najbardziej zasłużone.
Zarzutów jest wiele, o części z nich może już nawet nie pamiętamy. Na przykład
przed wyborami parlamentarnymi 2011 r. ogłaszany był wielki program pt. "Cyfrowa
szkoła". Rząd Donalda Tuska obiecywał, że każdy uczeń zamiast podręczników
będzie miał komputer, tablet itd. Oczywiście teraz tego programu nie ma, jest
natomiast fiasko organizacyjne i finansowe – twierdzi poseł Leszek Dobrzyński
(PiS). Jednak, jak zaznacza, najważniejszym zarzutem pod adresem Szumilas, jest
"dezorganizacja nauki historii". Według niego, obowiązkowy przedmiot historia i
społeczeństwo, którego będą uczyć się uczniowie od drugiej klasy szkoły
ponadgimnazjalnej o profilach matematyczno-fizycznych i przyrodniczych, oznacza
faktycznie likwidację nauki dziejów ojczystych.

Zdaniem posła Krzysztofa Jurgiela (PiS), półroczne urzędowanie Szumilas
skutkuje "chaosem, niekompetencją, zaniechaniami, opóźnieniami i żenującą
beztroską". – Mija 5 lat funkcjonowania rządu Donalda Tuska i wciąż nie ma
jasnego programu edukacji. Nasz wniosek oznacza wotum nieufności dla całej tej
ekipy, ale w jej imieniu za edukację odpowiada pani minister – konkluduje
Jurgiel.

Jacek Dytkowski

drukuj