Praca po grób
Głosami posłów Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego i
Ruchu Palikota Sejm uchwalił wczoraj ustawę w sprawie podwyższenia wieku
emerytalnego kobiet i mężczyzn do 67 lat. Stopniowe podnoszenie rozpocznie się
już od przyszłego roku. Za opowiedziało się 268 posłów, przeciw było 185, a od
głosu wstrzymało się 2. Sejm przyjął też wczoraj ustawę zaostrzającą przepisy
dotyczące przejścia na emeryturę pracowników służb mundurowych. Zwolennikami
wydłużenia okresu pracy przed emeryturą byli wszyscy biorący udział w głosowaniu
posłowie Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wyjątkiem był
poseł ludowców Eugeniusz Kłopotek, który jako jedyny z biorących udział w
głosowaniu członków rządzącej koalicji nie opowiedział się za podniesieniem
wieku emerytalnego (głosował przeciw). Do rządzącej koalicji w głosowaniu nad
ustawą emerytalną dołączył Ruch Palikota.
Za podniesieniem wieku emerytalnego opowiedziało się 32 posłów Palikota, 4
było przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu. Jednomyślnie przeciw podniesieniu
wieku emerytalnego zagłosowali posłowie Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnej
Polski i Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Ustawą zajmie się teraz Senat, a – jeśli
prezydent Bronisław Komorowski podporządkuje się życzeniom premiera Donalda
Tuska – ustawa zostanie podpisana przez prezydenta jeszcze w tym miesiącu.
Operację podniesienia wieku emerytalnego Donald Tusk zacznie już od początku
przyszłego roku. W styczniu 2013 roku wiek przechodzenia na emeryturę wzrośnie o
miesiąc i co roku będzie podnoszony o 3 miesiące. Pierwsi mężczyźni w docelowym
wieku emerytalnym 67 lat przejdą na emerytury już w 2020 roku, a kobiety – w
2040 roku. Kluby, które wczoraj zagłosowały przeciw podniesieniu wieku
emerytalnego: PiS, SLD i SP, jednoznacznie podtrzymywały swoje zdanie, iż
koncepcja rządu Tuska o przesunięciu wieku emerytalnego będzie "ustawą
epizodyczną" do czasu zakończenia kadencji rządów Platformy, zaznaczając, iż po
zmianie władzy nowelizację cofną. Prezes PiS Jarosław Kaczyński powtórzył
wczoraj, iż jego partia doprowadzi do skierowania wniosku o zbadanie ustawy
emerytalnej przez Trybunał Konstytucyjny.
Swoistym referendum dotyczącym wieku emerytalnego na poziomie 67 lat byłyby
więc przyszłe wybory parlamentarne. Premier Tusk zapewniał wczoraj, że jest
gotowy przekonywać Polaków do konieczności utrzymania późniejszego przechodzenia
na emeryturę.
Tusk nie odpowiada na pytania
Sejm głosował wczoraj nad ostatnimi poprawkami do ustawy emerytalnej.
Odrzucono wszystkie poprawki opozycji, a nikt z rządu nie uznał nawet za
stosowne odnieść się do wielu pytań, które pod adresem rządzących, szczególnie
Donalda Tuska, padały pomiędzy kolejnymi głosowaniami. Ogólnie tylko do ustawy
emerytalnej odniósł się minister pracy i polityki społecznej Władysław
Kosiniak-Kamysz, apelując do posłów o odpowiedzialne głosowanie – czyli według
rządu – za podniesieniem wieku emerytalnego. Zaznaczył, iż co cztery lata
realizacja ustawy emerytalnej ma być przez kolejne rządy przeglądana.
Kosiniak-Kamysz powtórzył również, że ustawa "została wzbogacona" o możliwość
przejścia na emeryturę częściową. Z emerytury częściowej będą mogły skorzystać
kobiety w wieku 62 lat legitymujące się 35-letnim stażem ubezpieczeniowym i
mężczyźni w wieku 65 lat z 40-letnim stażem. Biorąc pod uwagę, że emerytura
częściowa miałaby wynosić połowę wyliczonego świadczenia emerytalnego – co
oznacza, iż w znacznej części pobierający ją staną się klientami opieki
społecznej – i dodatkowo jej wypłacanie będzie prowadzić do pomniejszania
kapitału zgromadzonego na przyszłą emeryturę, na przejście na wcześniejszą
emeryturę zdecydować mogą się praktycznie tylko ci, którym stan zdrowia czy np.
niemożność znalezienia pracy nie pozwoli na kontynuowanie pracy. Wicepremier
Waldemar Pawlak i premier Donald Tusk głos zabrali dopiero po przegłosowaniu
przez Sejm poprawek już do kolejnej ustawy emerytalnej – o emeryturach
mundurowych. Rządowa ustawa zakłada, że pracownicy służb mundurowych – jednak
tylko ci, którzy służbę rozpoczną od przyszłego roku – przejdą na emeryturę nie
tak jak obecnie po 15 latach służby bez względu na osiągnięty wiek, lecz dopiero
po 25 latach pracy i po osiągnięciu 55. roku życia.
Pojedynek na cytaty
Donald Tusk przekonywał, że bez takiej reformy dzisiaj za kilkadziesiąt lat
Polska i polscy emeryci wpadną w bardzo poważne tarapaty. Oceniał, iż
alternatywą dla podniesienia wieku emerytalnego jest podniesienie podatków lub
składek emerytalnych. – Z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa i codziennego
życia zwykłych ludzi każde z rozwiązań jest dotkliwe. Nasza propozycja jest może
najbardziej ryzykowna politycznie, ale najmniej dotkliwa dla ludzi – powiedział
premier. Donald Tusk przytaczał także fragmenty wypowiedzi prezydenta Lecha
Kaczyńskiego i premiera Jarosława Kaczyńskiego z 2008 r.: "Zgadzam się
generalnie z tym, że w Polsce ludzie przechodzą na emeryturę zbyt wcześnie" –
powiedział prezydent Lech Kaczyński 7 listopada 2008 roku. – Nie zgadzacie się z
tym? – pytał Tusk, zwracając się do posłów PiS. Przytoczył także słowa prezesa
PiS, że obecnie wiek przechodzenia na emeryturę jest zbyt niski.
Być może intelekt Donalda Tuska pozwolił mu na wydedukowanie, że te
wypowiedzi miałyby świadczyć o tym, iż posłowie PiS na czele z Jarosławem
Kaczyńskim powinni – w konsekwencji – być za podwyższeniem wieku emerytalnego
akurat do 67 lat, popierać faktyczne ukrywanie w kampanii wyborczej – przez PO –
dla politycznych korzyści przed wyborcami zamiaru podniesienia wieku
emerytalnego, wspierać prowadzenie debaty o przesunięciu wieku emerytalnego w
sposób i w tempie wskazującym raczej na pogardę rządzących wobec wyborców czy
też być zwolennikami załatwienia podwyższenia wieku emerytalnego wręcz w kilka
tygodni. Na fragmenty wypowiedzi przywołane przez premiera odpowiedział prezes
PiS. – Te cytaty, oczywiście wyrwane z kontekstu, odnoszą się do sytuacji, w
której rzeczywiście zarówno śp. prezydent – skądinąd zdumiewająca rzecz, że
premier Tusk odwołuje się do tego rodzaju autorytetu, przecież jego koledzy w
tej chwili mówią "zadzwonić do niego" [prezes PiS odniósł się do usłyszanego z
sali sejmowej okrzyku, aby zadzwonić do Lecha Kaczyńskiego – red.]. Ten poziom
nieprawdopodobnego grubiaństwa to jest pańska zasługa, jeżeli chodzi o polskie
życie publiczne, tego nieprawdopodobnego wręcz chamstwa, takiego na poziomie
marzeń Adolfa Hitlera o Polakach, o losie Polaków. To jesteście wy (…) – mówił
Kaczyński, wyjaśniając, że przytoczone przez Tuska wypowiedzi dotyczyły przede
wszystkim sytuacji, "w której Polacy przeciętnie przechodzili na emeryturę grubo
poniżej 60. roku życia". – Tak, ja jestem w dalszym ciągu przeciwnikiem takiej
sytuacji, bo to degraduje ludzi, to skraca życie, to nie jest dobre rozwiązanie.
Natomiast czym innym jest przymus pracy także dla ludzi, także dla ludzi
pracujących bardzo ciężko, także dla kobiet do 67. roku życia. Jedno z drugim
nie ma po prostu kompletnie nic wspólnego – mówił Kaczyński. Prezes PiS miał
przygotowane też cytaty z wypowiedziami na temat emerytur polityków Platformy:
Tuska, Rostowskiego czy Komorowskiego. – "W Polsce nie ma potrzeby podnoszenia
wieku emerytalnego. Można stworzyć możliwość wyboru, np. łączenie z wyższą
emeryturą. Nic na siłę" – Bronisław Komorowski, debata przed wyborami, 28
czerwca 2010 r. – przywoływał słowa prezydenta prezes PiS. Po wystąpieniu
Kaczyńskiego na trybunę sejmową wkroczył Janusz Palikot, oświadczając, iż
Kaczyński przyrównał jego ugrupowanie do Adolfa Hitlera. – Ja rozumiem, że
człowiek, który był gotów wysłać własnego brata na śmierć do Smoleńska oraz
zachęcał do stosowania aresztów wydobywczych, jest gotów do każdej podłości –
stwierdził Palikot. Po jego chamskiej wypowiedzi marszałek Sejmu Ewa Kopacz
przerwała obrady na blisko dwie godziny. Koalicjant Tuska w podnoszeniu wieku
emerytalnego doskonale wywiązał się ze swojej roli odwracacza uwagi od spraw
najistotniejszych. Dzięki występowi Palikota Tusk mógł stwierdzić po
głosowaniach, iż "sprawa zmian w emeryturach zmieniła się w pyskówkę między
panami Kaczyńskim a Palikotem" oraz iż "można mówić o niestosownym zachowaniu
nie tylko Kaczyńskiego, ale i Palikota". Przed wystąpieniem Palikota "sprawa
zmian w emeryturach" wcale nie była rozpatrywana bardziej merytorycznie. Na
liczne pytania posłów opozycji premier Tusk nie raczył odpowiedzieć, dając wyraz
lekceważenia nie tylko posłów zadających pytania, ale i przysłuchujących się
obradom Sejmu obywateli, których reforma emerytalna będzie dotyczyć.
Przedłużająca się runda głosowań w Sejmie, a także być może działania
związkowców przed Sejmem, którzy na wieść o przegłosowaniu podwyższenia wieku
emerytalnego zablokowali wszystkie wyjścia z sejmowego budynku, sprawiły, iż
Platforma Obywatelska zdecydowała się przełożyć zaplanowane na wczoraj
posiedzenie Rady Krajowej PO. Związkowcy, którzy postraszyli zwolenników
podniesienia wieku emerytalnego zatrzymaniem ich na terenie Sejmu, blokadę
parlamentu zakończyli około godziny 18.00. W prezencie od protestujących przed
Sejmem premier otrzymał piłki, aby rząd "haratnął sobie w gałę". Marszałek Sejmu
Ewa Kopacz nie zezwoliła reprezentacji związków zawodowych na obecność podczas
głosowań na sejmowej sali obrad. Upominającemu się o obecność związkowców
szefowi klubu PiS Mariuszowi Błaszczakowi odparła, iż decyzję podjęła ze względu
na zapewnienie odpowiednich warunków pracy wysokiej izby.
Artur Kowalski
