Znieważanie bezkarne
Warszawska prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania przeciwko posłowi Januszowi Palikotowi w związku z publicznym znieważeniem przez niego ks. abp. Józefa Michalika. Ruch „Błękitna Polska”, który przed miesiącem zawiadomił prokuraturę o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa, złożył odwołanie od decyzji prokuratorskiej. Jak podkreślają prawnicy, to klasyczny przykład, kiedy w interesie publicznym prokuratura powinna jednak wszcząć postępowanie.
– Jest to klasyczny przykład, kiedy w interesie publicznym prokuratura powinna wszcząć postępowanie. Zadziwiające jest to, że odmawia, zwłaszcza że pan poseł Janusz Palikot zasłynął już niejednokrotnie z nieutemperowanego języka, delikatnie mówiąc – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” mecenas Zbigniew Cichoń, były senator. – Uważam, że takie postępowanie powinno być wszczęte z urzędu przez prokuraturę, mimo że dotyczy generalnie czynu ściganego z oskarżenia prywatno-skargowego. Tutaj mamy do czynienia z sytuacją przeciwko osobie publicznej, bo do takich osób należy ks. abp Józef Michalik, przewodniczący polskiego Episkopatu – wyjaśnia. Podkreśla jednocześnie, że zasadne jest złożenie odwołania w tej sprawie. – Mam nadzieję, że zostanie ono uwzględnione przez prokuraturę – dodaje prawnik.
Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa dotyczące wypowiedzi Janusza Palikota, który w dniu 27 marca w programie „Gość Radia Zet” nazwał ks. abp. Józefa Michalika „chamem”, trafiło do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście. – Prokurator dokonał analizy tego zawiadomienia i stwierdził, iż czyn wyczerpuje znamiona przestępstwa z artykułu 216 paragraf 2 kodeksu karnego, czyli przestępstwa znieważenia za pomocą środków masowego przekazu. Jednak zgodnie z przepisami kodeksu karnego czyn taki jest ścigany z oskarżenia prywatnego, stąd też prokurator odmówił wszczęcia śledztwa w tej sprawie – tłumaczy prokurator Dariusz Ślepokura, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. I dodaje, że w tej sprawie osobie pokrzywdzonej przysługuje prawo wniesienia prywatnego aktu oskarżenia do sądu. To wyjaśnienie nie przekonuje. – Znieważona i zniesławiona została osoba publiczna ciesząca się autorytetem, a słowa kierowane pod adresem ks. abp. Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, naruszają interes społeczny, dlatego prokuratura nie powinna takiej sprawy lekceważyć i kierować ją jedynie na postępowanie prywatno-skargowe – ocenia mecenas Cichoń. – Bardzo możliwe, że prokuratura nie przyjrzała się dokładnie wnioskowi i nie do końca zinterpretowała wagę instytucji Kościoła – komentuje decyzję prokuratury przewodniczący Komitetu „Błękitna Polska” Krzysztof Zagozda. Zaznacza, że podobnie jak przy pierwszym zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa, także w złożonym odwołaniu od decyzji prokuratury powtórzone zostały te same argumenty. Dotyczą one faktu, że rozpowszechniona za pomocą mediów wypowiedź Janusza Palikota nosi wszelkie znamiona świadomej i celowej zniewagi osoby publicznej, reprezentującej Kościół rzymskokatolicki, a więc instytucję cieszącą się olbrzymim autorytetem u zdecydowanej większości Polaków. W odwołaniu podkreślono również, że sformułowanie „cham”, które zostało użyte przez posła Palikota w stosunku do ks. abp. Józefa Michalika, jest obelżywym wyzwiskiem i uchodzi powszechnie za obraźliwe, i jest tak również klasyfikowane przez słowniki języka polskiego. – Zdajemy sobie sprawę z tego, że kodeks karny dopuszcza ściganie przestępstw polegających na znieważeniu z powództwa prywatnego, ale jest wyjątek. W sytuacji, kiedy wymaga tego – i to po raz kolejny podkreśliliśmy w odwołaniu – ważny interes społeczny, prokuratura może podjąć czynności z urzędu. Naszym zdaniem taka okoliczność w tym przypadku zachodzi – mówi Krzysztof Zagozda. Zapowiada, że jeżeli odwołanie nie przyniesie oczekiwanego efektu, rozważone zostanie skierowanie wniosku do prokuratury wyższej rangi. Nie wyklucza także zaapelowania o poparcie tych działań do całej społeczności Kościoła w Polsce. – Już czas najwyższy, aby się zmobilizować i aby ta bierność na takie czyny, którą w dziwny sposób nasza społeczność katolicka prezentuje od dłuższego czasu, tak naprawdę się skończyła. Akty agresji tych, którzy atakują Kościół katolicki, są coraz bardziej nachalne – zaznacza Zagozda.
Małgorzata Bochenek
