Drogi po euro

Brak realizacji kluczowych inwestycji infrastrukturalnych dowodzi, że
ekipa Donalda Tuska nie zdała egzaminu z przygotowań do turnieju Euro 2012 –
uznał Jarosław Kaczyński. Prezes PiS zaapelował o mobilizację. – Nie dajmy
Tuskowi zepsuć Euro – mówił


– Chciałbym zaapelować: Nie dajmy Tuskowi zepsuć Euro! Chcemy, aby to
przedsięwzięcie, trzecia co do wielkości impreza spośród wszystkich, jakie mamy
na świecie, udała się. By Polacy mogli być w lipcu usatysfakcjonowani. Chciałem
zaapelować o wspólny wysiłek w tym kierunku, by to, co w Polsce jest silne i
zdrowe, w tych tygodniach działało wspólnie ku sukcesowi – mówił Jarosław
Kaczyński podczas konferencji zorganizowanej na Węźle Konotopa, mającym połączyć
autostradę A2 z południową obwodnicą Warszawy. Jak podkreślał prezes PiS, rząd
Donalda Tuska "dużo zepsuł, tego nie możemy naprawić, ale mimo wszystko możemy
zrobić bardzo dużo". Namawiając do współpracy, Kaczyński zapewnił, że PiS nie
będzie urządzało protestów, które mogłyby zakłócić przebieg mistrzostw. Jak
przypomniał Jarosław Kaczyński, kiedy w 2007 r. Polska wraz z Ukrainą wywalczyła
organizację Euro 2012, wszyscy sądzili, "że zdołamy przy okazji tej imprezy
doprowadzić Polskę do takiego stanu, iż będzie można powiedzieć, że bardzo
zbliżyliśmy się do Europy, że Polska przestanie być prowincją, że ci, którzy
przyjadą na Euro, zobaczą europejski kraj, z autostradami, z drogami szybkiego
ruchu, z nowoczesnymi liniami kolejowymi. Kraj, w którym jest tak jak na
Zachodzie". – Chcieliśmy deprowincjalizować Polskę, to było zawarte w naszym
programie i byliśmy pewni, że to się uda. Bo to się mogło udać. Ale przyszedł
rząd Donalda Tuska, przyszedł minister Drzewiecki i jego koledzy, przyszedł pan
Kapler, który, można powiedzieć, jest symbolem "zaradności" i wszystko się
zawaliło – mówił prezes PiS. W jego ocenie, rząd Donalda Tuska nie zdał
egzaminu. – Nie ma autostrad, nie ma linii kolejowych, nie ma właściwie niczego,
jeśli chodzi o te urządzenia, które miały służyć na Euro, ale przede wszystkim
później miały służyć Polakom – zaznaczył Kaczyński. Stąd też PiS chce, by na
wspólnym posiedzeniu sejmowych komisji sportu, infrastruktury i spraw
wewnętrznych przedstawione zostały kwestie związane z realizacją przygotowań do
Euro 2012. Prezes PiS zauważył jednak, że w kwestii przygotowań swoje zadania
dobrze wykonali polscy przedsiębiorcy.

Odwołać Witeckiego

Na opóźnienia w inwestycjach drogowych uwagę zwraca również Solidarna Polska,
której posłowie zwrócili się do premiera z wnioskiem o odwołanie Lecha
Witeckiego ze stanowiska dyrektora Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i
Autostrad. Wniosek SP uzasadniła informacjami podanymi przez spółkę PL.2012, z
których wynika, że wartość inwestycji, które miały być gotowe na Euro 2012, a
które na pewno nie będą zrealizowane, wynosi aż 13 mld złotych. – W 2008 r. rząd
ogłosił, że do Euro 2012 przybędzie 900 km autostrad i 2100 km dróg
ekspresowych; obecnie wiadomo, że praktycznie żaden z obiecanych ciągów
komunikacyjnych nie zostanie w całości wybudowany czy zmodernizowany. Minister
transportu przyznał, że autostrady A1 i A4 nie będą nawet przejezdne – podkreśla
SP we wniosku. Zaległości jest więcej, bo mimo zapewnień GDDKiA obecnie pod
dużym znakiem zapytania stoi oddanie do użytku autostrady A2 z Łodzi do
Warszawy, a z listy planowanych inwestycji zniknęła m.in. budowa drogi
ekspresowej nr 5 pomiędzy Poznaniem i Wrocławiem. Jak zauważają posłowie SP,
niepokojące są też informacje, że "aż trzech z czterech wykonawców generalnych
głównych odcinków autostrad jest niemalże w stanie upadłości, a organy ścigania
prowadzą postępowanie w zakresie nieprawidłowości przy wyłanianiu wykonawców
tych kluczowych inwestycji". – W obliczu powyższych faktów Solidarna Polska
uważa za niedopuszczalne, by Lech Witecki dalej odpowiadał za sprawy, z którymi
wyraźnie sobie nie radzi od początku 2008 roku. Infrastruktura drogowa w naszym
kraju jest nieprzygotowana do przyjęcia kibiców z całej Europy, co stanowi
potężny cios wizerunkowy dla Polski – podkreślił Patryk Jaki, rzecznik KP SP.

GDDKiA wniosku nie skomentowała. Z kolei Paweł Graś, rzecznik rządu, mówił,
że Polska jest bardzo dobrze przygotowana do Euro 2012 i zakończonych zostało 80
procent inwestycji infrastrukturalnych, a 20 procent zapewne nie będzie
ukończonych przed turniejem. Graś, pytany o konsekwencje polityczne wobec
ministra transportu Sławomira Nowaka za brak pełnej przejezdności dróg na Euro
2012, zaznaczył jedynie, że minister Nowak po zapoznaniu się z sytuacją
"informował w dość brutalny sposób, które drogi będą przejezdne, a które drogi
na pewno nie będą przejezdne na Euro 2012".

Marcin Austyn

drukuj