Dlaczego czytają „Nasz Dziennik” w Batumi
Z ks. Adamem Ochałem, proboszczem parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Tbilisi, rozmawia Marek Zygmunt.
Pamięta Ksiądz wystąpienie prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi?
– Gruzini widzieli w prezydencie Kaczyńskim jego męstwo. Sam mogę to poświadczyć. Byłem na wiecu w centrum Tbilisi, na którym przemawiał prezydent Kaczyński. Gruzini zawsze będą pamiętać słowa, które wtedy wypowiedział. Słuchałem jego wystąpienia z ogromnym drżeniem, obawami, że on się nie bał tak mówić. Ale to były słowa, które dodały nam wszystkim otuchy i na pewno bardzo pomogły w tym, że Gruzja nie została zajęta przez wojska rosyjskie w 2008 roku. To była wielka pomoc. Prezydent Lech Kaczyński po prostu uratował Gruzję. Za zasługi dla tego państwa otrzymał najwyższe odznaczenie Gruzji – Order św. Jerzego.
Jak Gruzini przyjęli wiadomość o katastrofie pod Smoleńskiem?
– To był ogromny szok, niedowierzanie i smutek. Już 11 kwietnia 2010 r. prezydent Micheil Saakaszwili ogłosił Dzień Żałoby Narodowej i przyznał pośmiertnie Lechowi Kaczyńskiemu tytuł Bohatera Narodowego Gruzji. W swoich wypowiedziach podkreślał, że Lech Kaczyński był najlepszym przyjacielem Gruzji. W tym dniu w naszych kościołach sprawowane były Msze św. w intencji ofiar tej katastrofy. Te modlitwy trwają zresztą nieustannie. Także druga rocznica tej tragicznej katastrofy została w naszych wspólnotach uczczona w szczególny sposób. Saakaszwili od razu zadeklarował chęć uczestnictwa w uroczystościach pogrzebowych. Mimo licznych przeszkód dotarł do Krakowa. Nie przeszkodziła mu w tym nawet chmura wulkanicznego pyłu, przez którą odwołało swój przylot do Polski wielu przywódców innych państw. Leciał z USA przez Portugalię do Włoch, potem Turcji, Bułgarii i Rumunii. Dopiero z tego kraju udało mu się dotrzeć do Krakowa. Nie zdążył na Mszę św., ale dołączył do konduktu pogrzebowego zmierzającego na Wawel. Głównej ulicy dojazdowej na lotnisko w Tbilisi oraz bulwarowi w centrum Batumi nadano imię Marii i Lecha Kaczyńskich. Kiedy Gruzin w rozmowie ze mną zorientuje się, że jestem Polakiem, zaraz mówi: „O, prezydent Kaczyński”. To są trwałe dowody szacunku do polskiej pary prezydenckiej i przyjaźni z naszym Narodem.
Co na temat przyczyn tej tragedii mówi się w Tbilisi?
– Powiem tylko, że Rosja, państwo, na terenie którego doszło do tej tragedii, miało swój udział w odłączeniu się od Gruzji Abchazji i Osetii Południowej. A mieszkający w Gruzji Polacy rzetelne informacje, nie tylko zresztą na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej, ale i wielu innych problemów, czerpią za pośrednictwem internetu z Radia Maryja, Telewizji Trwam i „Naszego Dziennika”, za co jesteśmy szczególnie wdzięczni.
Ilu katolików mieszka w Gruzji?
– Szacuje się, że Kościół katolicki w tym kraju ma od 20 do 40 tys. wiernych. W tej liczbie jest również sporo osób, które nawróciły się pod wpływem postawy naszego umiłowanego Ojca Świętego bł. Jana Pawła II. Posługę duszpasterską pełni wśród nich 20 kapłanów, w tym 9 pochodzących z Polski. W Gruzji działają też dwa zakony męskie – kamilianie w Tbilisi i stygmatyni w Kutaisi, skupiające łącznie 7 zakonników, oraz 6 zgromadzeń żeńskich, w których posługuje 20 sióstr.
Katolicy mogą swobodnie wyznawać swoją wiarę?
– Nie ma żadnego problemu, żeby chodzić do kościoła, brać udział w nabożeństwach. Niedawno Kościołowi katolickiemu w Gruzji nadano osobowość prawną. Ale mimo to mamy do czynienia z trudnościami pojawiającymi się np. wówczas, gdy katolik chce normalnie funkcjonować w życiu społecznym. Nieprawosławni studenci, uczniowie czują w swoich szkołach presję i są dyskryminowani, a na tych, którzy pracują, niejednokrotnie wywierany jest nacisk, aby przeszli na prawosławie. Dialog ekumeniczny jakoś się rozwija na poziomie Episkopatu, nuncjatury i patriarchatu, ale znacznie gorzej jest już na niższych szczeblach. Jako bardzo dobre oceniam natomiast obecnie nasze stosunki z władzami państwowymi.
Dziękuję za rozmowę.
