Zarząd Zakładu Utylizacyjnego w Gdańsku zapowiedział odwołanie od kary Pomorskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska
Zakład Utylizacyjny w Gdańsku ma zapłacić 1 mln zł kary za wydobywanie w sposób niezgodny z prawem odpadów na działce przeznaczonej pod budowę spalarni. Karę nałożył Pomorski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska. Zarząd miejskiej spółki nie zgodził się z decyzją i zapowiedział odwołanie.
Kontrole podjęte po zgłoszeniach dotyczących uciążliwości zapachowych wykazały, że głównym źródłem fetoru są magazynowane odpady. Stwierdzono ponadto, że zakład bez zgody urzędu marszałkowskiego wydobywał z ziemi olbrzymie ilości odpadów i przewoził je z placu budowy spalarni na inną działkę.
Według wyliczeń inspektorów nielegalnie wydobyto blisko 364 tys. ton odpadów. W efekcie Inspektor Ochrony Środowiska nałożył na zakład karę. Radni Prawa i Sprawiedliwości chcą wyjaśnień od władz miasta ws. wykrytych nieprawidłowości.
– Miasto Gdańsk i spółki miejskie, które w ten sposób inwestują na wysypisku odpadków komunalnych, nie powinny wchodzić w spory formalno-prawne. Jeżeli się zdarzy, że jeden ze współfinansujących przyjmie wątpliwości wyrażone przez Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska i wstrzyma fundusze, wówczas miasto staje przed problemem kar dla wykonawcy, który jest związany ze spółką miejską umową o wykonanie dzieła. Pojawia się wiele problemów. Miasto nie powinno podjąć tak ryzykownej działalności. Decyzję podjęto z powodu hipotetycznych oszczędności. W dalszym ciągu będziemy badać sprawę – mówi przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości w Radzie Miasta Gdańsk, Kazimierz Koralewski.
Gdański Zakład Utylizacyjny nie zgadza się z decyzją Inspektora Ochrony Środowiska. Zapewnia, że prace prowadzone są zgodnie z prawem, a decyzja jest błędna, bo opiera się na danych, które ocenia za niezgodne ze stanem faktycznym.
Zakład zapowiedział odwołanie do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska.
RIRM



