[TYLKO U NAS] C. Krysztopa: Spowodowaliśmy sytuację, w której młodzież jest wychowywana przez memy, filmiki na YouTube, Jurka Owsiaka. Konsekwencją tego jest to, co widzimy na ulicach
Myślę, że masowy udział młodzieży w protestach jest dowodem na to, w jaki sposób przegrywamy wojnę kulturową jako konserwatyści. Przez całe lata, nie dostrzegając wpływu na kulturę czy edukację, spowodowaliśmy sytuację, w której młodzież jest wychowywana przez memy, filmiki na YouTube, Jurka Owsiaka. Konsekwencją tego jest to, co widzimy na ulicach – powiedział Cezary Krysztopa, redaktor naczelny portalu Tysol.pl, w rozmowie z TV Trwam.
Cezary Krysztopa odniósł się do przyczyn protestów, które mają miejsce niemalże w całej Polsce.
– Zapalnikiem protestów jest sprawa wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Natomiast teraz one nie dotyczą już, o czym mówią sami organizatorzy i uczestnicy, kwestii aborcji, tylko są formą wyrażenia nagromadzonych przez ostatnie miesiące frustracji z różnych zakresów (…). Hasła czy propozycje programowe, z którymi się spotykamy, sprowadzają się do kilku wulgarnych słów. Myślę, że masowy udział młodzieży w protestach jest dowodem na to, w jaki sposób przegrywamy wojnę kulturową jako konserwatyści. Przez całe lata, nie dostrzegając wpływu na kulturę czy edukację, spowodowaliśmy sytuację, w której młodzież jest wychowywana przez memy, filmiki na YouTube, Jurka Owsiaka. Konsekwencją jest to, co widzimy na ulicach. Obserwujemy sytuację powszechnego formowania młodzieży zgodnie z jedną linią, którą trudno nazwać ideologiczną, bo nie mam pojęcia, czy odwołuje się ona do konkretnych idei, ale wygląda na postawę młodego bolszewika – wskazał rozmówca TV Trwam.
Agresywne działania lewicowych bojówkarzy wywołały reakcję ze strony wiernych.
– Akcja wywołała reakcję. To, co stało się złego, przyczyniło się do dobrego. Wiele osób, które na co dzień zajmują się innymi rzeczami, poszło bronić kościołów, widząc niesymetryczną reakcję policji. Spotkałem takiego człowieka na przykład pod świątynią Opatrzności Bożej w Warszawie. Nie znaliśmy się, ale przegoniliśmy razem jakąś gówniarzerię, która usiłowała powiesić coś na ogrodzeniu. Oprócz ludzi, którzy stanęli w obronie kościołów, jest cała masa osób jednoczących się (nie na ulicy, bo mamy sytuację epidemiczną) i działających w internecie. Jeżeli wolno lewackim bojówkarzom niszczyć kościoły, biegać razem z kolegami i nie stanowi to zagrożenia epidemicznego, bo policja opierając się na prawie epidemicznym, ich nie łapie; jeżeli budujemy sytuację, w której im wolno, to ja oczekuję, że również będzie wolno nam w okresie Marszu Niepodległości spokojnie przejść – powiedział Cezary Krysztopa.
Dziennikarz odniósł się do nieopublikowania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października w sprawie tzw. aborcji eugenicznej.
– W tym, co się dzieje, widać, że chcą zakombinować. Termin publikacji wyroku minął, a nie został on opublikowany. W sensie politycznym, instytucjonalnym bardzo mocno uderza to w Trybunał Konstytucyjny i w zaufanie do niego, bo jeżeli nie szanują go przedstawiciele władzy wykonawczej, to dlaczego miałby być szanowany przez obywateli. Myślę, że przydałby się głos sędziów TK, którzy powinni zauważyć tę sytuację i odnieść się do niej. Jeżeli tej władzy udało się z takim trudem wyrwać TK z pazurów nadzwyczajnej kasty, to dosyć łatwo deprecjonuje to ten sam Trybunał Konstytucyjny. To nie jest dobra sytuacja – stwierdził satyryk.
Do tego przesunięcie obrad Sejmu może wskazywać na to, że dano sobie czas na to, co teraz z tym wyrokiem zrobić i jaką formę przyjąć – kontynuował.
– Jeżeli chodzi o decyzję prezydenta Andrzeja Dudy, to wydaje mi się to kwestią złożoną. To ruch, który zaistniał w bardzo trudnej sytuacji. Ja rozumiem logikę polityczną tego, co prezydent chciał zrobić, że chciał obniżyć emocje i poszukać rozwiązania, które mieści się w wyroku Trybunału Konstytucyjnego, ale otwiera furtkę dla wad letalnych. Problem jest taki, że chyba jednak się w tym wyroku nie mieści, więc jeżeli ten wyrok miałby być utrzymany, to ta propozycja może być z nim niezgodna. W związku z tym traktuję ruch pana prezydenta jako wejście do dyskusji i jest dla mnie zrozumiałym, że ostateczny kształt ustawy zostanie zapewne przedyskutowany w Sejmie – mówił Cezary Krysztopa.
Dziennikarz zwrócił uwagę na możliwy zagraniczny udział w polskich protestach.
– Już przy pierwszej fali epidemii publikowaliśmy różnego rodzaju przesłanki, mogące wskazywać na to, że ktoś bardzo mocno pod tym kotłem grzeje. Publikowaliśmy informację chociażby na temat fałszywej strony RMF-u, która pokazywała absurdalne informacje. Wprowadzały one kompletny chaos w społeczeństwie i duże emocje. Ktoś musiał duże pieniądze wydać na to, żeby taką stronę stworzyć i implementować fake newsy w społeczeństwie. Teraz widzę na różnych forach komentarze proaborcyjne pisane w taki sposób, jakby były przepuszczone przez Google translatora, czyli jakby ktoś je pisał w innym języku, ale przetłumaczył je przez Google translatora i wyglądają one na pisane łamaną polszczyzną. Takich rzeczy może być bardzo dużo (…). Nie jest tak, że nie są tam spontaniczne ruchy, bo pewnie są i mają do tego prawo, ale na pewno ktoś pod tym kotłem podgrzewa. Nie zdziwiłoby mnie to, bo jesteśmy w kluczowym miejscu geopolitycznym i wielu państwom przeszkadza aktywność międzynarodowa Polski – podsumował rozmówca TV Trwam.
Dla @TygodnikLisicki #BabiesLivesMatter #NieStrajkuje #LoveInLove Inspiracja @wojt123456 pic.twitter.com/PEqai9ao78
— Pan Cezary Krysztopa #BabiesLivesMatter (@cezarykrysztopa) November 2, 2020
radiomaryja.pl



