„Z Ojczyzny Jezusa”
Pokój i Dobro!
W piątek 15 maja zakończyła się apostolska wizyta Benedykta XVI w Ziemi Świętej. Przez cały miniony tydzień serca wielu osób biły przyspieszonym rytmem. Organizatorzy czynili wszystko, by zdążyć na czas z przygotowaniem uroczystości papieskich. Chrześcijanie, a zwłaszcza katolicy, z uwagą śledzili transmisje telewizyjne tym samym przygotowując się entuzjastycznie na osobiste spotkanie z Ojcem Świętym. Także muzułmanie i Żydzi z dużym zainteresowaniem wsłuchiwali się w treści przemówień wyczekując potwierdzenia swoich politycznych racji.
Jestem przekonany, że również serce papieża Benedykta biło niecodziennym rytmem. Ojciec Święty wielokrotnie podkreślał wzruszenie jakie odczuwał nawiedzając Miejsca Święte na trasie swojej pielgrzymki. Krótką homilię w czasie nieszporów w bazylice Zwiastowania papież rozpoczął słowami: „Bycie dzisiaj z wami w tym miejscu, gdzie Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami, jest dla mnie wielkim wzruszeniem”. Na pewno papieskie serce biło tętnem ojcowskiej miłości, kiedy wsłuchiwał się w powitalne przemówienia patriarchy łacińskiego Fouada Twala i innych hierarchów lokalnych kościołów, którzy dzielili się radościami i cierpieniami lokalnej wspólnoty chrześcijan. Tylko sam papież wie, co czuło jego serce, kiedy stanął przy płonącym zniczu w sali pamięci ofiar holokaustu w Yad Vashem lub kiedy odwiedził obóz dla uchodźców w al-Aida i uczestniczył w poruszającym spotkaniu z Palestyńczykami przy murze dzielącym Betlejem od Jerozolimy.
Jeszcze za wcześnie na robienie podsumowania papieskiej pielgrzymki do Ziemi Świętej, ponieważ potrzeba więcej czasu, by wyciszyły się emocje, które towarzyszyły nam wszystkim podczas intensywnych dni przygotowań oraz samych spotkań z Benedyktem XVI. Dziś pragnę opowiedzieć trochę o emocjach, czyli o tym pozytywnym przyspieszonym biciu serca, jakie towarzyszyło każdemu uczestnikowi historycznej pielgrzymki Piotra naszych czasów do ziemskiej Ojczyzny Zbawiciela. Dużo można byłoby pisać o samej organizacji papieskiej pielgrzymki i licznych trudnościach związanych z przygotowaniem spotkań z Ojcem Świętem. Wspomnę tylko fakt, że miejsce dla kilku tysięcy wiernych na Mszę świętą w dolinie Cedronu w Jerozolimie, podobnie jak amfiteatralne zbocze na Górze Przepaści w Nazarecie, gdzie uczestniczyło około 50 tysięcy chrześcijan zostały przygotowane w całkowicie dziewiczym terenie w przeciągu zaledwie kilku tygodni. Trzecim miejscem wspólnej eucharystii z Papieżem był plac Żłóbka w Betlejem. Nie wymagał on specjalnego przygotowania, ale administracja miasta przed wizytą Benedykta XVI zleciła prace kosmetyczne zmieniając część brukowej nawierzchni i nadając świeżości otaczającym plac metalowym drzwiom do pamiątkarskich sklepików.
Jakimi emocjami żyło Betlejem i jego mieszkańcy?. W swojej korespondencji ks. Józef Polak, dyrektor polskiej sekcji Radia Watykańskiego, napisał: „Jeszcze w przeddzień późnym wieczorem trudno było uwierzyć, że organizatorzy zdążą ukończyć przygotowania. Przed Betlejemskim Centrum Pokoju montowano wręcz podstawowe elementy ołtarza”. W nocy stanęła jednak prosta struktura ołtarzowa, której tło stanowił surowy fronton budynku z angielskim i arabskim napisem informującym, że jest to Betlejemskie Centrum Pokoju. Budynek wybudowany na miejscu byłego posterunku okupacyjnej armii izraelskiej przyozdobiono jedynie palestyńskimi i watykańskimi flagami. Nawet jeśli nie było to w pełni zamierzone, w kontekście papieskiej liturgii zwracało uwagę, że pokój zaczyna się budować nie od pięknych zewnętrznych fasad, ale od ludzkich serc, gdyż jego podstawą jest przemiana moralna człowieka. W prostocie papieskiego ołtarza można też odczytać przesłanie pokory, jakiej doświadczył Syn Boży w swoim narodzeniu w prostej pasterskiej grocie.
Wystrój ołtarza w swojej prostocie był jednak dostojny i pełen symboliki. Mensa ołtarzowa opierała się na ośmiu kamiennych kolumienkach wykonanych przez lokalnych kamieniarzy. Na ołtarzu stał prawie metrowej wysokości krzyż wykonany z drzewa oliwnego, artystycznie ozdobiony masą perłową. Na podstawie krzyża była przedstawiona scena Bożego Narodzenia oraz umieszczony fragment skały z betlejemskiej Groty. Wystrój ołtarza, według wskazań mistrza ceremonii papieskich, uzupełniało siedem świec. Oryginalne świeczniki z masy perłowej były dziełem salezjańskiej pracowni artystycznej, gdzie oprócz palestyńskich rzemieślników najwięcej pracy i serca włożyła Jagoda Suwińska, wolontariuszka z Polski, która pracowała nawet nocami, żeby zdążyć z realizacją tego projektu przed papieską Eucharystią.
Podczas „wielkanocnej pasterki” z Benedyktem XVI atmosfera na placu Żłóbka w Betlejem była serdeczna, radosna i pełna entuzjazmu. Palestyńskie służby bezpieczeństwa pilnowały porządku, ale nie było terroru przesadnej ochrony jaki panował na celebracjach w Izraelu. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że po zakończeniu Mszy świętej wierni dosłownie wtargnęli na papieski ołtarz i rozebrali na pamiątkę wszystkie kwiaty z dekoracji ołtarza. Tylko dzięki szybkiej interwencji naszych braci zakrystianów i kleryków wróciły do klasztoru krzyż, świeczniki ze świecami oraz obrusy ołtarzowe.
Naszej wspólnocie franciszkańskiej pracującej przy bazylice Narodzenia oprócz wspólnej Eucharystii z Namiestnikiem Chrystusowym dane było przeżyć jeszcze dwa bardzo emocjonujące momenty. Pierwszym z nich był wspólny obiad z papieżem w jadalni Domu Pielgrzyma – Casa Nova. O. Seweryn Lubecki, jako dyrektor i gospodarz, miał zaszczyt towarzyszyć Ojcu Świętemu nie tylko w drodze do jadalni, ale również do specjalnego apartamentu, gdzie Benedykt XVI odpoczywał po obiedzie. Drugim momentem było spotkanie franciszkańskiej wspólnoty i wspólne zdjęcie z papieżem w kościele św. Katarzyny. Parę minut po godz. 15.30 Ojciec Święty wyszedł z Casa Nova na dziedziniec św. Hieronima. Najpierw pozdrowił pracowników Domu Pielgrzyma a następnie skierował się do naszej świątyni, gdzie osobiście, z mocno bijącym sercem, powitałem papieża i podprowadziłem do rzeźby autorstwa Czesława Dźwigaja przedstawiającej powołanie Dawida na króla. W kilku zdaniach opowiedziałem Ojcu Świętemu o znaczeniu tego dzieła oraz podkreśliłem, że będzie to jednocześnie pamiątka jego pielgrzymki do Betlejem.
Z kościoła św. Katarzyny Benedykt XVI udał się na prywatną wizytę do Groty Narodzenia. Po przywitaniu z biskupem prawosławnym i przełożonym ormiańskim papież uklęknął na klęczniku przed gwiazdą wskazującą miejsce narodzin Zbawiciela i zatopił się w kilkuminutowej modlitwie. Następnie zszedł do części należącej do franciszkanów i stanął przed żłóbkiem, gdzie znajdowała się figurka Dzieciątka Jezus. Po chwili adoracji podszedłem do Ojca Świętego i powiedziałem mu, że obrazy dekorujące tę część groty są dziełem niemieckich malarzy z drugiej połowy XIX wieku. Na twarzy Benedykta XVI pojawił się uśmiech zadowolenia. Towarzysząc Benedyktowi XVI do „papamobile” wskazałem mu również jubileuszowe drzwi, na których papież od razu rozpoznał sylwetkę sługi Bożego Jana Pawła II.
Zakończona pielgrzymka była czasem siania ziarna Bożej prawdy na niwie ludzkich serc. Na żniwa trzeba cierpliwie czekać. Nie ustawajmy w modlitwie o obfite owoce tej pielgrzymki. Niech w rodzinach i całej społeczności Bliskiego Wschodu zapanuje ewangeliczny duch pojednania, pokoju i prawdziwej miłości.
jk
