Homilia wygłoszona podczas Mszy św. w XVII rocznicę powstania Radia Maryja


Pobierz Pobierz

Ekscelencjo Najczcigodniejszy ks. bp. Andrzeju pasterzu świętego Kościoła Toruńskiego.

Ekscelencje najczcigodniejsi księża biskupi, czcigodni ojcowie z ks. Tadeuszem, drodzy bracia moi prezbiterzy. Wszyscy drodzy siostry i bracia.

Ani Bóg, ani człowiek nie wymyślili czegoś radośniejszego i bardzie potrzebnego Bożemu i ludzkiemu sercu niż obecność. Człowiek potrzebuje obecności a także Bóg na nią czeka. Człowiek ją daje i Bóg człowieka obdarowuje swoją obecnością. Kiedy jest nam dobrze obecność przyjazna obecność intensyfikuje radość. Kiedy cierpimy obecność przyjaciół łagodzi ból stanowiąc bardzo realną pomoc.

Właśnie dzisiaj jesteśmy razem zjednoczeni w dziękczynieniu i radości. Widzowie, słuchacze i sympatycy tego niezwykłego zjawiska, które powstałe już kilkanaście lat temu nosi imię Bożej Matki. Ciesząc się jej wysoką protekcją dziękujemy Bogu razem z Matką Jezusa za Radio Maryja, Telewizję Trwam, uczelnię przygotowującą młodych chrześcijan do udziału w życiu społecznym, polityce, kulturze, mediach. Chrześcijan, którzy swojej religii nie zostawią na klamkach drzwi pomieszczeń do których wchodzą. Choćby to były drzwi parlamentu, rządu, szpitali, uczelni, szkół, redakcji radia czy telewizji. Tacy chrześcijanie powiedziałbym normalni chrześcijanie, potrzebni są i Polsce i naszemu kontynentowi. Potrzebni są człowiekowi, Kościołowi, instytucją świeckim. Ludzie prawdziwie wolni, bezkompromisowi, świadomi swej wiary. Świadkowie Ewangelii wolni.

Niedawno Ojciec św. Benedykt XVI wyjaśnił w jednym ze swoich przemówień bardzo krótko, ale niesłychanie trafnie co to jest być wolnym będąc świadomym swej wiary chrześcijaninem. Wolność- mówił papież- to nie jest możliwość robienia wszystkiego co w danym momencie przychodzi do głowy. Wolność jest o wiele trudniejsza bo znaczy upodobnienie się do Jezusa Chrystusa. To jest istota wolności. Tak jak ją rozumiał sam Chrystus. Bezkompromisowi, Chrześcijanie nie ulegający wewnętrznej cenzurze, politycznej poprawności. Spokojnie i z miłością głoszący prawdę jak ważne jest to dodanie- głoszący prawdę z miłością.

Jeden z autorów, jeden z wielkich współczesnych teologów zwraca uwagę, że także i prawdę człowiek może skierować przeciw drugiemu człowiekowi. Przeciw człowiekowi. Nie da się tylko skierować miłości dlatego tak ważne jest podporządkowanie głoszonej prawdy właśnie miłości.

Świadomi swej wiary, świadomie wyznający wiarę tzn. znający historię i kultury związaną z wyznawaną religią. Trudno uznać za świadomego Chrześcijanina kogoś kto nawet nie umie dobrze i poprawnie wymienić osób Trójcy Świętej. Nie połowiczni Chrześcijanie jakby kulący z przestrachem pod siebie ogony. Bardziej przejęci tym co powiedzą o nich media politycy, dzienniki najróżniejszej maści czy rozmaici postępowcy niż tym czego chce Bóg.

Dzisiejszy dzień, to nasze zatrzymanie przy ołtarzu Jezusa to bardzo dobra okazja żeby Bogu dziękować za tę wspólnotę jaką jesteśmy. By prosić o jego błogosławieństwo ale także pamiętać o ludziach, którzy kiedyś zaczynali działalność Radia Maryja, telewizji Trwam, Wyższą Szkołę Kultury Medialnej, którzy te instytucje jak słusznie przypomniał nam ksiądz biskup wprowadzając nas dzisiaj do tej liturgii, pozostające świadomie i wiernie w służbie Kościołowi.

Trudno, w ramach tego dziękczynienia, nie wymienić Ojca Dyrektora Tadeusza Rydzyka. Domaga się bowiem tego sprawiedliwość i podawana w miłości prawda. Nie było by tych narzędzi ewangelizacji gdyby nie Ojca wyobraźnia, zdecydowanie i odwaga. W swojej pracy nie jest Ojciec sam. Dziesiątki, setki, tysiące, miliony zapewne ludzkich serc wdzięcznych za modlitwę, katechezę, naukę społeczną kościoła przekazywane przez fale radiowe i telewizyjne anteny. Te serca są dzisiaj z Ojcem. Bogu polecają Ojca trud i w tym trudzie Ojca wspierają.

Jaki jest ten trud? Dziś św. Mateusz opowiedział nam o Jezusowej wędrówce przez miasta i wsie Palestyny. A o nauczaniu w Synagodze, głoszeniu Ewangelii Królestwa o leczeniu ludzkich chorób i słabości. Miły sercu jest ten obraz. Stanowił natchnienie wielu tych, którzy życie Jezusa próbowali utrwalić w postaci obrazów czy o nim pisali. Ale o wiele ważniejsze jest to, że Mateusz, św. Mateusz zwraca nam uwagę na to, że zadanie swoje, zadanie głoszenia Ewangelii Jezus powierza ludziom. Komu? Nam. Siostry i bracia uczniom. Swojemu Kościołowi. Dziś mówią coraz głośniej nie Kościołowi. Na tym sprzeciwie próbuje zrobić karierę. Wywołują w sercach innych Chrześcijan: zdumienie, konsternację czasem niepewność. Powtarzamy sobie w rozmowach: w sklepie, w szpitalu, w środkach transportu każdą plotkę. Każdą złą opinię, niedobrą informację, każdą złośliwość na temat Kościoła. pozwalamy nawet sobie wmówić, że bez Kościoła nie tylko można żyć ale i pozostać człowiekiem wierzącym i uważać siebie za Chrześcijanina bo przecież jak to lubiono- i robi się to do dzisiaj- podkreślać w jednym z sąsiednich krajów: Kościół to my. My jesteśmy Kościołem. Naprawdę? Jak to jest siostry i bracia? Czy nie zapomnieliśmy wypowiadając to zdanie, czy nie zapomnieliśmy o czymś bardzo ważnym? Albo raczej o kimś bardzo ważnym? On jest głową ciała czyli Kościoła.

Przeczytajmy List do Kolosan św. Pawła, jego pierwszy rozdział. List pisany ok. 60 roku przez Apostoła Narodów. Tym bliżej jestem Kościoła im bliżej jestem Chrystusa. Tym bardziej przekonująco świadczę o Kościele, im więcej jest we mnie Chrystusa.

Realizm podpowiada mam czasem: przecież nie umiem utożsamić się z Jezusem. Jestem za słaby, grzeszny. Nie mam zbyt silnej woli, ulegam wszystkim grzechom głównym. To prawda- mówi św. Augustyn. Codziennie zanosimy prośbę: odpuść nam nasze winy. Bo codziennie potrzebujemy przebaczenia. I właśnie nie potępiam kogoś drugiego, kogoś innego- bo sam nie chcę być potępiony. Zanim wzniosę oskarżycielski palec przeciw komukolwiek muszę pamiętać, że tak mi odpuszczą jak ja nauczyłem się odpuszczać.

Umiłowany Apostoł Jezusa podpowiada, że oskarżanie innych ma coś diabelskiego, bo to szatan dniem i nocą oskarża przed Bogiem braci naszych. Oskarżanie innych ma w sobie coś diabelskiego, jest stawaniem po stronie złego ducha.

Kościół wspólnota wierzących zjednoczonych z Jezusem to jest mój duchowy dom. On jest grzeszny bo także mnie z moim grzechem przyjmuje, podtrzymuje, rozumie. Ale jest święty bo jego świętością jest świętość Jezusa a nie moja. To Jezus pozwala mi, pomaga mi do swojej świętości codziennie zbliżać.

Dziękujemy dziś Bogu za Kościół. Za tych, którzy świadomie wybierają w min drogę prowadzoną ku świętości. Grzechy Kościoła będą nam wypominać nieustannie, będą wspominali takie czy inne odległe w czasie ale gdzieś zatrzymane w nienawistnych ludzkich sercach wydarzenia czy fakty. Owszem, że człowiek wnosi grzech do tej wspólnoty jaką jest Kościół. Ale nie zależnie od tego człowiek powinien go kochać. Pozostaje przecież Kościół matką swoich dzieci. Jeśli ktoś z was ma matkę- mówił Jan Paweł I poprzednik naszego wielkiego rodaka na Stolicy Piotrowej. Jeśli ktoś ma matkę i ta matka stanie się przez przypadek kimś chorym, doświadczonym cierpieniem swoim, słabością, bólem. Czy przestanie ją wtedy kochać? Czy jest raczej przeciwnie będzie wynagradzał jej ból, jej słabość, jej cierpienie jeszcze większą miłością, wrażliwością i ciepłem? Kościół to jest matka swoich dzieci.

Jeszcze jeden promień światła rzuca na dzisiejszy dzień Boży Robotnik. Św. Mikołaj biskup Miry, małego miasta leżącego w Turcji. W prawdzie żył na przełomie III/ IV wieku. Ale był jednym z tych uczniów Pana którzy darmo dotrzymawszy darmo dawali bogactwo Ewangelii innym. Jaka szkoda- myślę o tym często akurat w okresie adwentowo- bożonarodzeniowym- jaka szkoda, że z tego dobrego, wrażliwego, wodzącego potrzeby innych człowieka, że zrobiono z niego tych współczesnych Mikołajów. Brodatych, czasami zapijaczonych, często byle jak grających swoją rolę, często nieźle opłacanych, że zrobiono z niego karykaturę dobrego biskupa z Miry. Większość współczesnych Mikołajów pewnie nawet nie wie kim był ich pierwowzór. Kiedy żył, co robił nie ma też pojęcia. Dlaczego Kościół zachował o nim pamięć prawie te 1600 lat? Przy prastarej świątyni, przy której były relikwie św. Mikołaja w Myrze, w Turcji właśnie słychać dzisiaj wszystkie języki świata. Pielgrzymi przyjeżdżają, modlą się, dotykają w zadumie kamieni i myślą: może to była jego katedra? Wszak najstarsze je fragmenty pochodzą właśnie z IV wieku. A przed kościołem, ruinami tego kościoła stoi pomnik. Duży pomnik świętego, do którego tuli się trójka dzieci. Podsłuchałem matkę, która swojemu małemu synkowi 6, 7 letniemu tłumaczyła: patrz jak te dzieci tulą się do św. Mikołaja. Ale zwróć uwagę w środku między dziećmi jest wolna przestrzeń, jest miejsce żeby przypomnieć, że możesz je zająć ty, mogę je zając ja, może je zająć każdy człowiek. To jest miejsce dla każdego, kto chce innym czynić dobrze. To jest nauka św. Mikołaja dla nas. To jest jeden z tych przykładnych pasterzy. Pasterzy owczarni Jezusowej, którzy przez Jezusa zostali powołani do pracy w wolności, wierności, odwadze. W integralnym przekazywaniu Jezusowej Ewangelii- nie jest to dzisiaj nam potrzebne?

Na nasz kontynent przyniósł Ewangelię zakładając najstarszą europejską parafię w Filipii św. Paweł. Dzisiaj nasz kontynent tak jakby się od Jezusa chciał odwrócić. Walczyć Europa zaczyna z niedzielą. Już nie bardzo wiadomo czy nie za długo nie przestanie to być wolny dzień na naszym kontynencie. Walczy z symbolami chrześcijaństwa profanując Krzyże i to wszystko co święte jest dla uczniów Jezusa. Walczy z życiem, walczy z małżeństwem, walczy z rodziną. Walczy z uczniami Jezusa skazując ich na margines społecznego życia. Czy nie jest potrzebny Europie Kościół Jezusa?

Razem ze słuchaczami i z widzami, którzy łączą się nami za pośrednictwem Radia Maryja i telewizji Trwam dziękujmy dzisiaj naszemu Panu za to, że go znamy, że jesteśmy w Jego Kościele, że jesteśmy Jego Kościołem. Za robotników Kościoła, którym Pan zlecił troskę za swoje żniwo. Dziękujmy za katolickie środki przekazu. Szerzące na Polskiej i nie tylko ziemi Chrystusową Ewangelię. Jak wyglądał by świat gdyby nie było na min Ewangelii Jezusa? To dzięki tej pracy wiele ludzi odnalazło w Chrystusie swojego Pana i Zbawiciela.

Niech ta Eucharystia, w której uczestniczymy pozwoli nam jeszcze bardziej go nam ukochać. I jeszcze bardziej przekonująco o nim świadczyć.

drukuj