fot. PAP/EPA

Spór wokół budowy Nord Stream II

Rosja zapewnia, że pomimo amerykańskich sankcji gazociąg Nord Stream II zostanie ukończony. Do dokończenia budowy magistrali wykorzysta własny statek.

Do zakończenia budowy gazociągu Nord Stream II potrzeba jeszcze 120 kilometrów rur. Prace opóźnią nałożone przez prezydenta USA Donalda Trumpa sankcje wymierzonych w zachodnie firmy budujące gazociąg. Prace już zawiesiła szwajcarska firma Allseas. Rosja ma jednak plan B.

– Nord Stream II zostanie ukończony z niewielkim opóźnieniem – powiedział w wywiadzie dla rosyjskiego dziennika „Kommiersant” prezydent Rosji Władimir Putin.

Prace mają się przeciągnąć minimum do końca 2020 roku. Rosja chce do tego wykorzystać własne statki do kładzenia rur.

W całej sprawie dość zaskakująca jest reakcja na amerykańskie sankcje.

– Sprzeciwiamy się sankcjom eksterytorialnym – wskazała kanclerz Niemiec Angela Merkel.

W podobnym tonie, jak niemiecka kanclerz Angela Merkel, wypowiadają się też niemieccy analitycy.

– Te sankcje są niezgodne z prawem, ponieważ mają charakter eksterytorialny, grożą ludziom i firmom niemającym siedziby w Stanach Zjednoczonych, niebędącym własnością obywateli Stanów Zjednoczonych. Moim zdaniem jest to pewien rodzaj agresywnego działania – podkreślił dr Siegfried Fischer.

Amerykańskie sankcje, podobnie jak niemiecki rząd i przedstawiciele biznesu, skrytykowała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

– Nord Stream II co prawda ma częściowo wymiar polityczny, ale Unia Europejska sprzeciwia się wszelkim sankcjom na europejskie firmy, które działają zgodnie z prawem – mówiła w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika „Der Spiegel” Ursula Von der Leyen.

Stanowisko Polski w tej sprawie jest niezmienne.

– Gazociąg Nord Stream II nigdy nie był przedsięwzięciem ani europejskim, ani unijnym; pozostaje narzędziem realizowania rosyjskiej polityki gospodarczej i – potencjalnie – także militarnej – oświadczył wiceszef polskiej dyplomacji Paweł Jabłoński.

Nord Stream II to poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

– Niemcy i Francuzi nie spodziewali się tak ostrej reakcji USA – wskazał politolog i historyk prof. Mieczysław Ryba.

To duży cios przede wszystkim dla Niemców, których gospodarka żyje z kooperacji i ogromnego eksportu. A sankcje mogą się rozszerzyć – zaznaczył prof. Mieczysław Ryba. Współpraca rosyjsko-niemiecka stanowi bowiem zagrożenie dla interesów USA.

– Jeśli coś realnie bije w interesy amerykańskie, redukuje ich pozycję w Eurazji, uniemożliwia rozwinięcie eksportu gazu do krajów europejskich, to Amerykanie są w stanie czynić twarde kroki dla własnych interesów, co stwarza pewną perspektywę dla naszych interesów i ich zrealizowania w relacjach z Amerykanami i wygrania pewnych spraw dla siebie na konflikcie amerykańsko-niemiecko-francuskim – dodał politolog.

Niemiecko-rosyjską inwestycję bardzo mocno krytykuje Ukraina. Szef ukraińskiej dyplomacji Wadim Pristajko ostrzega Niemcy przed nadmiernym uzależnieniem od Rosji. Ukraiński polityk mówi wprost o naiwności Berlina. Bo choć Niemcy budują gazociąg z Rosją, to gaz nim dostarczany będzie należał do Rosji, której działania są wciąż nieprzewidywalne.

TV Trwam News

drukuj