USA: Brat ofiary przytulił zabójczynię – piękne świadectwo chrześcijaństwa

Wzruszająca scena miała miejsce w środę w sądzie w Teksasie. Brat ofiary zabójstwa przebaczył sprawczyni. Sędzia Kemp – po paru słowach zamienionych z rodziną ofiary – podeszła do podsądnej, którą właśnie skazała i podarowała jej Biblię.

Botham Jean miał niespełna 27 lat. Był księgowym. Pochodził z karaibskiej wyspy St. Lucia. Lubił rugby, śpiewał w chórze, był praktykującym chrześcijaninem. Siedział w swoim mieszkaniu w Teksasie, oglądał telewizję i zajadał lody, gdy weszła do niego 30-letnia jasnowłosa Amber Guyger. Dobyła broni. Jeden z dwóch strzałów okazał się śmiertelny. Okazało się, że wracająca w nocy po służbie policjantka z Dallas – w dodatku zaaferowana rozmową z kimś, z kim miała romans – pomyliła mieszkania. Weszła przez uchylone drzwi do mieszkania piętro wyżej. Myślała, że wchodzi do swego domu, a zastany w nim czarnoskóry mężczyzna to włamywacz. Zeznała, że wołała do niego, żeby pokazał ręce, ale on zbliżał się w taki sposób, że nie było ich widać. Zawołała więc: „hej, hej, hej” i… strzeliła.

Sąd skazał ją na 10 lat więzienia z prawem ubiegania się o złagodzenie kary po odsiedzeniu 5 lat.

Wtedy zdarzyło się coś niecodziennego. Brat Bothama, Brandt Jean zwrócił się do skazanej ze słowami przebaczenia.

– Wybaczam ci. I wiem, że jeśli poprosisz Boga, On ci wybaczy. Kocham cię jak wszystkich innych. Nie zamierzam życzyć ci, żebyś umarła i zgniła jak mój brat, ale osobiście życzę się wszystkiego najlepszego. Nie chciałem tego powiedzieć w obecności mojej rodziny czy kogokolwiek innego, ale nie chcę nawet, żebyś poszła do więzienia. Chce dla ciebie wszystkiego, co najlepsze, bo wiem, że dokładnie tego chciałby Botham…, a najlepszym byłoby, gdybyś oddała swoje życie Chrystusowi – dodał.

Następnie zwrócił się do sędzi:

„Nie wiem, czy to możliwe, ale proszę: czy mógłbym ją przytulić? Proszę…”.

Ku zdumieniu obecnych, sędzia Tammy Kemp wyraziła zgodę, a po chwili zabójczyni utonęła w objęciach brata swej ofiary.

Nie mniej zaskakujące jest to, co stało się potem. Sędzia Kemp – po paru słowach zamienionych z rodziną ofiary – podeszła do podsądnej, którą właśnie skazała i podarowała jej Biblię.

Otworzyła ją na szesnastym wersie trzeciego rozdziału Ewangelii według św. Jana: („Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.”)

– Od tego miejsca zaczniesz (czytać) – dodała sędzia i przytuliła skazaną.

Czy coś takiego mogłoby się stać w polskim sądzie?

Istotny jest też kontekst tych wydarzeń. Zabójczynią była biała policjantka, która kilka miesięcy przed tamtą tragiczna nocą – w kontekście swej policyjnej służby podczas obchodów Dnia Martina Luthera Kinga – wysłała rasistowskie esemesy. Zaś jej ofiarą był czarnoskóry mężczyzna. Dlatego sprawa miała wymiar polityczny. W dniu wydania orzeczenia przed sądem odbywała się demonstracja. Jej uczestnicy na wieść o relatywnie łagodnym wyroku sędzi Kemp (też czarnoskórej) wznosili hasło: „nie ma sprawiedliwości, nie ma pokoju”.

Gosc.pl/NPR/THE GUARDIAN/CNN

drukuj