Ataki na chrześcijan w Afryce
Dramat rozegrał się wczoraj w kościołach w Kenii i Nigerii podczas Mszy
Świętych. Co najmniej jedna osoba zginęła, a 10 zostało rannych wskutek wybuchu
granatu w kościele w stolicy Kenii, Nairobi. – Według naszych informacji jedna z
osób w trakcie Mszy św. rzuciła granatem ręcznym, a następnie uciekła z kościoła
– mówi rzecznik kenijskiej policji. Atak został przeprowadzony w kościele
położonym w robotniczej części Nairobi. Jak dotąd nikt nie przyznał się do
zamachu. Władze wystosowały komunikat o zachowanie ostrożności i unikanie
większych skupisk ludzkich.
Wczorajszy atak był kolejnym już w Kenii od października ubiegłego roku, gdy
kraj ten wysłał swe wojska do Somalii w poszukiwaniu bojowników ruchu Al-Szabab,
oskarżanego przez władze w Nairobi o porwanie w Kenii europejskich działaczek
organizacji humanitarnych. W odpowiedzi Al-Szabab ogłosił, że "Kenia pogwałciła
prawa terytorialne Somalii, wkraczając na jej świętą ziemię", i wezwał
"wszystkich Somalijczyków, by zjednoczyli się przeciwko żądnemu krwi wrogowi".
Od tego czasu w Kenii dochodzi do częstych ataków na kościoły chrześcijańskie i
większe skupiska ludzkie. Ostatni z nich został przeprowadzony na początku
miesiąca w Mtwapie. Wówczas nieznani sprawcy obrzucili granatami grupę wyznawców
Chrystusa, którzy po zakończonym nabożeństwie rozchodzili się do domów. Do
najkrwawszego zamachu doszło w marcu na dworcu autobusowym w Nairobi. Zginęło
wówczas 9 osób, a ponad 60 zostało rannych.
Atak na studentów
Z kolei w Nigerii co najmniej 20 osób zginęło, a kilkadziesiąt zostało
rannych w ataku, do którego doszło wczoraj rano w kampusie uniwersytetu Bayero w
Kano, na północy kraju. Jak informuje telewizja BBC, studenci zostali
zaatakowani przez kilku uzbrojonych mężczyzn podczas porannego nabożeństwa
odbywającego się w jednej z sal wykładowych. Rzecznik kenijskiej armii Ikedichi
Iweha zaznaczył, że napastnicy użyli nie tylko broni palnej, ale odpalili także
ładunki wybuchowe. Jego słowa potwierdzają świadkowie mówiący o strzelaninie i
odgłosach eksplozji. – Przez ponad 30 minut słychać było serie wybuchów i
strzały na terenie starego kampusu wokół bloków akademickich – relacjonuje w
rozmowie z Agencją Reutera wykładowca historii na uniwersytecie Bayero Mohammed
Sulejman. Iweha zapewnił jednak, że po kilkudziesięciu minutach jego ludziom
udało się odeprzeć napastników i otoczyć cały teren. Obecny na miejscu
korespondent współpracujący z BBC poinformował, że widział sześć ciał w pobliżu
miejsca, gdzie odprawiano Mszę św., a kilkanaście kolejnych za budynkami
uniwersyteckimi. Jak jednak dodał, nie mógł się tam zbliżyć, aby je dokładnie
policzyć, gdyż trwała jeszcze wymiana ognia.
Na razie nie wiadomo, kto mógł przygotować atak, podejrzenie pada na grupę
islamskich ekstremistów Boko Haram (co w języku plemienia Hausa oznacza:
"Zachodnie wykształcenie to profanacja"). Ta założona w 2002 r. organizacja
terrorystyczna dokonała już wielu podobnych zamachów na kościoły i inne obiekty
związane z chrześcijaństwem, zabijając setki osób. Tylko w styczniowym ataku w
Kano zginęło – jak informuje telewizja BBC – około 180 osób, a kilkadziesiąt
innych w zmasowanych atakach przeprowadzonych w dniu Bożego Narodzenia. Z
informacji posiadanych przez organizację Pomoc Kościołowi w Potrzebie wynika, że
z ręki islamskich ekstremistów Boko Haram w tym roku zginęło około 650
chrześcijan. Boko Haram atakuje też obiekty ONZ i budynki władz państwowych,
domagając się wprowadzenia islamskiego prawa szariatu w całym kraju, również na
terenach zamieszkałych przez chrześcijan.
Marta Ziarnik
