W co gra prokuratura?

W opisie tła politycznego poprzedzającego katastrofę smoleńską mieści się
haniebna historia z przygotowywaniem dwóch niezależnych od siebie uroczystości
państwowych w Katyniu: 7 i 10 kwietnia 2010 roku, w 70. rocznicę sowieckiego
mordu na polskich oficerach.

Uroczystościom premierów Donalda Tuska i Władimira Putina nadano najwyższe,
międzynarodowe znaczenie, a tym z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego
poślednią oprawę, co skutkowało wieloma poważnymi zaniedbaniami, których
konsekwencje bada podobno nadal polska prokuratura. Do szerokiego tła
poprzedzającego tragedię smoleńską zaliczyłbym także niezwykle brzemienną dla
sposobu, w jaki prowadzone jest śledztwo smoleńskie, decyzję rozdzielenia urzędu
prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości, co nastąpiło ostatecznie 31
marca 2010 roku, kilkanaście dni przed tragedią w Smoleńsku. Wskutek tej reformy
Platformy Obywatelskiej rząd Donalda Tuska przestał być instytucją bezpośrednio
odpowiedzialną za los śledztwa, adresatem setek żądań i protestów, a prokuratura
utraciła możliwości wspomagania jej działań przez państwo, szczególnie w sferze
prawa międzynarodowego. Polska prokuratura upodobniła się literalnie do
prokuratury w Rosji, która jednak w rzeczywistości pozostaje częścią władzy
państwowej. Polska prokuratura de iure i de facto została pozostawiona sama
sobie, ale kiedy ujawnia swoją kompletną bezradność w sprawie odzyskania dowodów
rzeczowych śledztwa, tworzy wrażenie, że nie do końca jednak pozostaje
niezależna.

Dlatego polscy prawnicy w specjalnym apelu ("Nasz Dziennik" z 10.04.2012 r.)
domagają się od prokuratora generalnego bardziej aktywnego działania w sprawie
zwrotu do Polski dowodów rzeczowych, w tym wraku samolotu. Przy okazji wychodzi
na jaw podejrzane w sensie prawnym i nieznane opinii publicznej memorandum
zawierające zgodę ministra Jerzego Millera na dysponowanie przez Rosjan dowodami
rzeczowymi aż do zakończenia ich śledztwa. Mamy więc ewidentny przykład
ingerencji rządu w tok postępowania dowodowego polskiej prokuratury. Decyzja
Millera utrudnia tę pracę, a w zasadzie skazuje ją na niepowodzenie, chyba że
chodzi właśnie o taki efekt śledztwa, by po jego zamknięciu przez Rosjan polska
prokuratura potwierdziła wyniki badań dowodów rzeczowych bez samodzielnego ich
zweryfikowania.

O tym, że taki scenariusz może być planowany, świadczą podobne ustalenia
końcowe komisji Millera i Anodiny. Czyżby "ciała prokuratorskie" obu państw
miały pójść tą samą drogą? Pełną zgodności w myśl pamiętnego oświadczenia
Dmitrija Miedwiediewa, że nie wyobraża sobie dwóch różnych prawnych konkluzji na
temat przyczyn katastrofy? Dlatego niezwykle wymowna jest decyzja prokuratora
generalnego wykluczająca zamach jako przyczynę katastrofy, podjęta bez zbadania
najważniejszych dowodów rzeczowych, kilka miesięcy po rozpoczęciu śledztwa. To,
że w świetle zebranych przez prokuraturę materiałów dowodowych zamach nie
znajduje uzasadnienia dla kontynuowania tego wątku śledztwa, nie miało jednak
oznaczać całkowitej rezygnacji z badania ewentualnego udziału osób trzecich, np.
w zamachu. Nowe, nieznane dotąd prokuraturze okoliczności właśnie się pojawiły.
Poważne ekspertyzy naukowców z parlamentarnego zespołu Antoniego Macierewicza,
profesorów Marka Czachora, Wiesława Biniendy, Kazimierza Nowaczyka, Grzegorza
Szuladzińskiego nie są oczywiście dowodami wprost i wymagają weryfikacji z
dowodami pozostawionymi w Rosji. I tu znowu zamyka się koło; nie ma dowodów
rzeczowych, nie ma podstaw do kontynuowania śledztwa pod kątem zamachu.

Wydawałoby się, że sprawa ekshumacji będzie załatwiona po myśli rodzin ofiar,
ale i tu prokuratura polska kompletnie zawiodła, odmawiając prawa do udziału w
ekshumacji niezależnemu od Polski i Rosji naukowcowi amerykańskiemu prof.
Michaelowi Badenowi. Tak jakby ciała ofiar nadal należały do rosyjskich
śledczych. Przypomnijmy jeszcze odsunięcie od śledztwa smoleńskiego prokuratora
Marka Pasionka, którego działania sprowadzały się w sumie do szukania pomocy
poza Polską. W co gra coraz mniej wiarygodna prokuratura?

Wojciech Reszczyński

drukuj