Piloci szkolą BOR

Funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu realizujący w czasie lotów z VIP-ami
zadania personelu pokładowego szkolili się w Siłach Powietrznych. Ćwiczone były
m.in. zachowania w sytuacjach szczególnych.

Szkolenia były częścią "Porozumienia w sprawie zasad współpracy podczas
wykonywania zadań transportu lotniczego statkami powietrznymi Sił Powietrznych z
osobami objętymi ochroną Biura Ochrony Rządu oraz zakresu wykorzystania tych
statków powietrznych na potrzeby Biura Ochrony Rządu", które weszło w życie 9
lutego br. – Porozumienie zawarte w tym dokumencie pomiędzy Dowództwem Sił
Powietrznych a Biurem Ochrony Rządu określa m.in. zasady wspólnych szkoleń
personelu latającego i funkcjonariuszy BOR w zakresie przygotowania i realizacji
zadań transportu lotniczego z osobami podlegającymi ochronie BOR, określono
również zakres kompetencji i odpowiedzialności w poszczególnych etapach
realizacji zadań – informuje ppłk Sławomir Gąsior, rzecznik prasowy DSP, w
rozmowie z "Naszym Dziennikiem".

Dowództwo nie udostępniło nam pełnej treści porozumienia. Uczyniło to Biuro
Ochrony Rządu. Z dokumentu wynika, że strony zobowiązały się m.in. do
aktualizacji (raz w roku lub każdorazowo w razie zaistnienia zmian) zarówno
wykazu osób objętych ochroną, jak i wykazu statków powietrznych przeznaczonych
do wykonywania lotów HEAD. Dowództwo Sił Powietrznych zobowiązało się także do
wskazania jednostek lotniczych, które będą realizowały obsługę VIP-ów.
Wprowadzona w tym roku instrukcja HEAD dopuszcza, by loty z najważniejszymi
osobami w państwie wykonywała nie tylko wyznaczona do tego specjalna jednostka –
dawniej tę rolę spełniał zlikwidowany 36. Specjalny Pułk Lotnictwa
Transportowego, a obecnie zadanie to (śmigłowcami) realizuje 1. Baza Lotnictwa
Transportowego. Warunkiem wykonania lotu z VIP-em jest m.in. wdrożenie zapisów
instrukcji HEAD.

Porada za darmochę

Strony porozumienia ustaliły także, że BOR – jeśli zachodzić będzie taka
potrzeba – do wykonywania zadań na pokładach państwowych statków powietrznych do
personelu pokładowego będzie kierować funkcjonariuszy posiadających wymagane
przeszkolenie potwierdzone odpowiednimi dokumentami. W szybkim pozyskaniu
wymaganych uprawnień funkcjonariuszom BOR pomaga DSP. I to za darmo. "DSP
zobowiązuje się do nieodpłatnego zorganizowania przeszkolenia funkcjonariuszy
BOR realizujących zadania personelu pokładowego BOR w jednostkach lotniczych
(…) właściwych dla poszczególnych typów statków powietrznych przewidzianych do
wykonywania zadań (…) w zakresie postępowania w przypadku zaistnienia sytuacji
szczególnych na pokładzie statku powietrznego" – czytamy w porozumieniu.

Dowództwo Sił Powietrznych wzięło też na swoje barki część obowiązków
organizacyjnych, zobowiązując dowódców jednostek lotniczych wyznaczonych do
realizacji danego zadania do pomocy funkcjonariuszom BOR pełniącym zadania
personelu pokładowego "przy rezerwacji hoteli i przy ich transporcie na terenie
kraju i poza jego granicami, w ramach zabezpieczenia organizowanego dla własnych
załóg". Przy czym zgodnie z porozumieniem "koszty z tym związane pokrywa BOR".

Podpułkownik Gąsior zaznacza, że szkolenie funkcjonariuszy BOR już się
odbyło. – Realizowane były szkolenia z metodyki i procedur, m.in. z realizacji
zapisów instrukcji HEAD oraz porozumień z różnymi kancelariami. Odbyły się też
szkolenia na konkretnym typie samolotu – potwierdza mjr Dariusz Aleksandrowicz,
rzecznik BOR. Jak zauważa, na obecnym etapie, kiedy do obsługi VIP-ów nie ma już
samolotów Tu-154M czy Jak-40, współpraca z Dowództwem Sił Powietrznych nie jest
zbyt szeroka.

Jak ustalił "Nasz Dziennik", szkolenie odbywało się na samolotach CASA
C-295M. Skąd pomysł na szkolenie? Zapewne chodzi o uniknięcie sytuacji podobnej
do tej z 2003 roku, kiedy doszło do wypadku śmigłowca Mi-8 z premierem Leszkiem
Millerem na pokładzie. To wtedy, po zderzeniu z ziemią, zszokowana stewardesa
BOR, zamiast udzielić pierwszej pomocy pasażerom, uciekła na ulicę, gdyż nie
wiedziała, co ma robić. W tamtym okresie pojawiały się też sygnały, że
funkcjonariusze BOR pracujący jako stewardzi przyzwalali m.in. na to, by
pasażerowie nie musieli zapinać się pasami podczas startu i lądowania.

Marcin Austyn

drukuj